Raz wygrywasz raz przegrywasz...

Robert Kubica poprawił swój najlepszy wynik z Monzy - rozpocznie jutro Grand Prix Australii z piątego pola startowego!

Jego kolega z zespołu Nick Heidfeld spisał się jeszcze lepiej. Był trzeci. To nadspodziewanie dobry wynik teamu BMW Sauber.

Pod względem możliwości samochodu jesteśmy tam, gdzie myśleliśmy, że będziemy i to jest bardzo dobra wiadomość - powiedział Robert Kubica. Kwalifikacje także oceniam dobrze. W drugiej ich części miałem bardzo szybkie pierwsze okrążenie, ale już na następnym trafiłem na duży ruch, więc nie mogłem się poprawić. Na szczęście dla końcowych wyników to nie miało znaczenia. W trzeciej części kwalifikacji zabrakło mi tylko jednej sekundy, by móc przejechać jeszcze jedno okrążenie pomiarowe. Ale takie są wyścigi. Podejmujesz ryzyko i czasem wygrywasz, a czasem przegrywasz.

Reklama

To niesamowicie dobry rezultat - powiedział po kwalifikacjach Nick Heidfeld. Przepracowaliśmy bardzo solidnie zime, ale nie spodziewałem się że wynik przyjdzie tak szybko, już w pierwszym starcie. Ale mój samochód dzisiaj nie spisywał się perfekcyjnie. Ferrari ma nadal przewagę. Jestem nieco zaskoczony tym, że Renault nie były szybsze. No, ale zobaczymy, co będzie się działo w wyścigu. Ilość paliwa u konkurentów jest niewiadomą. Ale z wyniku jestem bardzo zadowolony.

Mario Theissen, dyrektor BMW Motosport: To były najlepsze kwalifikacje w historii naszego zespołu. Potwierdziliśmy dzisiaj dobrą formę, którą zauważyliśmy już w testach. Duże komplementy należą się naszym inżynierom w Monachium i Hinwil. Szanse na dobry wynik w wyścigu są teraz bardzo duże.

Willy Rampf dyrektor techniczny: Jesteśmy bardzo zadowoleni z dzisiejszego wyniku. Startując z drugiego i trzeciego rzędu możemy osiągnąć dobry wynik. Ostatnie okrążenie Nicka na miękkich oponach było świetne. Szkoda, że sekundy zabrakło Robertowi, by na tych oponach zdążył przejechać okrążenie pomiarowe. Nasza strategia zakłada wykręcanie najlepszych czasów tuż przed końcem sesji. Warto dodać, że od strony technicznej nie mieliśmy żadnych problemów.

TUTAJ nasz specjalny serwis poświęcony Formule 1 w sezonie 2007.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy