Reklama

Raikkonen wróci do F1 i przyciągnie sponsora?

Podpisanie kontraktu z fińskim kierowcą Kimim Raikkonenem zapewni stajni Williams bogatego sponsora z Kataru. Tak przynajmniej twierdzą fińskie media. Problem polega jednak na tym, że mistrz świata z 2007 roku nie podpisał jeszcze żadnej umowy z zespołem z Grove.

Sir Frank Williams, właściciel stajni Williams od kilku lat próbuje przyciągnąć do swojego teamu potężnego sponsora z Kataru, jakim jest Qatar National Bank. Według informacji podanych przez fińską gazetę "Ilta Sanomat", kluczem do nawiązania współpracy bankierów z Kataru i stajni Williams jest osoba Kimi Raikkonena. "Ice man" podpisując kontrakt z zespołem sir Franka Williamsa na przyszły sezon zapewniłby poparcie dla tego projektu finansowego, co pomogłoby stajni z Grove odzyskać pozycję w F1. Ekipa Williamsa ma już swoje interesy w Katarze, a centrum technologiczne zespołu znajduje się w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Reklama

Raikkonen niedawno gościł w siedzibie zespołu sir Franka Williamsa i, jak głoszą nieoficjalne informacje, obaj bardzo poważnie rozważają możliwość współpracy w przyszłym sezonie.

"Ice Man" dwukrotnie był wicemistrzem świata kierowców Formuły 1 w latach 2003 i 2005. W roku 2007 zdobył tytuł mistrza reprezentując barwy Ferrari. Oprócz teamu z Włoch, Fin jeździł w zespołach Sauber i McLaren. Przed sezonem 2010 wycofał się z Formuły 1 i rozpoczął karierę w rajdach samochodowych, gdzie startuje do dzisiaj z własnym teamem - ICE 1 Racing. Nie odnosi spektakularnych sukcesów.

Gdyby doszło do podpisania umowy z fińskim kierowcą, to posadę utraci Rubens Barrichello, bowiem pozycja tegorocznego debiutanta w F1 - Pastora Maldonado jest niezagrożona. O czym mówi Sam Michael dyrektor techniczny ekipy z Grove.

"Myślę, że Pastor Maldonado posiadający silne wsparcie finansowe płynące z Wenezueli zostanie z nami na pokładzie także w roku 2012. Zdecydowanie możesz zacząć w połowie sezonu dostrzegać znaki, czy debiutant jest uzdolniony czy nie. I ja umieściłbym Pastora w tej pierwszej kategorii. Jeśli nie byłyby w tej kategorii, nie jeździłby dalej. Wyobrażam sobie, że ten chłopak będzie miał jeszcze lepszy sezon w przyszłym roku" - stwierdził Sam Michael.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje