Reklama

Nie będzie wywiadu z menedżerem Roberta Kubicy

Wbrew wcześniejszym zapowiedziom nie dojdzie do rozmowy z włoskim menedżerem Roberta Kubicy, Daniele Morelli. Włoch miał porozmawiać o polskim kierowcy z dziennikarzem radiowej "Trójki" Adamem Małeckim w programie "Trzecia strona medalu".

Adam Małecki, dziennikarz Polskiego Radia program 3 poinformował na swoim Twitterze, że zaplanowana rozmowa z menedżerem Roberta Kubicy, Daniele Morelli została odwołana przez Włocha. Według tego co napisał Małecki, Morelli podczas telefonicznej rozmowy, która miała potwierdzić wcześniej anonsowane spotkanie oświadczył, że nie będzie rozmawiać o Kubicy. Jako główny powód zdenerwowania Włocha polski dziennikarz podaje jego wcześniejszą rozmowę z lekarzem, który operował Kubicę - Igorem Rosello i elektroniczną korespondencje z koordynatorem rehabilitacji Polaka - Riccardo Ceccarellim.

Reklama

"Uwaga!!! właśnie zadzwoniłem do Morellego, żeby potwierdzić! Wywiadu nie będzie! menedżer Kubicy powiedział mi, ze nie będzie rozmawiał. Przepraszam was wszystkich, ale ewidentnie zdenerwowany menedżer zapytał mnie czy to ja przeprowadziłem wywiad z Rossello!!!!! (...) przy czym powiedział (Morelli), ze skoro tak, to niech zostanie jak jest i on nie ma nic więcej do dodania! Nie rozumiem tego! Jestem zdołowany: dobre intencje zostały totalnie źle zinterpretowane, i obawiam się , ze to nie jest interpretacja Morellego. Morelli jest wyraźnie zdenerwowany: przytoczył wywiad z Rossello i maila którego wysłałem do Ceccarellego z prośba o wywiad: i o to burza? Jest to absurdalna sytuacja: tak naprawdę dążenie do prawdy zderzyło się z polityką F1: co jest złego w tym, że martwimy się o Roberta? Chore!". - napisał na Twitterze Adam Małecki.

Nie ma niczego złego w tym, że dziennikarze chcą przekazać swoim słuchaczom i czytelnikom, jak najwięcej informacji o naszym jedynaku ścigającym się do niedawna w najważniejszej serii wyścigowej. I nic nie jest złego, w tym, że próbują szukać informacji u źródła. Mamy do tego prawo, bowiem na tym polega nasza praca. Morelli najwyraźniej tego nie rozumie.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama