Reklama

Dramatyczny wyścig na torze Spa. Groźny karambol

Zwycięstwem Jensona Buttona z McLarena zakończył się wyścig o Grand Prix Belgii na torze Spa. Obfitujących w dramatyczne wydarzenia zawodów nie ukończyli m.in. Fernando Alonso i Lewis Hamilton.

Start do wyścigu wyglądał mocno nietypowo. Najpierw spory falstart zaliczył największy rozrabiaka F1, czyli Maldonado. Następnie Grosjean zajechał drogę Hamiltonowi, co skończyło się potężnym karambolem na dohamowaniu do pierwszego zakrętu. Lotus Grosjeana zaklinował się z McLarenem, w efekcie obaj kierowcy stracili kontrolę i wpadli w Alonso (Lotus przeleciał nad bolidem Ferrari niebezpiecznie blisko głowy Hiszpana) i samochody Saubera. Kolizja skończyła się wyeliminowaniem z dalszej jazdy Grosjeana, Hamiltona i Alonso. Chwilę później do boksu zjechał również Perez, który nie wznowił już jazdy.

Reklama

Na torze pojawił się Safety Car, a zanim jechali Button, Raikkonen i Hulkenberg (awans z 11. pozycji). Na 5 miejsce z 13. awansował Schumacher. Szansę na dobry wynik stracił Kobayashi, który startował z drugiej pozycji, ale miał problemy techniczne, przez co musiał nieplanowo pojawić się w boksie.

Restart nastąpił dopiero na piątym okrążeniu. Na kolejnych kierowcy stopniowo zjeżdżali do boksu, a świetną formę prezentował Vettel, który przebijał się do przodu. Na 11. okrążeniu Schumacher wyprzedził Raikkonena i awansował na 3. miejsce. Niedługo później Vettel dogonił Niemca, na co Mercedes zareagował ściągnięciem Schumachera do boksu, co zresztą o mało nie zakończyło się kolizją. Vettel awansował więc na drugie miejsce, ale chwilę później sam musiał pojawić w boksie.

Na 23. okrążeniu cała czołówka miała za sobą wizyty w boksie. Z bezpieczną 10-sekundową przewagą prowadził Button przed Raikkonenem i Hulkenbergiem. Czwarty był Webber, szósty jechał Vettel, ale na kolejnym okrążeniu wyprzedził Massę. Z kolei Schumacher poradził sobie z Vergnem, awansując na siódmą pozycję. Czołową punktowaną "dziesiątkę" uzupełniali Ricciardo i Senna.

Chwilę później kierowcy rozpoczęli serię drugich wizyt w boksach. Jako pierwszy z czołówki na zjazd zdecydował się Hulkenberg, chwilę później w boksie pojawił się Raikkonen. W efekcie Fin wyjechał na tor przed Niemcem, a na 32. okrążeniu wyprzedził Schumachera i awansował na trzecie miejsce, które jednak musiał oddać, gdy Niemiec na prostej wykorzystał system DRS. O tym, jak utalentowanym kierowcą jest Raikkonem przekonaliśmy się na 35. okrążeniu, gdy zrewanżował się Schumacherowi wyprzedzając go fantastycznym manewrem tuż przed zakrętem Eau Rouge. Chwilę później kierowca Mercedesa znalazł się w jeszcze większych opałach, gdy zaczął go naciskać Hulkenberg, na co ponownie zareagował zjazdem do boksu.

W końcówce wyścigu obyło się bez dramatycznych wydarzeń. Z bezpieczną, 15-sekundową przewagą prowadził jadący na jeden pitstop Button, za nim jechał Vettel, który również tylko raz był na stanowisku serwisowym. Na trzeciej pozycji jechał Raikkonen, dalej Hulkenberg, Massa, Webber i Schumacher. "W punktach" znajdowali się również Vergne, Ricciardo i di Resta. Wszyscy ci kierowcy jechali na dwa pitstopy. Kolejność nie zmieniła się do mety, po raz drugi w tym roku i 14. w karierze zwyciężył więc Jenson BUtton!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje