Transfer Ronaldo wywołał strajk w fabryce Fiata!

Zarobki piłkarzy nie od dziś przyprawiają o ból głowy zwykłych zjadaczy chleba. Wiadomość o transferze Cristiano Ronaldo do Juventusu Turyn tak rozwścieczyła załogę włoskiej fabryki Fiata w Melfi, że związki zawodowe ogłosiły strajk!

Fabryka, w której produkowane są obecnie Fiaty 500X, Punto oraz Jeep Renegade, stanąć ma już w najbliższą niedzielę - 15 lipca. Strajk trwać będzie co najmniej do wtorku - 17 lipca. Skąd tak nerwowa reakcja załogi włoskiej fabryki?

Reklama

Czarę goryczy przelała informacja, wg której Juventus zapłacić ma Realowi Madryt za transfer Ronaldo kwotę 105 mln euro. Zarobki samego piłkarza wynosić mają około 30 mln euro rocznie. Kontrakt podpisano na 4 lata, co oznacza, że Juventus w sumie wyda 225 mln euro.

Nie jest tajemnicą, że marka Fiat od lat wspiera finansowo włoski klub z rodzimego Turynu. 2/3 udziałów w Juventusie posiada holding EXOR, kapitałowy gigant z siedzibą w Holandii, kontrolowany przez włoską rodzinę Agnelli/Elkann. Obecnie EXOR posiada m.in. blisko 30 proc. udziałów w Fiat Chrysler Automobiles i jest jednym z głównych udziałowców Ferrari.

Pracownicy zakładu w Melfi nie kryją rozgoryczenia. Fabryka znajduje się na południu Włoch, w regionie Basilicata uznawanym za jeden z najbiedniejszych we Włoszech. Średnie płace w regionie nie przekraczają 18 tys. euro rocznie.

Pracownicy zakładu nie kryją oburzenia. W opublikowanym przez związki zawodowe komunikacie czytamy m.in., że "wszyscy jesteśmy pracownikami tego samego właściciela" i że "różnica w traktowaniu nie może i nie będzie akceptowana". Załoga podkreśla, że to właśnie pracownicy Fiata na przestrzeni ostatnich trzech dekad umożliwili zarobienie przez firmę gigantycznych pieniędzy, a w zamian otrzymali wyłącznie "życie w nieszczęściu".

Związki zawodowe apelują, by "firma inwestowała w nowe modele samochodów, gwarantujące prace tysiącom ludzi", a nie marnotrawiła wypracowane środki na astronomiczne wynagrodzenie jednej osoby.

Związkowcy zwrócili też uwagę, że od lat załogi fabryk Fiata słyszą, że o "ciężkich czasach" i konieczności "zaciskania pasa", co w zestawieniu z wycenianym na 130 mln euro transferem Ronaldo zakrawa na kpinę.

Służby prasowe włoskiego koncernu nie zajęły jeszcze oficjalnego stanowiska w sprawie "buntu" załogi w Melfi. Część ekonomistów stara się uspokoić sytuacje wskazując na finansową rozłączność między Fiatem, Exorem, a samym Juventusem, ale tego typu tłumaczenia zdają się jedynie dolewać oliwy do włoskiego ognia...

Paweł Rygas

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje