Reklama

​Szykuje się pogrom? 10 europejskich fabryk do zamknięcia!

Spadek zainteresowania Europejczyków nowymi samochodami odciska głębokie piętno na branży motoryzacyjnej. Niektóre z fabryk na Starym Kontynencie wykorzystują zaledwie 1/5 swoich mocy produkcyjnych!

Spadek zainteresowania Europejczyków nowymi samochodami odciska głębokie piętno na branży motoryzacyjnej. Niektóre z fabryk na Starym Kontynencie wykorzystują zaledwie 1/5 swoich mocy produkcyjnych!  

Reklama

Zdaniem francuskiej firmy badawczej Inovev, bieżący rok przynieść ma wzrost średniego wykorzystania mocy produkcyjnych w europejskich fabrykach pojazdów. Na koniec roku wskaźnik ten wynieść ma około 70 proc. Jeśli wszystko pójdzie po myśli producentów, w 2016 roku zakłady pracować już mają na 80 proc. swoich możliwości. Wbrew pozorom nie są to jednak dobre informacje. Wzrost wskaźników efektywności w dużej mierze zależy bowiem od zamknięcia nierentownych zakładów.

W tym roku z motoryzacyjnej mapy świata zniknąć mają niemiecka fabryka Opla w Bochum i belgijski zakład Forda w Genk. Zdaniem francuskich analityków to jednak za mało. Motoryzacyjni eksperci szacują, że - by produkcja aut stała się opłacalna - z mapy Starego Kontynentu zniknąć musi aż 10 zakładów!

Przedstawiciele Inovev spodziewają się, że w najbliższych pięciu latach w Europie zamkniętych zostanie 4-5 fabryk. Scenariusz wg którego z mapy kontynentu zniknie 10 nierentownych montowni uznawany jest jednak za "niemożliwy ze względów politycznych". Które z zakładów na Starym Kontynencie zagrożone są likwidacją?

Na wstępie pragniemy uspokoić - na liście zagrożonych fabryk nie znalazł się żaden polski zakład. Przeciwnie, w naszym kraju pojawiają się nowe inwestycje, np. we Wrześni całkowicie nowy zakład postawi Volkswagen, inwestują również producenci części.

W Europie jest jednak znacznie gorzej. Powody do zmartwień mogą mieć np. pracownicy dwóch europejskich potentatów motoryzacyjnych - Fiata i PSA. Na liście 5 przynoszących największe straty zakładów znalazły się aż po dwie fabryki tych producentów.Zdaniem ekspertów z Inovev pierwszą z fabryk na liście do zamknięcia jest zakład Fiata w Mirafiori. Większość pracowników odesłano do domu na przymusowe urlopy - w ostatnim czasie wskaźnik wykorzystania mocy produkcyjnych wyniósł tam zaledwie 16 proc!

Niewiele lepiej jest we francuskiej fabryce Renault w Sandouville, która pracuje jedynie na 18 proc. możliwości. Jej przyszłość zależy od tego, jakim przyjęciem cieszyć się będzie na rynku nowe Renault Trafic.

W podobnej sytuacji jest należący do PSA zakład Villaverde w Hiszpanii, który wykorzystuje 22 proc. możliwości. W jego przypadku perspektywa wydaje się jednak optymistyczna - w zakładzie powstawać będzie wchodzący właśnie na europejskie rynki Citroen C4 Cactus. Taki sam wskaźnik (22 proc.) dotyczy również włoskiej fabryki Fiata w Melfi.

Zestawienie pięciu fabryk, których pracownicy mogą poważnie martwić się o swoją przyszłość zamyka kolejny zakład PSA - fabryka w Rennes we Francji, gdzie produkowane są Citroeny C5 i Peugeoty 508. Zakład wykorzystuje obecnie zaledwie 27 proc. swoich możliwości.

Pod znakiem zapytania stoi również przyszłość tureckiej fabryki Hondy w Gebze. Przedstawiciele japońskiego producenta poinformowali niedawno, że na bruk trafi też 340 pracowników angielskiej fabryki w Swindon, gzie "obcięta" zostanie jedna z trzech zmian.

Trzeba jednak pamiętać, że zamknięcie nierentownych zakładów nie jest wcale proste. W Europie wiąże się to z ogromnymi kosztami socjalnymi. Przedstawiciele Forda szacują, że likwidacja fabryki w belgijskim Genk i przeniesienie linii montażowej do hiszpańskiej Walencji kosztować będzie amerykański koncern 800 mln euro. Dużą część tej kwoty stanowić będą "koszty osobowe" - w tym - m.in. - odprawy dla pracowników.

Paweł Rygas

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: producenci samochodów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje