Kabriolety Saaba mają już 25 lat!

Chociaż Szwecja słynie z pięknych krajobrazów stosunkowo chłodny klimat sprawia, że mało osób chciałoby spędzić tam letni urlop.

Z tego też względu motoryzacyjne skojarzenia z ojczyzną Ikei są dość jednoznaczne. Użytkownicy volvo, saabów czy scanii, poza wysokim poziomem bezpieczeństwa, cenią sobie "szwedzką stal" również za wydajne ogrzewanie i fakt, że na samochody zawsze można liczyć nawet, gdy wskazówka termometru wskazuje -35 stopni Celsjusza.

Reklama

Biorąc powyższe pod uwagę nie dziwi fakt, że w 1983 roku, odwiedzający salon samochodowy we Frankfurcie przecierali oczy ze zdumienia zwiedzając stoisko Saaba. Po raz pierwszy w historii firma zaprezentowała wówczas samochód w wersji kabrio.

Chociaż część miłośników marki pukała się w głowę, posunięcie okazało się przysłowiowym strzałem w dziesiątkę. W 1986 roku - równie 25 lat temu - z taśmy montażowej zjechała pierwsza seria 400 saabów 900 z otwartym dachem, które trafiły na rynek USA. Samochody charakteryzowały się nie tylko bogatym wyposażeniem i świetnymi osiągami - dużym atutem było również czteroosobowe wnętrze. Auta rozeszły się jak ciepłe bułeczki, popyt był tak duży, że w latach 1986-1993 wyprodukowano 48 894 egzemplarze, co jak na auto niszowe, jakim jest z założenia kabriolet, jest świetnym wynikiem.

Kolejna generacja otwartych saabów trafiła na rynek - wraz z nowym modelem 900 - w 1994 roku. Auto, które przetrwało w ofercie aż do 2002 roku wyprodukowano w rekordowej ilości. Powstało aż 149 145 sztuk tego modelu.

Obecna generacja 9-3, która powstaje od 2003 roku, również oferowana jest z otwartym nadwoziem. Do kwietnia tego roku z linii montażowej zjechało już 99 535 kabrioletów.

Czy 25 lat temu, ktokolwiek spodziewał się, że otwarte auta z zimnej i wietrznej Szwecji odniosą aż taki sukces?

Dowiedz się więcej na temat: kabriolety

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje