Reklama

Prowadzi się lepiej niż audi i BMW?

Niektórym samochodom wyraźnie brakuje osobowości. Z problemem tym często spotykały się np. marki azjatyckie.

Pomimo, że właściwie nie było się do czego przyczepić, auta najzwyczajniej nie miały w sobie tego "czegoś", co sprawia, że nie sposób przegapić je na ulicy. Tego typu problemów nigdy nie miał jednak Citroen. Nigdy, aż do wprowadzenia na rynek modelu C5.

Reklama

Samochody francuskiego producenta zawsze były "inne". Odważna stylistyka płoszyła w prawdzie część klientów, z drugiej jednak strony pozwoliła zaskarbić sobie sympatie wiernego grona stałych nabywców.

Począwszy od lat dziewięćdziesiątych, gdy do produkcji trafiła przyjemna dla oka xantia sprzedaż systematycznie szła w górę. Pierwsze oznaki stylistycznej zapaści pojawiły się wraz z przeprowadzoną w 1999 roku, gruntowną modernizacją saxo. W kolejnym roku wielbiciele marki przeżyli prawdziwy szok. Na rynek, z głośnym hukiem rzucony został model C5.

Barokowa stylistyka sprawiła, że szybko zyskał on sobie przydomek ciężarny. Na szczęście dla fanów francuscy styliści spostrzegli, że zachowawczymi liniami raczej nie zyskają większego uznania. W 2005 roku na rynku pojawił się nowy model. Gruntownie zmodernizowano przód i tył upodabniając tym samym auto do znacznie ciekawszych wizualnie C4 i C2.

Ponieważ upragniony czas wakacyjnych wojaży zbliża się wielkimi krokami, postanowiliśmy sprawdzić, jak C5-tka w wersji kombi sprawdzi się w trudnej roli samochodu rodzinnego.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Auta | Audi | BMW

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy