Reklama

Kia ProCeed - tworzenie nowej niszy

Do polskich salonów wjeżdża właśnie nowa odsłona ProCeeda, która z trzydrzwiowego hatchbacka przeobraziła się w shooting brake'a. Podczas pierwszych jazd testowych tym modelem staraliśmy się znaleźć odpowiedź na pytanie czy drugie kompaktowe kombi ofercie koreańskiego producenta ma szanse na powodzenie.

Trzydrzwiowe hatchbacki nie cieszyły się nigdy szczególnie dużą popularnością, a w ostatnich latach klienci niemal zupełnie się od nich odwrócili, nie widząc powodu decydowania się na mniej praktyczną wersję. Nawet jeśli były one ciekawie wystylizowane, tak jak Kia pro_cee'd. Dlatego też Koreańczycy, wzorem innych marek, zrezygnowali z takiego nadwozia, ale nie zamierzali uśmiercać modelu.

Reklama

Zamiast tego, wymyślili dla niego nową formułę. I tak ProCeed (przy okazji zmieniono sposób zapisu nazwy) stał się teraz shooting brakem, czyli dynamicznie wystylizowanym kombi. W gamie jest już co prawda rodzinna wersja Ceeda, ale Kia przekonuje, że jest rynek na tego typu model, a właściwie nieodkryta jeszcze nisza. Znajduje się ona między popularnymi kompaktami, a modelami marek premium. Właśnie bliżej tych drugich Koreańczycy widzą swoją nowość.

Trudno oczywiście traktować ProCeeda w kategoriach modelu premium, ale choćby atrakcyjnie wystylizowane nadwozie sprawia, że na auto to zdecydują się osoby chcące czegoś więcej, niż tylko rodzinnego kombi. Jego wyjątkowość na tle pozostałych odmian podkreśla też fakt, że dostępny jest tylko w bogato wyposażonej i mającej sportowe akcenty wersji GT Line. Występuje ona z silnikami 1.0 T-GDI (120 KM), 1.4 T-GDI (140 KM) oraz 1.6 CRDi (136 KM).

Na szczycie gamy stoi natomiast jednostka 1.6 T-GDI (204 KM) z wyposażeniem GT, której nie otrzymamy w Ceedzie Kombi. To też nowość w gamie trzeciej generacji koreańskiego kompaktu i właśnie za kierownicą takiego egzemplarza rozpoczęliśmy naszą przygodę z ProCeedem. Auto na żywo robi jeszcze lepsze wrażenie, niż na zdjęciach i cieszą takie detale jak czerwone akcenty na felgach (18 cali), progach czy na grillu. We wnętrzu wita nas tapicerka ze skóry i zamszu, mająca czerwone przeszycia. Przeszycia znalazły się też na desce rozdzielczej, co ma przekonywać nas, że pokryto ją skórą. Oczywiście nie pokryto, ale do jakości wykorzystanych tworzyw trudno mieć jakiekolwiek zastrzeżenia.

Po uruchomieniu silnika czekała nas niespodzianka - ProCeed GT ma naprawdę przyjemnie brzmiący wydech. Jego rasowe burczenie nie jest szczególnie głośne, ani natarczywe (nawet po wzmocnieniu w trybie Sport), ale podkreśla, że nie siedzimy w zwykłej wersji. Warto też podkreślić, że odgłos faktycznie dochodzi z wydechu, a nie jest jedynie sztucznie wzmacniany w kabinie, którą to sztuczkę stosują niektórzy producenci w tego typu autach. Gwarantujemy, że niejeden przechodzień będzie zaskoczony, że ten świetnie wyglądający i rasowo brzmiący samochód ma znaczek Kii.

Sam silnik robi bardzo pozytywne wrażenie, chętnie wkręcając się na obroty i dając poczucie "kopa", kiedy turbina dobrze się rozkręci. Osiągi (sprint do 100 km/h w 7,6 s) nie powalają, ale są adekwatne do mocy auta i w zupełności wystarczą miłośnikom dynamicznej jazdy. Pewne zastrzeżenia mamy jedynie do manualnej przekładni - jest wystarczająco precyzyjna, ale drogi prowadzenia lewarka są stosunkowo długie, jak na samochód o lekko sportowych aspiracjach. W efekcie sięganie do dźwigni zmiany biegów nie było wartą odnotowania przyjemnością.

Całkiem korzystnie zestrojono natomiast układ jezdny, który nie narzucał się swoją twardością (przynajmniej podczas jazdy po hiszpańskich drogach), ale pozwalał na pewne pokonywanie zakrętów. ProCeed ma z tyłu zawieszenie wielowahaczowe i twardsze sprężyny, niż w pozostałych wersjach Ceeda. Auto zawieszone jest też o 10 mm niżej. Jego możliwości, i ogólnie całego samochodu, mieliśmy zresztą możliwość sprawdzić na torze, gdzie ProCeed GT pozytywnie nas zaskoczył. Auto prowadzi się całkiem neutralnie i dobrze reaguje na przykład na nagłe zmiany kierunku jazdy. Nadwozie nie przechyla się nadmiernie w zakrętach, a fotele dobrze nas podtrzymywały.

Sportowa jazda po torze uwypukliła natomiast to, co nie przeszkadzało szczególnie na drogach publicznych, czyli układ kierowniczy, który w położeniu centralnym sprawia nieco sztuczne wrażenie i nie reaguje na minimalne ruchy. Podejrzewamy, że taka charakterystyka została zastosowana celowo, aby auto nie było nerwowe podczas szybszej jazdy na przykład autostradą. W czasie pokonywania zakrętów jednak ilość przekazywanych kierowcy informacji była wystarczająca i nie mieliśmy problemów z precyzyjnym nadaniu toru jazdy.

Trochę przeszkadzała nam natomiast praca automatycznej skrzyni biegów, która w trybie manualnym zwyczajnie nie nadążała za poleceniami wydawanymi łopatkami (co jednak dotyczy niemal wszystkich konstrukcji, również tych dwusprzęgłowych). Natomiast po przejściu w tryb automatyczny, nawet w trybie Sport, przekładnia o wiele za szybko wrzucała wyższe biegi, przez co po dodaniu gazu na wyjściu z zakrętu okazywało się, że mamy na przykład 2500 obr./min i musimy czekać na redukcję. Ogólnie byliśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni tym, jak ProCeed GT radzi sobie na torze. Zwykle nawet samochody, które dają dużo przyjemności na krętych drogach, podczas naprawdę szybkiej jazdy, zaczynają okazywać słabości i zwyczajnie nie dają tyle frajdy, ile można by oczekiwać.

Ustaliliśmy już, że ProCeed jest autem, które daje dużo przyjemności samym swoim wyglądem, a w wersji GT dodaje do tego sporo przyjemności z jazdy. A jak się sprawdza jako samochód rodzinny? Tutaj również trudno mieć zastrzeżenia. Mając bagażnik o pojemności 594 l znajduje się on w ścisłej czołówce segmentu. Jedynym ograniczeniem jest mocno pochylona tylna szyba, przez którą po złożeniu tylnej kanapy oraz rolety, nie przewieziemy tak dużych rzeczy, jak w Ceedzie Kombi. Powodów do narzekań nie będą mieli również podróżni na tylnej kanapie. Pomimo opadającej linii dachu, osoby o wzroście 180 cm znajdą sporo miejsca nad głową.

Podczas pierwszych jazd testowych ProCeedem mieliśmy też okazję usiąść za kierownicą Ceeda GT. Wrażenia jazdy z nim, co nie powinno być zaskoczeniem, są właściwie identyczne, co ProCeedem GT. Z racji oferowanej mocy i osiągów (sprint do 100 km/h w 7,5 s), nie jest on jeszcze hot hatchem, ale podobnie jak ProCeed potrafi dać zaskakująco dużo przyjemności z jazdy. Egzemplarz, którym jeździliśmy, miał automatyczną skrzynię DCT o siedmiu przełożeniach. O ile na torze nas ona nie zachwyciła, o tyle podczas jazdy po normalnych drogach zrobiła na nas naprawdę dobre wrażenie. Na szybkie dwukrotne pociągnięcie lewej łopatki reagowała sprawną redukcją o dwa biegi (wiele skrzyń w takich sytuacjach redukuje tylko o jeden bieg), a nagłe wciśnięcie gazu przy na przykład 2000 obr./min powodowało wskoczenie na 4000 obr./min bez zauważalnych opóźnień.

Nie ulega wątpliwości, że ProCeed to wyjątkowo ciekawy samochód. Tak jak poprzednik zwraca uwagę na ulicy, ale jest przy tym bardzo praktycznym autem rodzinnym, który na co dzień nie będzie wymagał od nas żadnych wyrzeczeń. Pomimo tego Kia nie spodziewa się dużej sprzedaży - w tym roku na polskie drogi ma wyjechać około 700 egzemplarzy, podczas gdy sprzedaż Ceeda Kombi szacowana jest na 3100 sztuk. Jednym z powodów będzie naturalnie cena - ProCeed z bazowym 120-konnym silnikiem kosztuje 94 990 zł. Odmiana ta ma stanowić jednak margines sprzedaży, a najbardziej popularną zostanie jednostka 140-konna, wyceniona na 98 990 zł. Sporo jak na kompaktową Kię, ale cenę uzasadnia bogate wyposażenie - LEDowe światła, 17-calowe alufelgi, częściowo skórzana tapicerka, system multimedialny z 7-calowym ekranem, kamera cofania i wiele innych elementów.

Michał Domański

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje