Reklama

Już za niecałe 50 tysięcy!

Trudno wyobrazić sobie miasto mające większe związki z Alfą Romeo niż Mediolan. To przecież barwy tego miasta czerwony krzyż na białym polu znajduje się na logu Alfa Romeo. Co więcej, aż do 1972 roku logo było wzbogacone o dumny napis Milano, który znikł dopiero po otwarciu drugiej fabryki pod Neapolem.

Czy można się więc dziwić, że prezentację nowego modelu Alfy, mito zorganizowano właśnie w stolicy Lombardii?

Podczas konferencji prasowej, która odbywała się na położonym w centrum Mediolanu średniowiecznym zamku Castello Sforzesco, przedstawiciele włoskiej firmy podkreślali, że jesteśmy świadkami początku renesansu marki. 24 czerwca 2010 roku Alfa Romeo będzie świętowała 100-lecie istnienia i do tej pory ma mieć w ofercie takie samochody, na których wychowały się pokolenia alfistów - piękne, szybkie, zwinne i, przede wszystkim, lekkie. Ile ich ma być? Wiadomo tylko, że w ciągu najbliższych 3 trzech lat Włosi pokażą więcej nowych modeli niż przez ostatnie dziesięć!

Reklama

Pierwszym samochodem zwiastującej odrodzenie Alfy ma być mito. To auto nowej klasy, małe, którym Włosi chcą wejść na nowy dla siebie rynek. Mimo niewielkich rozmiarów (długość ledwie przekracza cztery metry) samochód ten stylistycznie wzorowano na 8C, czyli supersamochodzie, na którego zebrano kilkakrotnie więcej zamówień niż wynosiła limitowana produkcja.

Efekt mógł być karykaturalny, ale Włosi nie od dziś uchodzą za mistrzów designu. Mała alfa przyciąga więc wzrok i równie dynamicznie wygląda we wstecznym lusterku, jak i obserwowana przez przednią szybę. Dalej pisać nie warto, wszak wiadomo, że jeden obraz więcej jest wart niż tysiąc słów. Zapraszamy więc do galerii.

Wnętrze? Tu niestety pojawiają się pierwsze rozczarowania. Rażą bogate zapożyczenia z fiatów, których możemy doszukać się np. w panelu sterowania klimatyzacją, światłami, radiem i na podszybiu. Większość zastosowanych materiałów jest wysokiej klasy, jednak nie wszystkie. Twardy plastik znajdziemy na drzwiach, a na kierownicy poraża tworzywo, które wygląda jak imitacja imitacji aluminium... Również wykończenie mogłoby być lepsze, a środkowa konsola, jak na alfę przystało, powinna być lekko pochylona w kierunku kierowcy... Szkoda, że Włosi odeszli od tego rozwiązania. Imponuje gruba i obszyta skórą dźwignia hamulca ręcznego, natomiast rozczarowuje "wątłość" lewarka skrzyni biegów. Tego ostatniego używa się przecież dużo częściej, a można odnieść wrażenie, że szybka zmiana przełożenia zaowocuje urwaniem lub połamaniem plastików... Natomiast na słowa uznania zasługują wygodne fotele o świetnym trzymaniu bocznym.

Alfa Romeo przeżywała czasy świetności, gdy nie brakowało odważnych kierowców, którzy nie chowali się za poduszkami, a najbardziej cenili osiągi i prowadzenie auta. Czasy się zmieniły, obecnie pięć gwiazdek w teście EuroNCAP to warunek konieczny, by auto odniosło sukces. Nic dziwnego, że właśnie takiego wyniku spodziewają się konstruktorzy mito. Jednak warunek konieczny nie jest warunkiem wystarczającym, by nowa alfa spodobała się często konserwatywnym alfistom. Alfistom, którzy wychowali się na boxerach, aluminiowych "rzędówkach" czy świetnych silnikach V6, których żywot został zakończony przez bezlitosne normy ekologiczne.

Reakcja na gaz, spontaniczność wchodzenia na obroty, niska masa i idące za tym fenomenalne prowadzenie to cechy szczególne dawnych alf. Cechy, których na próżno szukać w pięknych, ale nadmiernie otłuszczonych alfach 159 czy brera...

Mito jest inna. W wersji z doładowanym silnikiem benzynowym o mocy 155 KM waży tylko 1145 kg. To o ponad 300 kg mniej niż dłuższa o 40 cm brera ze 185-konnym silnikiem 2.2. W mito na 1 KM przypada więc niespełna 7.4 kg, podczas gdy w brerze - niemal 8 kg.

Ile znaczy masa w samochodzie przekonują zawody sportowe, gdzie praktycznie każda seria ma przepisy dotyczące wagi minimalnej. Przecież mniej kilogramów nie tylko łatwiej rozpędzić, ale również łatwiej zahamować, czy zmusić do zmiany kierunku. Za kierownicą mito czuć, że samochód nie ma żadnych problemów z wykonaniem tego, czego chce od niego kierowca. Silnik chętnie wchodzi na obroty, hamulce wymagają nieco mocnego nacisku na pedał, ale dzięki temu dają się doskonale dawkować (w dodatku ze 100 km/h zatrzymują auto na 34 metrach), a samochód posłusznie reaguje na najmniejszy ruch kierownicą. To nie przypadek. Włosi poświęcili dużo pracy, by mito była taka, jak dawne alfy.

Czytaj dalej na następnej stronie.

Wszystkie wersje będą standardowo wyposażone w układ Alfa D.N.A. Nazwa ta to skrót od pierwszych liter wyrazów Dynamic, Normal i All Weather. Tryb normalny to pewien kompromis między świetnym prowadzeniem a komfortem. All Weather przeznaczony jest na trudne warunki atmosferyczne (czyli np. śnieg), zaś Dynamic to typowy tryb sportowy.

D.N.A. nie działa tylko poprzez zwykłe utwardzenie amortyzatorów. Układ zmienia również siłę wspomagania kierownicy, mapy wtrysków silnika (w trybie Dynamic dopuszcza tzw. overboost; ponadto na ciekłokrystalicznym ekranie na desce rozdzielczej pojawiają się informacje o ciśnieniu doładowania) oraz oprogramowanie układów stabilizacji jazdy (VDC i ASR), które w trybie sportowym włączają się później, nie będą nachalnie inwazyjnymi. Uruchomienie trybu Dynamic aktywuje również system Q2, czyli układ który za pomocą hamulca działającego na jedno tylko koło symuluje działanie dyferencjału o ograniczonym poślizgu (szpery) zapobiegając buksowaniu np. na wyjściach z ostrych zakrętów.

Oczywiście elektronika stanowi tylko dodatek do mechanicznej konstrukcji. Elektroniczni pasterze nie sprawią, że źle zaprojektowany samochód będzie się dobrze prowadził. Dlatego w alfie w dość nowatorski i nietypowy sposób rozwiązano zawieszenie. Chociaż samochód posiada "tradycyjne" kolumny McPhersona z przodu i belkę skrętną z tyłu to zastosowano nietypowe amortyzatory, wewnątrz których umieszczono dodatkowe sprężyny. Ich zadaniem jest ograniczanie przechyłów nadwozia podczas szybkiej jazdy. Podczas spokojnej jazdy sprężyna nie działa, natomiast duże ugięcie amortyzatora powoduje dodatkowy opór spężyny, która przeciwdziała pogłębianiu przechyłu. Układ jest więc całkowicie mechaniczny i czuć, że działa! Alfa skręca, a kierowca nie musi trzymać się kierownicy, co w oczywisty sposób poprawia pewność prowadzenia, nie obniżając jednocześnie komfortu.

Ambitny kierowca, który szuka niezakłóconej przyjemności z jazdy, na pewno odnajdzie ją w mito. Świetnie zestrojone zawieszenie koresponduje z bezpośrednim przełożeniem układu kierowniczego i mocnym, rasowo brzmiącym silnikiem. Uwagi można mieć jedynie do skrzyni biegów. Sześciostopniowa przekładnia jest dobrze zestopniowana, jednak drogi prowadzenia drążka są zbyt długie, do tego skrzynia nie jest zbyt precyzyjna.

Wśród minusów można wymienić również fatalną widoczność do tyłu (mała tylna szyba, grube słupki) i mały bagażnik o wysokim progu załadunku. Ale kogo tak naprawdę obchodzi bagażnik w mito?

155-konny silnik benzynowy to najlepszy wybór do małej alfy. Jednak nie jedyny. W ofercie znajdzie się również 120-konny diesel oraz wolnossący silnik 1.4 o mocy 78 KM.

Alfa Romeo zdaje sobie sprawę, że ta ostatnia jednostka nie jest optymalnym wyborem do mito. Zapewne z tego właśnie powodu nie udostępniono dziennikarzom takich aut do testów. Z drugiej strony ma to być sposób na przyciągnięcie i wychowanie nowego pokolenia alfistów, młodych ludzi, dla których znaczenie ma cena, spalanie i niskie stawki ubezpieczeniowe. Ponadto we Włoszech wejdzie wkrótce w życie przepis zabraniający świeżym kierowcom prowadzenia mocnych samochodów. Właśnie dla nich wymyślono 78-konne mito, które nazwano junior.

A co z tego będą mieli Polacy? Cóż, cenniki będą zaczynały się od nowej kwoty. Do tej pory było to 59900 zł (za 105-konną alfę 147), a teraz będzie to aż 10 tysięcy mniej. Natomiast 155-konna benzyna w mito będzie kosztowała 67 900 (progression) lub 72 900 (distinctive) zł. Diesel jest o tysiąc złotych droższy. To niestety nie wróży wysokiej sprzedaży, chociaż w odniesieniu do 147 mito jest wyraźnie tańsze. Jednak niewielu Polaków stać na wydanie takich pieniędzy na ładne i dobrze jeżdżące, ale małe auto. A jeśli kogoś stać, to informujemy, że zamówienia na mito można już składać, natomiast pierwsze auta trafią do klientów po wakacjach.

Na koniec jeszcze jedna ciekawa wiadomość. W przyszłym roku zadebiutuje mito w najmocniejszej wersji GTA. Osiągi nie są jeszcze znane, wiadomo, że będzie napędzane silnikiem 1.8 turbo o mocy 230 KM! Silnik ma współpracować z dwusprzęgłową skrzynią biegów. Włosi ujawnili, że samochód ten będzie przyspieszał od 80 do 100 km/h szybciej niż napędzane 450-konnym silnikiem V8 8C competizione!

Czyżby rzeczywiście wracały dobre czasy dla Alfy Romeo? Oby. Bo gdyby wszyscy jeździli autami niemieckimi, to świat byłby dużo bardziej nudny...

Oceń swoje auto. Wystarczy wybrać markę... Kliknij TUTAJ.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Czerwony Krzyż | kierowca | silnik | układ | Alfa Romeo | auto | Włosi | romeo | 50+

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy