Reklama

Gdy świat po raz pierwszy ujrzał alfę romeo giulię, padł przed nią na kolana

Z pięknymi samochodami bywa tak, jak z pięknymi, kapryśnymi kobietami - niekiedy każą na siebie długo czekać. Gdy świat po raz pierwszy ujrzał alfę romeo giulię, padł przed nią na kolana. Zachwycano się kształtami nowej "włoszki", a ponieważ została zaprezentowana od razu w swojej ekstremalnej wersji, o wdzięcznej i dźwięcznej nazwie Quadrifoglio, podziw wzbudziły również jej osiągi. Mijały kolejne miesiące i... niewiele się działo. Miejsce przygotowane dla giulii w salonach Alfy wciąż pozostawało puste.

Do spekulacji na temat przyczyn opóźnień w rynkowym debiucie auta nie ma sensu dziś wracać. Najważniejsze, że pod koniec kwietnia w fabryce w Cassino ruszyła seryjna produkcja nowego sedana, a teraz, w ośrodku badawczym w Balocco, mamy okazję giulię, jakkolwiek to brzmi, wypróbować.

Reklama

W oficjalnych materiałach czytamy, że "przypomina dużego kota, uchwyconego tuż przed skokiem". Ktoś napisał, że jej widok "hipnotyzuje niczym kobra swoją ofiarę przed atakiem". My nie zamierzamy silić się na żadne zoologiczne porównania. Wystarczy powiedzieć, że na asfalcie nowa alfa wygląda bodaj jeszcze lepiej niż na zdjęciach czy na wymuskanych stoiskach samochodowych imprez wystawienniczych. Podoba nam się jej mocna, a jednocześnie zgrabna, proporcjonalna sylwetka z krótkimi zwisami, wydłużonym przodem, czystymi, wyrazistymi liniami i legendarnym trójkątnym grillem Trilobo.

Równie dobrze prezentuje się wnętrze giulii. Wykonane z dobrej jakości materiałów, eleganckie, a jednocześnie stonowane, by nie rzec minimalistyczne. Zaprojektowane zgodnie z włoskim poczuciem estetyki, a to doskonała rekomendacja.

Kabina jest przestronna, chociaż wysokim pasażerom siedzącym na tylnej kanapie może trochę brakować miejsca na kolana. Kokpit został, jak to się mawia, "zorientowany na kierowcę". Przed jego oczami widnieje klasyczny zestaw instrumentów, prędkościomierz i obrotomierz, ze wskazówkami startującymi z pozycji "godzina szósta", co zapewne ma podkreślać sportowy charakter auta.

Pomiędzy dwoma "zegarami" widnieje prostokątny wyświetlacz o średnicy 3,5 lub 7 cali, zależnie od wersji. Główny, 8,8-calowy ekran pokładowego systemu informacji i rozrywki Connect 3D Nav (opcja) został ładnie wkomponowany w deskę rozdzielczą. Na szerokiej środkowej konsoli znajdziemy współpracujący z nim okrągły kontroler. Dwa inne pokrętła służą do zmiany trybów jazdy (w wersji Quadrifoglio z dodatkowym programem Race) i zmiany głośności radia. Nietypowo, bo na kierownicy, umieszczono przycisk uruchamiania silnika.

No właśnie, silniki... W ofercie alfy romeo giulia figurują na razie dwa: czterocylindrowy, wykonany w całości z aluminium nowy diesel o pojemności 2,2 litra i dwóch poziomach mocy, 150 (cena 139 000 zł) i 180 KM (cena 153 300 zł), współpracujący z manualną, sześciostopniową skrzynią biegów lub ośmiostopniową przekładnią automatyczną  oraz podwójnie doładowana jednostka benzynowa V6 2,9 l. Moc: 510 KM. Maksymalny moment obrotowy: 600 Nm. Przyspieszenie od 0 do 100 km/godz.: 3,9 sekundy. Prędkość maksymalna: 307 km/godz. Samochód ten kosztować będzie 359 000 zł.

W czerwcu pojawi się benzynowa, 200-konna wersja z automatem a w 4 kwartale napędzana na 4 koła odmiana Veloce.

Jazda topową giulią, samochodem, mającym bądź co bądź konkurować z takimi tuzami, jak bmw M3 i mercedes klasy C AMG, dostarcza niezwykłych emocji. Ultramocny silnik, tylny napęd, optymalny rozkład masy auta (relatywnie lekkiego, dzięki szerokiemu wykorzystaniu aluminium, włókna węglowego i mieszanki tych tworzyw), nowej konstrukcji zawieszenie, bezpośredni układ kierowniczy zapewniają kierowcy mnóstwo przyjemności, dając poczucie pełnego zespolenia człowieka z maszyną. Ten wóz prowadzi się naprawdę znakomicie!

Giulia Quadrifoglio swoimi kołami "zwija asfalt", imponuje osiągami i układem jezdnym. Jak mogliśmy się przekonać, trudno też narzekać na jej słabsze wersje. Oba diesle są wystarczająco żwawe, zwłaszcza w trybie jazdy Dynamic (do dyspozycji są jeszcze Natural i Advanced Efficient). Pracują przy tym z dużą kulturą. Samochód, nawet bez opcjonalnych wyrafinowanych rozwiązań technicznych, pozostaje bezwzględnie posłuszny woli kierowcy.

Czy nowa alfa jest zatem pojazdem doskonałym? Bez przesady. Dziennikarze uczestniczący w prezentacji w Balocco narzekali na nie do końca staranny montaż niektórych elementów wnętrza kabiny, brak możliwości regulacji wysokości górnego punktu mocowania pasów bezpieczeństwa, pewne niedostatki ergonomii obsługi; zastanawiali się, dlaczego centralny ekran nie jest dotykowy itp. To jednak drobiazgi, z których większość można szybko wyeliminować.   

Jeżeli mieszkasz we Włoszech, Niemczech, Francji, Hiszpanii, Austrii, Belgii, Szwajcarii lub Holandii, już możesz zamawiać alfę romeo giulię. Wkrótce włoska nowość będzie dostępna także u nas. Ceny? Jeszcze nie opublikowane. A to od nich, jak również od warunków leasingu, będzie w dużym stopniu zależało powodzenie giulii. Alfa ma bowiem zagorzałych wielbicieli, związanych z tą marką na dobre i złe, jednak alfisti to grupa zbyt mała, aby zapewnić rynkowy sukces. Do nowego modelu trzeba przekonać zarządców flot, zamożnych przedsiębiorców, prawników, lekarzy, czyli tradycyjnych nabywców sedanów klasy średniej. Skłonić ich do odwrócenia się od perfekcyjnych, aczkolwiek pozbawionych "duszy" niemieckich liderów tego segmentu. Sama uroda samochodu, jego zaawansowanie techniczne, osiągi i wyposażenie (w Europie trzy poziomy: Giulia, Super i Quadrifoglio) mogą tu nie wystarczyć.   

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama