Reklama

Bulgot jak w Lambo

Pamiętacie, jaki samochód zagrał główną rolę w słynnym "Roninie" Johna Frankenheimera? Audi S8.

Jak Audi S8 zmieniło się od 1998 roku, kiedy to na ekrany kin trafił "Ronin"? Czy nowe S8 po przeprowadzonej kuracji odmładzającej jest nadal najlepszym samochodem do szybkiego przewiezienia "gorącej" aktówki?

Reklama

Facelifting flagowej limuzyny Audi pokazuje, jak ważny dla Audi jest rynek samochodów luksusowych oraz jak klienci tego segmentu nie lubią marnować pieniędzy. Dlatego też zmiany wizualne w nowym S8 ograniczono niemal do minimum. Najbardziej widoczne są nowe światła diodowe.

Zajmijmy się jednak tym, co w S8 najlepsze, czyli układem napędowym. Nie zamierzam rozpisywać się o zaletach napędu Quattro, gdyż są oczywiste. Bardziej interesuje mnie to, w czym S8 lepsze jest od flagowego A8 6.0 W12. Przecież W12 ma taką samą moc - 450 KM!

Już krótka przejażdżka krętymi drogami pokazała wyższość S8 nad A8 W12. Może i na prostej oba samochody mogą rywalizować, lecz filmowy Larry z "Ronina" na pierwszym łuku wypadłby W12 z drogi.

S8 w porównaniu z W12 dzięki sztywniejszemu zawieszeniu i lżejszemu silnikowi nie tylko jest znacznie bardziej neutralne w zakrętach, ale ma precyzyjniejszy i bardziej bezpośredni układ kierowniczy, szybszą skrzynię biegów oraz skuteczniejsze hamulce. Efekt? Kiedy w W12 walczymy w zakręcie z uciekającym przodem i przechyłem jak na łodzi, S8 idzie jak po sznurku.

Warto również odżałować parę złotych i wyposażyć S8 w opcjonalne, ceramiczne tarcze hamulcowe. Są niewrażliwe na przegrzanie i niewiarygodnie skuteczne. Co ciekawe, na niemieckich autostradach, drogach lokalnych czy miejskich, wąskich uliczkach S8 nie można zarzucić, że z powodu znacznie sztywniej zestrojonego zawieszenia zapewnia mniejszy komfort podróżowania w porównaniu z modelem A8.

W Polsce zapewne sprawa komfortu będzie wyglądała znacznie inaczej. Jednak nawet polskie dziury nie będą w stanie popsuć frajdy z jazdy. Wystarczy bowiem sama świadomość, że pod potężną, aluminiową maską S8 drzemie 10-cylindrowa "V-ka" niemal żywcem przeniesiona z Lamborghini Gallardo. Dźwięk, jaki towarzyszy nam przez cały czas obcowania z S8, jest fenomenalny i niespotykany w sportowych limuzynach innych producentów.

Audi A8 należy do najcichszych samochodów w swojej klasie. Mimo to akustycy dokonali rzeczy niewyobrażalnej. Cały czas, od jałowej prędkości obrotowej silnika aż po czerwone pole na obrotomierzu, towarzyszy nam bulgot przypominający Lambo! Początkowo jest to miły dla ucha basowy pomruk, który stopniowo przeradza się w dźwięk, jaki towarzyszył startowi Concorde'a. Nie jest może tak donośny jak w Gallardo, ale taki, jak na limuzynę przystało. Nic dodać, nic ująć.

Audi S8 powinno być określane nie sportową limuzyną, a supersportową limuzyną. W końcu jego serce pochodzi wprost spod maski rozwścieczonego byka.

Larry byłby wniebowzięty, gdyby S8 z 1998 roku było tak dobre jak model 2007. To kolejny dowód na to, że prócz kolejnych ograniczeń emisji spalin ewolucja w motoryzacji przynosi nam coraz ciekawsze, szybsze i lepiej wyposażone samochody.

Warto wiedzieć

Silnik: benz. V10, 5204 ccm, 40v

Moc maks: 450 KM@7000 obr./min

Maks. moment obr: 540 Nm@3500 obr./min

Prędkość maks: 250 km/h ogr. elektronicznie

0-100 km/h: 5,1 s

W sprzedaży: październik 2007

Cena: 97 600 euro

kmh

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: maks | jaki | Audi S8 | Audi

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje