Reklama

Audi A3 – jeszcze więcej technologii

Odświeżone Audi A3 wizualnie różni się jedynie detalami, ale z technicznego punktu widzenia to znacznie bardziej nowoczesne auto. Mogliśmy się o tym przekonać podczas pierwszych jazd testowych tym modelem.

Obecne na rynku od 2012 roku Audi A3 trzeciej generacji nie jest samochodem, który szybko się zestarzeje. Stonowane linie nadwozia i minimalistycznie zaprojektowane wnętrze nadal robią dobre wrażenie, podobnie jak bogate wyposażenie z zakresu komfortu i systemów wspomagających kierowcę. Jednakże 4 lata stażu rynkowego to dość dużo dla samochodu, nic więc dziwnego, że Audi zdecydowało się na przeprowadzenie modernizacji A3.

Reklama

Jak to zwykle bywa w przypadku niemieckich samochodów, zorientowanie się, że mamy do czynienia z odświeżoną wersją auta, może nastręczyć pewnych problemów. Najprościej rozpoznać nową "a-trójkę" po przednich światłach z charakterystycznym wcięciem, podobnym do tego z A4. Za dopłatą mogą one być wyposażone w adaptacyjne diody Matrix LED, które dodatkowo zwracają uwagę.

Pozostałe zmiany nadwozia to szerszy grill, nowa grafika tylnych świateł oraz nowe kolory nadwozia (między innymi żółty oraz krystaliczny niebieski). Modyfikacji nie ma zatem zbyt wiele, ale widząc nowe A3 na żywo natychmiast odnieśliśmy wrażenie, że jest to "świeże" auto.

We wnętrzu z kolei to, czy mamy do czynienia z nowym modelem, rozpoznamy właściwie tylko po jednym elemencie - opcjonalnym Audi virtual cocpit, czyli ekranie o przekątnej 12,3 cala, zastępującym tradycyjne wskaźniki. To rozwiązanie dobrze znane z innych modeli producenta (A4, Q7, TT), ale niezmiennie robiące duże wrażenie, zwłaszcza, jeśli wybierzemy widok z pełnoekranową mapą, w którym prędkościomierz i obrotomierz przyjmują formę małych zegarów po bokach ekranu.

Inną nowością jest funkcja masażu odcinka lędźwiowego w fotelu kierowcy. Cieszy również seryjny system multimedialny z wysuwanym, 7-calowym ekranem (wcześniej bez dopłaty otrzymywaliśmy jedynie proste radio). Zaskakuje natomiast konieczność dopłaty do... komputera pokładowego (930 zł z wyświetlaczem monochromatycznym lub 1650 zł z kolorowym).

Prawdziwą rewolucję Audi przeprowadziło natomiast pod maską A3, przynajmniej jeśli chodzi o jednostki benzynowe. Po raz pierwszy możemy kupić ten model z 3-cylindrową jednostką - 115-konnym TFSI. Mieliśmy już okazję jeździć Skodą Octavią wyposażoną w ten silnik i zrobił on na nas dobre wrażenie, a w A3 było ono jeszcze korzystniejsze. Dzięki lepszemu wyciszeniu, litrowy silnik w żaden sposób nie zakłóca spokoju panującego w kabinie, odznacza się też wysoką kulturą pracy (szczególnie jak na jednostkę 3-cylindrową), a także ochoczo reaguje na dodanie gazu (sprint do 100 km/h trwa 9,9 s). To zasługa wysokiego momentu obrotowego (200 Nm, dostępne w przedziale 2000-3500 obr./min), a także niskiej masy samochodu - A3 1.0 TFSI waży zaledwie 1180 kg.

Alternatywą jest jednostka 1.4 TFSI o mocy 150 KM, wyposażona w układ dezaktywacji cylindrów. W jej przypadku przyspieszenie do 100 km/h trwa tylko 8,2. Tak jak w przypadku 1.0 TFSI, seryjnie występuje z 6-biegową skrzynią manualną, a opcjonalnie łączona jest z 7-stopniową, dwusprzęgłową przekładnąa S tronic. Moc zawsze trafia jednak tylko na przednie koła.

Osoby zainteresowane Audi A3 z quattro muszą zdecydować się na jednego z dwóch dobrze znanych diesli - 1.6 TDI (110 KM) lub 2.0 TDI (150 KM). Napęd na wszystkie koła łączony jest w obu przypadkach tylko ze skrzynią manualną.

Wielkim nieobecnym na prezentacji odświeżonej gamy Audi A3 była usportowiona wersja, S3. Jej 2-litrowy silnik TFSI jest teraz mocniejszy o 10 KM i ma o 20 Nm większy moment obrotowy, co daje w sumie 310 KM i 400 Nm. Zmiana niewielka, ale pozwoliła na skrócenie czasu potrzebnego na sprint do 100 km/h z 5,4 do 5,2 s. Za dopłatą dostępna jest nowa, siedmiostopniowa przekładnia S tronic (wcześniej sześciostopniowa), dzięki której przyspieszenie od 0 do 100 km/h trwa zaledwie 4,5 s (dotychczas 4,9 s). Auto otrzymało także nowe, sztywniej zestrojone zawieszenie.

Face lifting objął również hybrydową wersję e-tron, wykorzystującą układ napędowy o mocy 204 KM i mogącą przejechać do 50 km na samej tylko energii elektrycznej. W porównaniu do pozostałych odmian, hybrydowe A3 wyróżnia się nieco zmienionym, chromowanym grillem, innymi światłami do jazdy dziennej oraz nowymi opcjami w wirtualnym kokpicie.

Obecnie Audi A3 po face liftingu dostępne jest w Polsce tylko jako pięciodrzwiowy Sportback lub czterodrzwiowe Limousine. Brak póki co wersji 3-drzwiowej oraz kabrioletu (już wcześniej wycofany z rynku polskiego), które również zostały odnowione. Polski cennik nie przewiduje jak na razie również mocnych, "cywilnych" wersji - 2.0 TFSI 190 KM oraz 2.0 TDI 184 KM, łączonych z napędem quattro i skrzynią S tronic.

Listę zmian zamykają odświeżone systemy wspomagające kierowcę w tym asystent awaryjnego hamowania, rozpoznający nie tylko pojazdy, ale i pieszych. Prawdziwie przełomową nowością w tej klasie, jest przejęty z większego A4 asystent jazdy w korku. Czyni on z A3 samochód częściowo autonomiczny - potrafi sam przyspieszać, hamować, a także utrzymywać pojazd na pasie ruchu. System działa z prędkościami do 65 km/h. Samochód występuje także z asystentem wspomagającym awaryjne hamowanie, który, jeśli pomimo sygnałów ostrzegawczych nie wykryje żadnej reakcji ze strony kierowcy, samoczynnie zatrzyma auto.

Face lifting Audi A3 na pierwszy rzut oka jest bardzo subtelny, ale zmienił całkiem sporo. Odświeżył nieco wygląd auta, ale przede wszystkim sprawił, że pod względem nowoczesnej elektroniki, niemiecki kompakt prześcignął konkurencję (matrycowe światła LED, wirtualny kokpit, tryb jazdy częściowo autonomicznej). Uwagę zwraca także podwyższony standard wyposażenia - bez dopłaty otrzymamy chociażby system multimedialny i reflektory ksenonowe. Ceny A3 Sportback zaczynają się od 98 200 zł, a wersja Limousine jest o 3000 zł droższa.

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Audi A3 | test | pierwsza jazda

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL