Na drugim odcinku rajdu doszło do bardzo groźnie wyglądającego wypadku załogi Marcin Słobodzian/Michał Poradzisz. Jadąca Hyundaiem I20 R5 załoga bardzo dobrze rozpoczęła rywalizację, notując drugi czas na pierwszym odcinku specjalnym. Niestety, na drugim doszło do wypadku.
Rajdowy Hyundai zbyt szybko wszedł w jeden z zakrętów i kierowca nie był w stanie utrzymać go na drodze. Samochód uderzył w barierki oddzielające jezdnię od płynącego około dwóch metrów niżej strumienia. Samochód został podziurawiony metalowymi rurami, które przebiły szybę i dostały się do wnętrza.
Na szczęście, załoga wyszła ze zdarzenia bez szwanku, chociaż tragedia była blisko.
Po zakończeniu rajdu Świdnickiego-Krause Marcin Słobodzin opublikował nagranie z wnętrza Hyundaia, na którym widać moment wypadku.
Nagranie mrozi krew w żyłach. Jeśli obejrzymy je w zwolnionym tempie, dokładnie dostrzeżemy, jak jedna z rur, przebija szybę, następnie odbija się od deski rozdzielczej, dzięki czemu omija kierowcę. Następnie do auta wnika kolejna, która uderza i ześlizguje się po kasku kierowcy!
Marcin Słobodzian nie ukrywał również, że to on ponosi odpowiedzialność za zdarzenie. W jego wpisie czytamy, że opis trasy był dobry, a pilot dyktował prawidłowo. Jednak on sam pojechał na pamięć, tylko pomylił fragmenty trasy...
Zobacz również:
Rajdowe szczęście sprzyjało załodze Hyundaia. Jednak nie zawsze kończy się tylko na stratach materialnych. we wrześniu ubiegłego roku na Rajdzie Śląska doszło do podobnego wypadku. Wówczas Honda Civic Type R z nr 40 wypadła z drogi i uderzyła w ogrodzenie posesji. Niestety, ten wypadek miał tragiczny finał. Elementy ogrodzenia przebiły nadwozie i śmiertelnie ugodziły Agnieszkę Pyrę, która pilotowała swojego męża Tomasza. Po tej tragedii rywalizację na rajdzie zakończono.











