W skrócie
- Najwięksi producenci samochodów w USA apelują do administracji Donalda Trumpa o złagodzenie przepisów dotyczących emisji spalin, które uznają za nierealistyczne.
- Firmy obawiają się, że brak ulg podatkowych oraz wysokie koszty produkcji i infrastruktury dla samochodów elektrycznych uniemożliwią spełnienie nowych norm.
- W sporze bierze udział również EPA, demokraci i organizacje ekologiczne, podkreślając znaczenie dalszej walki ze zmianami klimatu.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu, otwiera się w nowym oknie
Apel producentów samochodów do EPA
We wrześniu 2025 r. organizacja Alliance for Automotive Innovation, skupiająca niemal wszystkich głównych producentów aut w USA - w tym General Motors, Toyotę, Volkswagena i Hyundaia - złożyła wniosek do Agencji Ochrony Środowiska (EPA). Firmy argumentują, że regulacje z 2024 r. przewidujące redukcję emisji spalin o blisko 50 proc. do 2032 r. w porównaniu z prognozowanymi wartościami na 2027 r. są niewykonalne.
Według szacunków EPA, aby spełnić te wymagania, w latach 2030-2032 od 35 do 56 proc. nowych aut sprzedawanych w USA musiałoby być elektrycznych. Koncerny twierdzą, że przy obecnym poziomie infrastruktury i kosztów jest to cel poza zasięgiem.

Utrata ulg podatkowych i rosnące koszty
Producentów dodatkowo niepokoi wygasająca 30 września 2025 r. ulga podatkowa na zakup samochodów elektrycznych w wysokości 7,5 tys. dolarów (około 31 tys. zł). Jej brak może spowodować spadek popytu na auta EV i zahamować inwestycje w ten segment.
Drugim problemem jest możliwa utrata kredytu podatkowego na produkcję baterii do aut elektrycznych. Dla części koncernów oznaczałoby to stratę około 3 tys. dolarów rocznie na pojazd, czyli blisko 12 tys. zł. To z kolei przełożyłoby się bezpośrednio na ceny samochodów i konkurencyjność oferty.
Infrastruktura i problemy technologiczne
Alliance for Automotive Innovation zwraca uwagę, że poza kwestiami podatkowymi nadal brakuje wystarczającej sieci stacji ładowania. Rozbudowa infrastruktury nie nadąża za tempem wprowadzania nowych modeli, a koszty produkcji akumulatorów utrzymują się na wysokim poziomie. Według przedstawicieli branży obecne regulacje "są po prostu nie do osiągnięcia" w kontekście realiów rynkowych, finansowych i technologicznych.

Kontekst sporu sięga lipca 2025 r., gdy EPA zaproponowała wycofanie dotychczasowego ustalenia, że emisja gazów cieplarnianych stanowi zagrożenie dla zdrowia publicznego. Oznaczałoby to podważenie podstawy prawnej dla obecnych limitów emisji spalin. Demokraci w Kongresie i organizacje ekologiczne apelują o utrzymanie restrykcyjnych regulacji, wskazując na konieczność dalszej walki ze zmianami klimatu i utrzymanie pozycji USA jako lidera elektromobilności.
Jednak apel producentów samochodów pada na podatny grunt. Donald Trump nie widzie sensu inwestowania w rozwiązania ekologiczne, w tym ograniczania emisji CO2, a ślad węglowy nazwał "mistyfikacją wymyśloną przez ludzi o złych intencjach". Sam węgiel amerykański prezydenta nazywa się "pięknym i czystym".












