Wlali Pepsi do układu chłodzenia zamiast płynu. Oto co się stało
Youtuberzy z kanału Garbage Time spuścili płyn chłodzący z samochodu i zalali układ chłodzenia kilkoma litrami Pepsi. Potem uruchomili silnik, rozgrzali go do temperatury roboczej i pojechali na dłuższą przejażdżkę. Efekt? Zaskakujący, choć takiej czynności nie polecam nikomu podejmować.

Spis treści:
- Pepsi w chłodnicy zamiast płynu chłodniczego
- Dlaczego woda i cola nie zastąpią płynu chłodzącego?
- Kiedy wymienić płyn chłodzący?
Samochód, który posłużył za królika doświadczalnego, to Proton S16 - malezyjski budżetowy sedan z czterocylindrowym silnikiem 1.6. Youtuberzy przed uruchomieniem silnika zastanawiali się, co może pójść nie tak: cukier zawarty w napoju może zamienić się w kleistą masę i zatkać chłodnicę, a kwasowość może wywołać korozję wewnętrznych elementów układu. Potem odpalili auto i czekali.
Pepsi w chłodnicy zamiast płynu chłodniczego
Silnik pracował na biegu jałowym, aż włączyły się wentylatory chłodnicy, po czym auto wyjechało na drogę. Co ciekawe, nic nie eksplodowało, spod maski nie wydobywała się para, temperatura utrzymywała się w normie. Wyjaśnienie tego wszystkiego jest prozaiczne - napoje gazowane typu cola składają się w około 90 proc. z wody, a układ chłodzenia toleruje wodę, choć nie jest to rozwiązanie zalecane do stosowania na dłużej.
Youtuberzy poszli o krok dalej i zagotowali świeżą Pepsi w czajniku, żeby sprawdzić, jak smakuje płyn, który przeszedł przez cykl podgrzewania podobny do tego w silniku. To oczywiście eksperyment czysto rozrywkowy, ale sam fakt, że silnik przetrwał jazdę z Pepsi w układzie chłodzenia, skłania do pytania - co tak naprawdę wyjątkowego ma w sobie płyn chłodzący i dlaczego nie wolno go zastępować czymkolwiek innym?
Dlaczego woda i cola nie zastąpią płynu chłodzącego?
Woda radzi sobie z odprowadzaniem ciepła, ale nie chroni układu chłodzenia przed korozją, nie zapobiega zamarzaniu zimą i nie podnosi temperatury wrzenia latem. Płyn chłodzący to mieszanka wody demineralizowanej i glikolu z pakietem dodatków antykorozyjnych, których rodzaj zależy od konstrukcji silnika i materiałów użytych w układzie chłodzenia.
W samochodach stosuje się trzy główne typy płynów: IAT (Inorganic Acid Technology), HOAT (Hybrid Organic Acid Technology) i OAT (Organic Acid Technology). Każdy z nich jest przeznaczony dla innych silników i materiałów - użycie niewłaściwego typu może prowadzić do powstawania żelowatych osadów, które zatykają kanały chłodnicy i przewody. Właściwy typ płynu jest podany w instrukcji obsługi samochodu.
Pepsi w układzie chłodzenia to oczywiście skrajny przykład, ale w praktyce równie ryzykowne jest uzupełnianie ubytków płynu zwykłą wodą z kranu. Przy jednorazowym dolewaniu niewielkiej ilości w sytuacji awaryjnej nic złego się nie stanie, ale systematyczne rozcieńczanie płynu wodą prowadzi do utraty właściwości antykorozyjnych i przeciwzamrożeniowych. Zimą grozi to pęknięciem chłodnicy i rozerwaniem przewodów.
Kiedy wymienić płyn chłodzący?
Producenci zalecają wymianę płynu chłodzącego co 50 tys. km lub co dwa lata, choć w niektórych samochodach stosowane są płyny o przedłużonej żywotności, wytrzymujące nawet do 240 tys. km lub pięciu lat. Konkretny interwał podany jest w instrukcji obsługi.
To, czym Garbage Time napełnił chłodnicę, nie jest zresztą najdziwniejszym eksperymentem tego kanału. W innym filmie youtuberzy zalali silnik czekoladą zamiast oleju - tym razem jednostka przestała działać po kilku kilometrach.









