Kierowcy kupują auta i nawet tam nie zaglądają. Potem mają kłopoty
Kupujący używane auto zwykle sprawdzamy grubość lakieru, wnętrze i historię serwisową. Tylko nieliczni jadą do mechanika, by sprawdzić mechanikę i spód auta. To błąd, bo często okazuje się, że podłużnice są przerdzewiałe, przewody hamulcowe skorodowane, a progi podgięte po nieudanym podnoszeniu na lewarku. Takie rzeczy trudno zauważyć przy normalnych oględzinach, ale wystarczy smartfon, żeby zajrzeć pod auto jeszcze przed zakupem.

Spis treści:
- Dlaczego spód auta zdradza więcej niż lakier?
- Jak sprawdzić spód auta bez podnośnika?
- Co fotografować pod samochodem?
- Na co zwrócić uwagę na zdjęciach?
Dlaczego spód auta zdradza więcej niż lakier?
Karoserię czy wnętrze można wyczyścić, tak jak silnik (swoją drogą, zbyt czysty silnik powinien raczej zapalić lampkę alarmową niż uspokoić). Podwozia prawie nikt nie czyści, dlatego właśnie tam możemy znaleźć wiele śladów świadczących o historii samochodu.
Popularne "garażowane auta od starszego właściciela" bywają pod tym względem szczególnie zdradliwe. Długie postoje w słabo wentylowanych garażach i sól tworzą idealne warunki do rozwoju korozji. Auto może mieć niski przebieg i wyglądać jak nowe, a pod spodem mieć sporo rdzy, w tym na elementach nośnych.
Jak sprawdzić spód auta bez podnośnika?
Nie trzeba się czołgać pod samochodem z latarką. Wystarczy aparat - nawet ten w smartfonie, choć lepiej sprawdzi się kompaktowy aparat cyfrowy z mocniejszą lampą błyskową, który lepiej doświetli ciemne zakamarki.
Jak zabrać się do sprawdzania? Najlepiej przesuwając aparat pod autem i fotografując wszystkie dostępne miejsca. Zdjęcia można potem obejrzeć na dużym ekranie, powiększyć i dokładnie przeanalizować. Warunek jest jeden - podłoże musi być suche. Mokry spód po jeździe na wilgotnym asfalcie może dać mylący obraz, refleksy światła na wodzie maskują korozję i utrudniają ocenę stanu poszczególnych elementów.
Co fotografować pod samochodem?
Zaczynamy od przodu i systematycznie przechodzimy do tyłu. Przy silniku szukamy śladów wycieków oleju i płynu chłodniczego. Przednie zawieszenie fotografujemy ze skręconymi kołami - wtedy widać amortyzatory, wahacze, osłony gumowe przegubów i stan tarcz hamulcowych.
Pod podłogą sprawdzamy podłużnice i poprzeczki, przewody hamulcowe, zbiornik paliwa i stan poszycia. Szczególną uwagę należy zwrócić na miejsca przygotowane pod podnośnik - pogięte lub przerdzewiałe mocowania to sygnał, że ktoś nieprawidłowo podnosił auto.
Układ wydechowy od katalizatora po tłumik końcowy powinien być sfotografowany na całej długości.
Na co zwrócić uwagę na zdjęciach?
Rdzawe śruby, zaciski i obejmy to normalne zjawisko w starszym aucie. Niepokojąca jest rdza strukturalna - na podłużnicach, progach, mocowaniach zawieszenia. Perforacja, czyli przerdzewiałe na wylot elementy, to sygnał do rezygnacji z zakupu albo bardzo twardych negocjacji cenowych.
Ślady świeżej farby antykorozyjnej mogą świadczyć o próbie ukrycia problemu. Podobnie jak nierówności na powierzchni elementów nośnych - mogą wskazywać na wcześniejsze naprawy blacharskie po kolizji lub szpachlowanie korozji.
Zdjęcia służą nie tylko do oceny stanu, ale też jako argument w negocjacjach. Konkretne fotografie z widoczną korozją czy zużyciem elementów to twarde dowody, które uzasadniają obniżenie ceny znacznie bardziej niż ogólne wrażenie bez twardych dowodów.









