Reklama

Uwaga kierowcy. Nowa plaga kradzieży!

Policjanci w całym kraju ostrzegają przed wzbierającą falą kradzieży katalizatorów. Rosnąca liczba przestępstw to efekt coraz większej popularności SUVów i skokowego wzrostu cen metali rzadkich. Pandemia koronawirusa sprawiła, że prawdziwy renesans przeżywa właśnie handel metalami szlachetnymi.

Złoto i srebro biją rekordy wartości. Przykładowo - za uncję złota zapłacić dziś trzeba aż o 33 proc. więcej niż przed rokiem (obecnie to ok 7250 zł). W tym samym czasie o 40 proc. wzrosły też ceny srebra! Co ciekawe, podobne zjawisko dotyczy również wykorzystywanych w konstrukcji katalizatorów metali szlachetnych: palladu, platyny i rodu. Na przestrzeni roku uncja palladu podrożała o - uwaga - 55 proc. (obecnie warta jest około 2262 dolary czyli 8482 zł), a platyny o 13 proc. (obecnie około 955 dolarów za uncję). W przypadku rodu ceny są średnio o ponad 40 proc. wyższe niż rok temu. Uncja wyceniana bywa nawet na 10 tys. dolarów!

Reklama

Sytuacja jest o tyle dziwna, że pandemia koronawirusa spowodowała raczej spadek produkcji, a co za tym idzie, również zapotrzebowania na te metale ze strony przemysłu motoryzacyjnego. Wzrost giełdowych notowań przełożył się jednak na ceny skupu. Ile dziś zarobić można na pojedynczym katalizatorze? W stosunku sytuacji sprzed roku mówić można o prawdziwej eksplozji cen. Niektóre katalizatory warte są dziś o nawet ponad 1000 zł więcej, niż jeszcze dwanaście miesięcy temu! Nie dziwi więc, że złodzieje coraz chętniej interesują się konkretnymi modelami.

Na kradzieże narażone są głównie busy i duże SUVy. Obie te kategorie pojazdów mają kilka cech wspólnych, jak chociażby silniki o dużych pojemnościach i wysoki - ułatwiający dokonanie kradzieży - prześwit.

Ofiarami złodziei bardzo często padają też właściciele leciwych pojazdów osobowych. Trzeba bowiem zdawać sobie sprawę, że technologie oczyszczania spalin w latach dziewięćdziesiątych nie były tak zaawansowane, jak obecnie. W efekcie cześć producentów stosowała wkłady katalityczne z zaskakująco dużą - jak na obecne standardy - zawartością palladu czy platyny. Dość powiedzieć, że w przypadku niektórych modeli (z wiadomych przyczyn, nie podzielimy się informacjami, o jakie auta chodzi) sam katalizator kosztuje w skupie więcej niż kompletny pojazd w stanie "jezdnym"! Za pewne typu katalizatorów stosowane w autach, które dawno już osiągnęły "pełnoletność", punkty skupujące monolit płacą ponad 3,5 tys. zł za sztukę! Na całe szczęście, na swoich stronach internetowych większość skupów podaje jedynie numery seryjne katalizatora lub publikuje jego zdjęcie, bez informowania o tym, w których modelach stosowano dany typ części.

Sama kradzież jest - niestety - dość łatwa. Przestępcy wykorzystują w tym celu akumulatorowe piły szabliste, które łatwo ukryć pod ubraniem. Kradzież odbywa się nocą, często przy pracującym silniku samochodu sprawcy (czasami pozorowana jest awaria), którego praca zagłuszyć ma odgłosy cięcia. W jaki sposób bronić się przed amatorami cudzej własności? Policja radzi, by na nocny postój wybierać oświetlone miejsca lub teren, który utrudnia wejście pod auto. Całkowity spokój gwarantuje niestety wyłącznie garażowanie lub skorzystanie z oferty parkingów strzeżonych.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy