​Toyota nie będzie wspierać kampanii wyborczych w USA

Toyota zapowiedziała, że nie będzie więcej finansowo wspierać kampanii wyborczych kongresmenów, którzy w styczniu głosowali przeciwko zatwierdzeniu wyników wyborów. Firma dołączyła w ten sposób do innych koncernów, które wcześniej podjęły podobne decyzje.

"Toyota jest zaangażowana we wspieranie i promocję działań, które prowadzą do rozwoju naszej demokracji (...) Rozumiemy, że decyzja, by wspierać członków Kongresu, którzy kontestowali wyniki wyborów, niepokoiła niektórych interesariuszy" - stwierdził w komunikacie koncern. Firma podkreśliła, że zawsze w równym stopniu wpłacała na kampanie wyborcze obu partii.

Decyzja została podjęta po serii artykułów na temat wspierania przez Toyotę. Według publicznych danych, firma zasiliła konta kampanii 37 Republikanów, którzy głosowali przeciwko zatwierdzeniu wyników wyborów z 2020 r. łączną kwotą 55 tys. dolarów. To najwięcej spośród dużych firm, które wsparły tych polityków. Serię reklam wymierzonych w korporacje wspierające kongresmenów kontestujących poprzednie wybory zapowiedziała też organizacja Lincoln Project, skupiająca Republikanów przeciwnych Donaldowi Trumpowi. Pierwszy film przeciwko Toyocie opublikowany został w czwartek.

Reklama

Japoński producent samochodów, posiadający także fabryki w USA, dołączył w ten sposób do dziesiątek innych korporacji, które podjęły podobne decyzje niedługo po zamieszkach na Kapitolu 6 stycznia. Część z nich wznowiła jednak swoje wpłaty na komitety polityczne, które wspierają polityków kontestujących wybory. Są to m.in. Walmart, Pfizer, Intel, General Electric i AT&T. Firmy te bronią się jednak twierdzeniem, że nie wpłacają bezpośrednio na konta kampanii tych Kongresmenów.

***

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy