Tablice, których nie widzą kamery. Tak kierowcy unikają mandatów
W Wielkiej Brytanii narasta problem tzw. "ghost plates" - tablic rejestracyjnych modyfikowanych w taki sposób, by były trudne lub wręcz niemożliwe do odczytania przez kamery monitoringu i systemy ANPR. Sprawa przestała być ciekawostką z internetu. Trafiła na biurka polityków i służb, bo zaczyna podważać sens automatycznego nadzoru nad ruchem.

W Wielkiej Brytanii coraz głośniej mówi się o tablicach rejestracyjnych, które wyglądają normalnie, ale na zdjęciach z kamer potrafią "znikać". Temat wrócił z dużą siłą po publikacji ustaleń parlamentarnej grupy ds. bezpieczeństwa transportu i serii materiałów pokazujących, że problem nie dotyczy już marginesu, tylko zaczyna uderzać w fundamenty systemu egzekwowania prawa na drogach.
Czym są "ghost plates" i dlaczego kamery nie odczytują tablic
Brytyjskie media i autorzy raportu używają określenia "ghost plates" na tablice, których automatyczne systemy nie potrafią odczytać poprawnie. Mechanizm bywa banalny: powłoka o nietypowej odblaskowości, spray, cienka folia, a w najprostszym wariancie nawet prowizoryczne "przeszkadzacze" w rodzaju cellofanu czy zamazania fragmentu znaku. W raporcie i komentarzach polityków pojawia się teza, że do obejścia kamer nie potrzeba "zaawansowanej technologii", tylko sprytu i kilku złotych wydanych na akcesoria kupowane online. 
To istotne, bo brytyjski system opiera się na automatyzacji. Kamery automatycznego odczytu tablic rejestracyjnych (ANPR) są wykorzystywane nie tylko do ścigania wykroczeń, ale też do zadań stricte operacyjnych: wyłapywania pojazdów bez ubezpieczenia, identyfikacji aut powiązanych z przestępczością, a także do egzekwowania opłat i zasad w strefach (w tym w londyńskiej ULEZ) oraz w odcinkowych pomiarach prędkości. 
Dlaczego problem z tablicami urósł w Wielkiej Brytanii do skali systemowej
W tle jest skala wykorzystania ANPR. W przywoływanych materiałach pada liczba rzędu około 90 mln "odczytów" dziennie w sieci ponad 18 tys. kamer, co pokazuje, jak mocno państwo i samorządy polegają na tym narzędziu. Jeśli numer rejestracyjny nie jest czytelny dla kamery, cały łańcuch - od automatycznego wykrycia do nałożenia kary lub uruchomienia działań służb - zaczyna się rwać. 
Raport APPGTS (All-Party Parliamentary Group for Transport Safety) idzie dalej i wiąże "nieczytelne" tablice nie tylko z unikaniem mandatów, ale też z ryzykiem dla bezpieczeństwa publicznego i państwa. W przekazie pojawiają się wątki o wykorzystaniu tablic utrudniających identyfikację w działalności przestępczej oraz o konsekwencjach dla infrastruktury krytycznej. 
Co pokazują raporty i kontrole. Ile tablic nie spełnia wymogów przepisów
W brytyjskich publikacjach pojawia się szacunek, że nawet "jeden na piętnaście" pojazdów może poruszać się z tablicami modyfikowanymi lub niezgodnymi z wymogami w sposób, który utrudnia odczyt przez ANPR. To liczba głośna, ale trzeba ją czytać ostrożnie: obejmuje szeroką kategorię "non-compliant plates" - od celowych "ghost plates" po tablice niezgodne z normą (font, odstępy, elementy zasłaniające), które też potrafią rozwalać automatyczny odczyt. 
Klonowanie tablic - drugi front problemu
Drugim problemem, równie mocno wybrzmiewającym w brytyjskich materiałach, jest klonowanie tablic - sytuacja, w której ktoś kopiuje numer rejestracyjny legalnego auta (często tego samego modelu i koloru) i używa go do maskowania wykroczeń albo działań przestępczych. Raport i relacje medialne wskazują, że uderza to również w niewinnych kierowców, którzy nagle zaczynają dostawać wezwania i kary za zdarzenia, w których nie uczestniczyli. 
W Wielkiej Brytanii funkcjonuje ogromna liczba zarejestrowanych dostawców tablic - raport przywoływany przez Sky News i RAC mówi o dziesiątkach tysięcy podmiotów. Wątek pogłębia śledztwo The Guardian. Według ustaleń cytowanych w tekście, ponad 130 oficjalnych dostawców miało być gotowych sprzedać sklonowane tablice bez weryfikacji uprawnienia do numeru. W tym samym materiale pada także porównanie siły odstraszania: najczęściej wskazywana sankcja rzędu stu funtów ma być zbyt słaba, stąd postulaty podniesienia kar do tysiąca funtów i dodania punktów karnych. 
Dane z Londynu: kontrole działają, ale problem nie znika
Dane z Londynu pokazują, że temat nie kończy się na teorii. W materiałach RAC (opartych o ustalenia raportu) przytoczono działania Transport for London: kontrole pojazdów i wykorzystanie kamer wykrywających "ghost/stealth plates", a także liczbę wystawionych kar po wdrożeniu narzędzi. Jest też ważna obserwacja: po serii działań egzekucyjnych odsetek wykryć spadł, co sugeruje, że konsekwentne kontrole potrafią ograniczać zjawisko - przynajmniej lokalnie. 
W tych samych materiałach mocno wybrzmiewa wątek branżowy: przypadki masowego "kombinowania" z tablicami wśród kierowców realizujących przejazdy w mieście, gdzie stawka jest prosta - uniknięcie opłat i kar za wjazdy lub zatrzymania. To kolejny argument, dlaczego Brytyjczycy zaczęli traktować temat jako problem finansów publicznych, a nie tylko "sztuczki na fotoradar". 
Jak władze w Wielkiej Brytanii chcą uszczelnić system
Z rekomendacji i cytatów przebija kilka kierunków. Po pierwsze, ujednolicenie standardu tablic i dołożenie zabezpieczeń. Po drugie, ograniczenie popularnych tablic z wypukłymi znakami, bo mają pogarszać czytelność dla kamer i rozmywać granicę "legalne - nielegalne". Po trzecie, radykalne uporządkowanie rynku producentów i sprzedawców: mniej licencji, częstsze audyty, realne kary za sprzedaż "w ciemno". 
Zasłanianie i modyfikowanie tablic w Polsce. Co grozi kierowcy
W Polsce modyfikowanie tablic rejestracyjnych nie jest "sprytnym trikiem", lecz poważnym naruszeniem prawa. Tablice są traktowane jako znaki identyfikacyjne pojazdu, a ich przerabianie lub zakrywanie może mieć konsekwencje karne.
Zgodnie z art. 306 i 306c Kodeksu karnego:
- przerabianie lub usuwanie znaku identyfikacyjnego pojazdu (a za taki uznaje się tablicę rejestracyjną) jest przestępstwem zagrożonym karą do 3 lat pozbawienia wolności,
- używanie pojazdu ze zmodyfikowaną tablicą również podlega odpowiedzialności karnej - do 5 lat więzienia.
Dodatkowo kierowca musi liczyć się z zatrzymaniem dowodu rejestracyjnego, problemami na badaniu technicznym i odpowiedzialnością wykroczeniową. W praktyce każda ingerencja w wygląd tablicy - od folii, przez popularne w pewnych kręgach zastępowanie unijnych gwiazdek flagą Polski, po zmiany czcionki - może być podstawą do kontroli i dalszych konsekwencji.









