W kategorii sporego zaskoczenia można bowiem traktować to, co dzieje się obecnie wokół placu budowy Gigafactory nr 4. Inwestycja wzbudza lęk wśród okolicznych mieszkańców, którym w sukurs przyszli właśnie - uwaga - ekolodzy!
W ostatni weekend około 250 mieszkańców Grünheide - gminy, na której terenie powstaje pierwsza europejska fabryka Tesli - protestowało przeciwko szkodliwemu wpływowi zakładu na lokalny ekosystem!
Pierwszy z zarzutów dotyczy samej fazy niwelacji terenu. Na tym etapie projekt przewiduje wycięcie ponad 150 hektarów lasu. Ekolodzy protestują, że to wyrok śmierci dla wielu gatunków ptaków i drobnych ssaków. Twierdzą również, że po takim ciosie lokalny ekosystem nie będzie się już w stanie podnieść. W tym miejscu wypada jeszcze dodać, że fabryka nie powstaje przecież na terenie Parku Narodowego, lecz na gruntach przeznaczonych właśnie pod inwestycje...

Jeżeli chodzi o samych mieszkańców Grünheide największy niepokój wzbudziło jednak prognozowane przez zakład zużycie wody. Wg planów Gigafactory nr 4 potrzebować będzie około 300 m3 wody na godzinę i produkować w tym czasie ponad 250 m3 ścieków. Mieszkańcy obawiają się, że tak duży pobór w przyszłości zagrozić może ciągłości dostaw wody pitnej dla okolicznych wiosek. "Tesla kradnie naszą wodę" - brzmiały napisy na transparentach protestujących.
Na tym jednak, podsycane przez ekologów, niepokoje społeczne się nie kończą. Część mieszkańców obawiać ma się też np. rozbudowy infrastruktury, w tym np. budowy nowych dróg...
Warto dodać, że weekendowym protestom przeciwko budowie fabryki Tesli towarzyszyły również drobne kontrmanifestacje zwolenników inwestycji. Wg szacunków lokalnej policji uczestniczyć w nich miało około 30 osób.









