Reklama

Polska armia, zamiast Honkerami, będzie jeździć... Mustangami

Wojsko unieważniło pierwszy przetarg na samochody ciężarowo-osobowe „Mustang”, które mają zastąpić wysłużone honkery. Ofertę złożyła tylko jedna firma. Zaproponowała Forda Rangera. Drugi przetarg kończy się w poniedziałek.

Jest prosty, dzielny i mało awaryjny, ale ma swoje lata i ograniczenia. Honker produkowany jest w Polsce od końca lat 80., ma słaby silnik, z trudem spełniający normę Euro 5 i brak jakiegokolwiek opancerzenia. Służy w Wojsku Polskim długie lata i czas by odszedł na zasłużoną emeryturę.

Reklama

Jednak przetarg na nowe samochody ciężarowo-osobowe został jednak unieważniony. Jak dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Obrony Narodowej postępowanie na dostawę 882 szt. samochodów ciężarowo-osobowych wysokiej mobilności "Mustang" zostało unieważnione na podstawie art. 93 ust. 1 pkt 4 ustawy z dnia 29 stycznia 2004 r. - Prawo zamówień publicznych (Dz.U. z 2015 r. poz. 2164).

Punkt ten jest dość lakoniczny i mówi, że przetarg może być unieważniony, jeśli cena najkorzystniejszej oferty lub oferta z najniższą ceną przewyższa kwotę, którą zamawiający zamierza przeznaczyć na sfinansowanie zamówienia, chyba że zamawiający może zwiększyć tę kwotę do ceny najkorzystniejszej oferty.

Tylko jeden chętny

Prawdziwym powodem unieważnienia przetargu i rozpisania nowego może jednak być fakt, że do Inspektoratu Uzbrojenia wpłynęła tylko jedna z siedmiu oczekiwanych ofert. Złożyły ją wspólnie Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. z siedzibą w Radomiu oraz Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne S.A. z siedzibą w Poznaniu. Konsorcjum, którego liderem jest grupa PGZ, zaproponowało Forda Rangera.

Jak tłumaczy MON, w lipcu Inspektorat Uzbrojenia wszczął nowe postępowanie na dostawę samochodów ciężarowo-osobowych wysokiej mobilności. Postępowanie prowadzone jest w trybie przetargu ograniczonego. Termin składania wniosków o dopuszczenie do udziału w postępowaniu upływa w najbliższy poniedziałek.

Jaki "Mustang"?

Oczekiwania wojskowych wobec nowego samochodu oraz specyfikacja nie zostały ujawnione. Znają je wykonawcy zaproszeni do składania ofert. Wiadomo jednak, że samochody muszą mieć napęd na cztery koła (może być dołączany), a 41 z 882 samochodów "Mustang" musi mieć pancerz. Auta nieopancerzone mają mieć dopuszczalną masę całkowitą do 3,5 t i ładowność nie mniejszą, niż 1000 kg. Ma też być przystosowany do przewozu 8 żołnierzy i kierowcy.

W wersji opancerzonej "Mustang" powinien mieć możliwość przewozu 4 żołnierzy (i kierowcy) oraz ładunku o masie 600 kg. Wymagany poziom ochrony 1 (STANAG 4569 aneks A i B) został obniżony. Zrezygnowano z osłony balistycznej na poziomie ochrony 2 i osłony przeciwminowej na poziomie 2b.

Ponadto samochód powinien mieć siedziska dla załogi redukujące skutki oddziaływania wysokich przyspieszeń spowodowanych przez wybuch miny lub innego ładunku, a także koła z wkładkami run-flat.

Czy w samochodach pojawia się siekiery lub piły do drewna, które są na wyposażeniu honkerów? Tego nie wiadomo. Pewne jest, że sprzęt do usuwania przeszkód to obowiązkowe wyposażenie samochodów służących w wojsku.

Jules

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama