Polak przywiózł na lawecie auto za 18 mln zł!
Słowo ”laweciarz” ma w języku polskim pejoratywne zabarwienie. Większości kierowców kojarzy się bowiem z wypadkiem, awarią lub – co najwyżej – falą wyeksploatowanych samochodów trafiających do Polski zza zachodniej granicy.
Trzeba jednak pamiętać, że lawetami przewożone są nie tylko rozbitki i motoryzacyjne "trupy". W ten sposób przewozi się też m.in. rajdówki, wyścigowe bolidy czy... supersamochody. Mało kto wie, że kilka osób w Polsce wyspecjalizowało się w takich właśnie usługach.
Jedną z nich jest "Transporter.Wrocław", który chętnie dzieli się wrażeniami z pracy na swoich profilach w mediach społecznościowych. Kilka dni temu dolnośląski "laweciarz" pochwalił się zdjęciami Porsche 962, które dostarczone zostało pewnemu kolekcjonerowi z... Wrocławia.
Prawdziwą gorączkę wśród obserwujących wzbudziła jednak inna fotografia - pakowanego na lawetę Bugatti Chiron w wersji Centuria Mansory! W czerwcu bieżącego roku firma sprzedała jedyny egzemplarz tego wozu za kwotę - uwaga 4,25 mln euro, czyli 18,1 mln zł! Oznacza to, że pakiet stylistyczny Mansory podbił cenę "standardowego" egzemplarza o - bagatela - 8 mln zł!
Samochód można było podziwiać na tegorocznym salonie motoryzacyjnym w Genewie. Stuningowane przez Mansory auto wyróżnia się m.in. dodatkowymi elementami aerodynamicznymi (oczywiście z włókien węglowych) - w tym tylnym dyfuzorem czy spoilerem. Z kompozytów węglowych wykonano również koła w rozmiarze 20 cali z przodu i 21 cali z tyłu. Auto może się też pochwalić zmienionym wnętrzem z nietypową, turkusową, tapicerką.
Bugatti Chiron Centuria Mansory
Mansory przygotowało jeszcze bardziej niezwykły (co w przypadku takiego auta jest sporym osiągnięciem) egzemplarz Bugatti Chirona. Auto łatwo rozpoznać po sporej ilości dodatków aerodynamicznych oraz charakterystycznym malowaniu. Wyjątkowe jest też wnętrze z turkusowymi detalami. Za plecami podróżnych pracuje standardowa jednostka, czyli 8-litrowe W16 z czterema turbinami, które generuje 1500 KM i rozpędza Chirona do 100 km/h w 2,5 s. Prędkość maksymalna została ograniczona elektronicznie do 420 km/h.
Prowadzący profil człowiek o pseudonimie Janson odcina się od pytań dotyczących adresata niecodziennej przesyłki. Wśród komentujących szybko pojawiły się jednak sugestie, że jedyny na świecie egzemplarz supersamochodu również trafić mógł do polskiego kolekcjonera ze stolicy Dolnego Śląska...