Polak kretem w Tesli. Ujawnił dokumenty kompromitujące firmę Muska

Paweł Rygas

Paweł Rygas

emptyLike
Lubię to
Lubię to
like
0
Super
relevant
0
Hahaha
haha
0
Szok
shock
0
Smutny
sad
0
Zły
angry
0
Lubię to
like
Super
relevant
442
Udostępnij

W maju w niemieckich mediach pojawiły się doniesienia o złych warunkach pracy i licznych wypadkach w "berlińskiej" fabryce Tesli. Dziś wiemy, że źródłem tych informacji o firmie Elona Muska był Polak - Łukasz Krupski. Wstrząśnięty poziomem nieprawidłowości rodak przekazał niemieckiej gazecie Handelsblatt aż 100 GB wewnętrznych dokumentów Tesli - tzw. "Tesla Files". To właśnie one stały się podstawą dla kolejnych artykułów ujawniających skalę wykorzystywania pracowników przez firmę Muska.

To Polak wykradł domumenty kompromitujące Teslę
To Polak wykradł domumenty kompromitujące Teslę123RF/PICSEL

Łukasz Krupski ujawnił właśnie swoją tożsamość w kolejnym z artykułów Handelsblatt ukazujących poziom nieprawidłowości w firmie Elona Muska. Przeciwko Polakowi toczy się obecnie śledztwo prowadzone przez amerykańskie ograny ścigania (Tesla nie komentuje dochodzenia). Sam Krupski stoi na stanowisku, że wykradając dokumenty postąpił zgodnie z ideą Tesli, by pomóc Elonowi Muskowi "uczynić świat lepszym".

Polak zarabiał w Tesli ponad 13 tys. zł miesięcznie. Nie dostał nawet ubrania

Jak wynika z publikacji Handelsblatt, Krupski pracował przy samochodach m.in. w Australii, Danii Kanadzie, czy Wielkiej Brytanii. Swoją przygodę z Teslą w rozpoczął w Norwegii w listopadzie 2018 roku. Już w pierwszych dniach w autoryzowanym serwisie amerykańskiego producenta Krupski zauważył, że organizacja pracy w firmie Muska jest daleka od ideału. W Handelsblatt czytamy np., że - w przeciwieństwie do kolegów, którzy czekali na swoje laptopy po kilka tygodni - od razu przydzielono mu służbowy komputer, ale firma nie wyposażyła go np. w kombinezon roboczy. Polak wspomina też o absurdalnym podejściu do celów sprzedażowych, jak np. wymienianiu przez autoryzowane serwisy reflektorów w pierwszych partiach Tesli model 3. By pobić rekord sprzedaży, na UE rynek wysyłane były pojazdy, które nie spełniały europejskich wymogów.

Gasili pożar własnymi rękami. Polak dostał pochwałę od Muska

Niemiecki dziennik opisuje nawet sytuację, w wyniku której Krupski otrzymał pochwałę od samego Elona Muska. Chodzi o niewielki pożar, którego przyczyną była eksplozja startera rozruchowego używanego przez serwis do "wzbudzenia" instalacji 12-voltowej. W pomieszczeniu nie było gaśnic, więc pracownicy gasili pożar rękami i nogami.

Sam Krupski doznał wówczas niewielkich poparzeń. Wzorowa reakcja, która być może uratowała przed spaleniem cały serwis, spowodowała, że Krupski otrzymał pochwałę od samego Elona Muska. W efekcie udało mu się nawet poinformować go o szeregu problemów z organizacją pracy, a jedna z proponowanych przez Polaka zmian została wdrożona jeszcze tego samego dnia. Wkrótce jednak kontakt z Muskiem się urwał, a Polakiem zainteresowali się jego przełożeni, którzy zażądać mieli wglądu w jego korespondencję z założycielem marki.

Praca w serwisie Tesli niebezpieczna? Zastrzeżeń było sporo

Polak interweniować miał m.in. w spawie specjalnych stołów wykorzystywanych w serwisie do demontażu i montażu baterii. Zgodnie z danymi producenta mogły one wytrzymać obciążenie do 500 kg. Problem w tym, że wykorzystywano je również w przypadku Tesli Model S, której najlżejsza bateria ważyła 535 kg. Krupski zwrócił też uwagę, że w naprawach zawieszenia do usuwania zapieczonych śrub wykorzystywane są często szlifierki kątowe ze zwykłymi - zamiast beziskrowymi - tarczami do cięcia metalu, co w oczywisty sposób zwiększa ryzyko pożaru.

Oprogramowanie śledzące w komputerze Polaka

Jak relacjonuje Handelsblatt,  w komputerze Polaka pojawiło się oprogramowanie szpiegujące, a sam Krupski przeniesiony został do działu Sprzedaży i Dostaw. Wkrótce miał się też dowiedzieć, że przełożeni rozważają jego zwolnienie, bo "zbyt wiele czasu poświęcał sprawdzaniu, czy wszystko jest ok". Niedługo później - w charakterze swoistej "polisy ubezpieczeniowej" miał więc zacząć kompletować dokumenty dotyczące nieprawidłowości w firmie Elona Muska. Polak odkrył wówczas, że posiada dostęp do systemów ERP (WARP) oraz Jira czyli narzędzi do zarządzania projektami stosowanymi w Tesli.

Tesla Files w niemieckich mediach

Ostatecznie Polak wykradł i przekazał niemieckiemu dziennikowi Handelsblatt 100 GB dokumentów określanych w mediach jako "Tesla Files". To właśnie w oparciu o te dokumenty, w maju pojawił się artykuł mówiący o rekordowej liczbie wypadków w fabryce Giga Berlin. Wśród przekazanych plików - oprócz tych wskazujących na złą organizacje pracy czy nieprzestrzeganie standardów bezpieczeństwa - miały się też znaleźć inne, jak chociażby dotyczące wydatków (np. na ochronę Elona Muska), adresy 100 tys. pracowników firmy czy dokumentacji technicznej Tesli Cybertruck.

Video Player is loading.
Current Time 0:00
Duration -:-
Loaded: 0%
Stream Type LIVE
Remaining Time -:-
 
1x
    • Chapters
    • descriptions off, selected
    • subtitles off, selected
      reklama
      dzięki reklamie oglądasz za darmo
      Jechała chodnikiem, by ominąć roboty drogowe. Szkody liczone w tysiącach
      Jechała chodnikiem, by ominąć roboty drogowe. Szkody liczone w tysiącachReddit/svelteoven.
      emptyLike
      Lubię to
      Lubię to
      like
      196
      Super
      relevant
      98
      Hahaha
      haha
      66
      Szok
      shock
      53
      Smutny
      sad
      16
      Zły
      angry
      13
      Lubię to
      like
      Super
      relevant
      442
      Udostępnij
      Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd?
      Przejdź na