Podbijali przeglądy nie widząc samochodów. Grozi im 10 lat
Policjanci z Opola rozbili proceder związany z fikcyjnymi przeglądami technicznymi samochodów. Według ustaleń śledczych praktyka ta mogła funkcjonować przez niemal cztery lata na stacjach diagnostycznych działających na Dolnym Śląsku. W sprawie zatrzymano diagnostów oraz osoby, które pośredniczyły w załatwianiu dokumentów dla kierowców.

W skrócie
- Policjanci z Opola rozbili proceder fikcyjnych przeglądów technicznych samochodów na stacjach diagnostycznych na Dolnym Śląsku.
- Zatrzymano czterech diagnostów oraz osoby pośredniczące, którym przedstawiono ponad sto zarzutów dotyczących korupcji i wręczania łapówek.
- Za popełnione przestępstwa związane z fałszywymi przeglądami grozi do 10 lat pozbawienia wolności.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Czterech diagnostów zostało zatrzymanych przez policjantów z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Opolu. Śledczy ustalili, że za pieniądze potwierdzali przeglądy techniczne samochodów, które w rzeczywistości nie pojawiały się na stacjach kontroli pojazdów.
Oferowali przeglądy dla tzw. "trudnych samochodów"
Według ustaleń policjantów organizacją całego procederu zajmowało się dwóch młodych mężczyzn w wieku 22 i 24 lat. W sieci oferowali pomoc w uzyskaniu dokumentów potwierdzających przegląd techniczny w przypadku tzw. trudnych samochodów. Za taką usługę mieli pobierać około tysiąca euro.
Zebrany materiał dowodowy wskazuje, że przeglądy odbywały się wyłącznie "na papierze". Wystarczało przesłanie zdjęcia licznika oraz dowodu rejestracyjnego pojazdu, aby w dokumentacji pojawiło się potwierdzenie wykonania badania. Na podstawie otrzymanych fotografii diagności wpisywali odpowiednie informacje do dokumentów oraz wprowadzali dane do Centralnej Ewidencji Pojazdów. W praktyce oznaczało to, że samochód mógł otrzymać ważny przegląd, mimo że w ogóle nie pojawił się na stacji diagnostycznej.
Ponad sto zarzutów i nawet 10 lat więzienia
Śledczy zatrzymali w sprawie łącznie czterech diagnostów w wieku od 35 do 54 lat. Podczas przeszukań znaleziono gotówkę oraz dokumentację, która ma potwierdzać udział w nielegalnym procederze. Zatrzymanym przedstawiono ponad sto zarzutów dotyczących przyjmowania korzyści majątkowych.
Zleceniodawcy również usłyszeli zarzuty. W ich przypadku przedstawiono blisko 100 zarzutów, dotyczących wręczania łapówek. Policjanci ustalili ponadto, że mogli być zamieszani także w wyłudzanie danych wykorzystywanych później do zawierania polis ubezpieczeniowych. Za popełnione przestępstwa grozi im do 10 lat pozbawienia wolności.
To nie pierwszy przypadek fikcyjnych badań technicznych
To nie pierwszy przypadek ujawnienia nieprawidłowości przy badaniach technicznych w ostatnim czasie. W jednej z głośnych spraw z ubiegłego kierowca został zatrzymany, gdy okazało się, że jego samochód miał ważny przegląd wykonany zaledwie pół godziny wcześniej na stacji oddalonej o około 140 kilometrów.
Taki zapis w dokumentach wzbudził podejrzenia, bo w praktyce oznaczałby pokonanie tej trasy w niezwykle krótkim czasie. Sprawa zakończyła się w sądzie - diagnosta odpowiedzialny za fikcyjne badanie został skazany na grzywnę oraz otrzymał dwuletni zakaz wykonywania zawodu, a wobec właściciela pojazdu zastosowano warunkowe umorzenie postępowania.









