Nowy podatek dla właścicieli elektryków. Zapłacą go też Polacy
Brytyjski rząd chce z jednej strony dalej wspierać zakup "elektryków", a z drugiej - wprowadzić specjalną daninę drogową, naliczaną od przejechanej odległości. To oznacza, że także Polacy żyjący w Wielkiej Brytanii i jeżdżący tam zarejestrowanymi autami elektrycznymi zapłacą nowy podatek. Ile on wyniesie i na jakich zasadach będzie rozliczany?

W skrócie
- Brytyjski rząd planuje wprowadzić nowy podatek drogowy dla właścicieli samochodów elektrycznych oraz hybryd plug-in, który będzie naliczany na podstawie przebiegu pojazdu.
- Program dopłat do zakupu elektryków zostaje wydłużony do 2030 roku i zasilony dodatkowymi funduszami, równolegle postępują prace nad eVED.
- Podatek dotknie również Polaków mieszkających w Wielkiej Brytanii, a jego wysokość wywołuje kontrowersje ze względu na sposób pomiaru przebiegu oraz wliczanie kilometrów przejechanych poza UK.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W Wielkiej Brytanii program dopłat do zakupu aut elektrycznych, który wprowadzono latem, ma zostać przedłużony aż do 2030 roku. Rząd planuje zasilić go dodatkowymi 1,3 mld funtów, a kolejne 200 mln przeznaczyć na rozbudowę infrastruktury ładowania. W teorii ma to ułatwić mieszkańcom przesiadkę z aut spalinowych na elektryczne i zmniejszyć obawy związane z dostępem do ładowarek.
Równolegle w Ministerstwie Finansów powstaje jednak projekt "Electric Vehicle Excise Duty" - nowej opłaty drogowej, która ma być pobierana od kierowców samochodów w pełni elektrycznych oraz hybryd plug-in. Kluczowa różnica w stosunku do klasycznego podatku paliwowego polega na tym, że nie płaci się przy "tankowaniu", tylko za każdy przejechany odcinek drogi.
Jak ma działać nowy podatek od aut elektrycznych w Wielkiej Brytanii?
Zgodnie z projektem nowa opłata miałaby wejść w życie około kwietnia 2028 roku. Jej wysokość będzie powiązana z przebiegiem auta. W skrócie: im więcej mil pokonamy elektrykiem, tym więcej zapłacimy w ramach eVED. Dla kierowców hybryd plug-in stawka ma być o połowę niższa niż dla aut w pełni elektrycznych.
Przebieg ma być odczytywany raz w roku, przy okazji obowiązkowych badań technicznych lub - w przypadku nowszych aut - w momencie, gdy pojazd osiąga pierwszy i drugi rok od rejestracji. Na tej podstawie urzędnicy wyliczą należną kwotę. Rozliczenie eVED ma odbywać się razem z klasycznym podatkiem drogowym, który od niedawna obejmuje już również samochody elektryczne.
W projekcie zapisano konkretną stawkę bazową. Przeliczona na praktykę oznacza, że właściciel samochodu elektrycznego, który rocznie przejeżdża około 10 tys. mil, ma zapłacić mniej więcej 300 funtów dodatkowej opłaty. Kierowca hybrydy plug-in, przy tym samym przebiegu, zapłaci połowę tej kwoty.
eVED ma dotyczyć aut zarejestrowanych w Wielkiej Brytanii. Jeśli jesteś Polakiem mieszkającym na Wyspach i poruszasz się tam zarejestrowanym w UK samochodem elektrycznym, projekt zakłada, że będziesz traktowany tak samo jak każdy inny właściciel takiego pojazdu - nie ma tu rozróżnienia ze względu na obywatelstwo.
Kontrowersje budzi sposób liczenia przebiegu. Projekt opiera się na założeniu, że podstawą będzie odczyt licznika w aucie. Rząd sam przyznaje, że licznik da się stosunkowo łatwo zmanipulować, dlatego trwają prace nad rozwiązaniami, które utrudnią ewentualne oszustwa. Drugim problemem jest fakt, że w rozliczeniu pojawią się również mile przejechane poza Wielką Brytanią. Jeśli dużo podróżujemy autem po Europie, także te kilometry wejdą do podstawy opodatkowania.
Dlaczego Wielka Brytania wprowadza nowy podatek?
Wraz z rosnącą liczbą samochodów elektrycznych spadają wpływy z podatku paliwowego od benzyny i diesla. Jednocześnie kierowcy wciąż korzystają z dróg, które trzeba utrzymywać i modernizować. Nowy podatek ma wypełnić lukę, która pojawia się, gdy coraz większa część parku samochodowego nie tankuje już tradycyjnych paliw.
Co ciekawe, rząd otwarcie przyznaje, że eVED prawdopodobnie zmniejszy popyt na auta elektryczne, bo podniesie ich koszty w całym cyklu życia. Jednocześnie wciąż obowiązuje plan stopniowego wycofywania z rynku nowych samochodów spalinowych. W praktyce oznacza to, że producenci mają jeszcze mocniej zachęcać klientów do zakupu elektryków - na przykład ceną - żeby mimo dodatkowego podatku zachować przewagę nad klasycznym napędem.









