Nowe znaki na polskich drogach. Są już w Czechach i Chorwacji
Na naszych drogach mogą się wkrótce pojawić nowe znaki poziome. Chodzi o znane polskim kierowcom m.in. z czeskich czy chorwackich pasy w formie szewronów, pomagające określić bezpieczną odległość od poprzedzającego pojazdy. O ich stosowanie postuluje Małopolska Wojewódzka Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego a resort infrastruktury obiecuje pochylić się nad problemem.

Od czerwca 2021 roku polskie przepisy szczegółowo regulują kwestie zachowania bezpiecznej odległości między pojazdami poruszającymi się po autostradach i drogach ekspresowych. Zgodnie z nimi kierowcy zobowiązani są do utrzymywania bezpiecznej odległości, która - wyrażona w metrach - wynosi przynajmniej połowę prędkości pojazdu wyrażonej w km/h.
Mówiąc prościej - jadąc z prędkością 100 km/h odległość od poprzedzającego pojazdu wynosić musi co najmniej 50 m. Problem w tym, że w polskiej infrastrukturze drogowej brak elementów, które pomagałyby w określeniu bezpiecznego dystansu. Kierowcy muszą więc liczyć słupki hektometryczne i posiłkować się różnymi wskazówkami (np. reguła 3 sekund). Albo tłumaczyć, że nie wiedzieli, w jaki sposób określić bezpieczną odległość i liczyć, że takie tłumaczenie pomoże wykręcić się od mandatu.
Wkrótce może się to jednak zmienić za sprawą petycji złożonej w Ministerstwie Infrastruktury przez Małopolską Wojewódzką Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Jej przedstawiciele postulują o wprowadzenie na drogach szybkiego ruchu nowych znaków poziomych, które "w sposób prosty i intuicyjny ułatwią kierowcom zachowanie bezpiecznej odległości między pojazdami".
Nowe znaki na polskich drogach. Chevrony pomogą jechać bezpieczniej
Chodzi o malowane na jezdni oznakowanie w formie tzw. szewronów, jakie od lat stosowane w wielu krajach Unii Europejskiej. Charakterystyczne znaki, które kierowcom - całkiem słusznie - kojarzyć się mogą z logo marki Citroen - znajdziemy dziś m.in. w Czechach, Austrii, Chorwacji i na Węgrzech. Przedstawiciele Rady przekonują, że w wymienionych krajach takie oznakowanie:
sprawdziło się jako skuteczny sposób ograniczania liczby wypadków spowodowanych najechaniem na tył poprzedzającego pojazdu - jednej z głównych przyczyn zdarzeń drogowych w Polsce.
Przypominają, też że stosowanie się do obecnych przepisy, które nakładają na kierowców obowiązek zachowania bezpiecznej odległości - właśnie za sprawą braku jasnych punktów odniesienia w infrastrukturze drogowej - jest bardzo trudne i obciążające uwagę kierowców.
Oznakowanie poziome zapewnia natomiast jednoznaczny i czytelny punkt odniesienia, wspierając szybkie i bezpieczne podejmowanie decyzji.
W swojej petycji Małopolska Wojewódzka Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego zwróciła się więc do Ministerstwa Infrastruktury z prośbą o uwzględnienie proponowanych zmian w harmonogramie prac legislacyjnych.
Nowe znaki już w przyszłym roku. Zostało kilka miesięcy
Do jej propozycji odniosła się niedawno Katarzyna Kościesza - Dyrektor Departamentu Dróg Publicznych. Przedstawicielka resortu podziękowała za przedłożoną propozycję obiecała, że "przekazane propozycje zmian zostaną poddane analizie pod kątem ewentualnego ich wykorzystania podczas prac legislacyjnych".
Co ciekawe, nowe znaki mogą pojawić się na polskich drogach szybciej niż byśmy się tego spodziewali.
W treści odpowiedzi na petycję Rady przedstawicielka resortu przypomniała, że dotychczasowe przepisy wykonawcze dotyczące oznakowania:
- rozporządzenie Ministra Infrastruktury z dnia 3 lipca 2003 r. w sprawie szczegółowych warunków technicznych dla znaków i sygnałów drogowych oraz urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego i warunków ich umieszczania na drogach (Dz. U. z 2019 r. poz. 2311, z późn. zm.),
- rozporządzenie Ministrów Infrastruktury oraz Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 31 lipca 2002 r. w sprawie znaków i sygnałów drogowych (Dz. U. z 2019 r. poz. 2310, z późn. zm.)
"zachowują moc do dnia wejścia w życie przepisów wykonawczych wydanych na podstawie art. 7 ust. 3a ustawy - Prawo o ruchu drogowym, jednak nie dłużej niż do dnia 20 września 2026 roku".
Oznacza to, że nowe rozporządzenia precyzujące wymogi stawiane oznakowaniu muszą pojawić się najpóźniej za jedenaście miesięcy.
Celem prac nad nowym rozporządzeniem będzie przyjęcie rozwiązań odpowiadających aktualnym potrzebom i technologiom, możliwym do stosowania w branży drogowej
Resort obiecuje też, że "nowe przepisy powinny być przejrzyste i zrozumiałe dla wszystkich uczestników ruchu drogowego, a przyjęte rozwiązania powinny przyczyniać się do poprawy ich bezpieczeństwa".
Jaki mandat za jazdę "na zderzaku". Przepisy są jasne
Mandat za jazdę na zderzaku wynosi nawet 500 zł. Policjanci drogówki do sprawdzania prawidłowej odległości wykorzystują laserowe mierniki LTI 20/20 TruCam. Te rejestrują prędkość dwóch aut oraz odległość między pojazdami w sekundach i metrach. W czasie kontroli jeden patrol dokonuje pomiaru, a kilkaset metrów dalej policjanci z innej załogi zatrzymują zdezorientowanych sprawców wykroczeń.
Przed ukaraniem na dowód pokazują im po dwa zdjęcia - jedno sytuacyjne, drugie winowajcy. Następnie wlepiają mandat za jazdę na zderzaku.








