Reklama

Karuzela VAT na używanych autach

Urzędnicy Celno-Skarbowi z Warszawy ujawnili samochodowy przekręt na podatku VAT. Według ich szacunków budżet państwa stracił na tym 25 mln zł. Zabezpieczono 15 samochodów w trzech różnych komisach na terenie woj. mazowieckiego

Proceder kwitnie nadal w innych województwach, bo przepisy cały czas nie są precyzyjne. Skala przestępstwa dla całego kraju jest trudna do oszacowania. Nieprawidłowości wykryte na terenie woj. mazowieckiego to uszczuplenie wpływów do budżetu w wysokości 25 mln zł.

Reklama

Analizy przeprowadzone przez Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy (MUCS) w Warszawie pozwoliły na wykrycie mechanizmu, który był wykorzystywany do uszczuplania podatku VAT na wielką skalę. W toku czynności zidentyfikowano ponad 1000 pojazdów, sprowadzonych do Polski z zagranicy. Podmioty uczestniczące w sprowadzaniu tych pojazdów nie zapłaciły należnego podatku VAT.

Według wstępnych wyliczeń tylko w okresie od stycznia 2016 r do lipca 2017 r szacowane uszczuplenie w podatku VAT to ponad 25 mln zł, a wartość wystawionych faktur, którymi posłużono się w oszustwie to 108 mln zł. Ustalono, że nielegalny proceder trwał co najmniej od 2014 r.

W warszawskim urzędzie w czerwcu br. powstała specjalna grupa zadaniowa, która opracowała plan ujawnienia procederu oraz zabezpieczenia samochodów, wykorzystywanych w popełnieniu oszustwa. Przy wykryciu jego mechanizmu grupa współpracowała z Generalnym Inspektorem Informacji Finansowej.

Mechanizm był prosty

Handlarz kupował samochód od niemieckiego właściciela na fakturę za kwotę netto i sprzedawał go podstawionej osobie na umowę kupna-sprzedaży. Klient końcowy kupował auto od "słupa" (o czym mógł nie wiedzieć) lub na umowę sporządzoną na fikcyjnego niemieckiego właściciela.

Proceder kwitł, a wykrycie niezapłacenia podatku VAT przez handlarzy stało się jeszcze trudniejsze po zmianach prawa, jakie wprowadził poprzedni rząd. Od 2015 roku urzędy komunikacji ani urzędy skarbowe nie wymagały (bo nie musiały) zaświadczenia VAT-25. To ono weryfikowało, czy kupujący musi zapłacić podatek VAT, czy jest z niego zwolniony. Opłata za wydanie takiego zaświadczenia kosztowała 160 zł. Skoro taki obowiązek zniknął, nieuczciwi handlarze nie płacili podatku, nie informowali o tym urzędu, a klienci mogli nawet o tym nie wiedzieć.

Teraz problem mają właściciele samochodów, bo wcześniej czy później urząd skarbowy upomni się o niezapłacony podatek. Najpewniej będzie wzywał właścicieli do złożenia wyjaśnień, za ile faktycznie kupili samochód, od kogo i czy osobiście byli po auto w Niemczech. Trudno jednak będzie ustalić faktycznego właściciela.

W Poznaniu też szukają

Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, podobne analizy już trwają w innych województwach. W Poznaniu na początku roku wprowadzono pilotażowy program weryfikacji wszystkich nowych płatników VAT. Przy rejestracji działalności gospodarczej urzędnicy sprawdzają, czy pod podanym adresem działa firma. Ma to wyeliminować firmy słupy, zakładane tylko na potrzeby kilku transakcji.

W poznańskim urzędzie skarbowym wszczęto także postępowanie karno-skarbowe, w którym na świadków wezwano właścicieli aut, co do których pojawiły się wątpliwości, czy podatek został zapłacony. Sprawa jest w toku.

Funkcjonariusze Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego dokonali zabezpieczenia 15 pojazdów oraz przeszukań w trzech komisach samochodowych na terenie woj. mazowieckiego. Wartość zabezpieczonego mienia wyniosła około 1,1 mln zł.

Podatku nie da się nie zapłacić. Jeśli urząd upomni się o zaległości, ktoś będzie je musiał uregulować. W toku postępowania wyjaśniającego urzędnicy zdecydują, czy będzie to handlarz-oszust, czy właściciel auta, który nie musiał wiedzieć o nieuczciwym procederze.

Jules

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje