Elektryczne autobusy w miastach zagrożeniem? Eksperci ostrzegają rząd
Nowe brzmienie ustawy o eleltromobilności nakłada na gminy liczące powyżej 100 tys. mieszkańców obowiązek kupowania na potrzeby transportu publicznego wyłącznie autobusów zeroemisyjnych. Członkowie Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej alarmują, że w przypadku różnego rodzaju zagrożeń, takim taborem nie da się szybko ewakuować ludności cywilnej. Do premiera trafił właśnie apel o pilną zmianę przepisów Ustawy o elektromobilności.

W skrócie
- Nowe przepisy nakładają na gminy powyżej 100 tys. mieszkańców obowiązek zakupu wyłącznie autobusów zeroemisyjnych do transportu publicznego.
- Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej alarmuje, że taki tabor może być zawodny podczas ewakuacji w sytuacjach kryzysowych, szczególnie przy ewentualnych brakach w dostawie prądu.
- Po testach bezpieczeństwa w Norwegii wykryto, że autobusy elektryczne Yutong są podatne na ryzyko zdalnego unieruchomienia przez modem sim.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Prezes Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej - Dorota Rondtke - wystosowała pismo do premiera Donalda Tuska z prośbą pilne zmiany zapisów Ustawy o elektromobilności. Jej zapisy w praktyce zakazują większym gminom (powyżej 100 tys. mieszkańców) kupowania autobusów innych niż elektryczne do obsługi transportu miejskiego.
Problem w tym, że np. Ustawa o obronie Ojczyzny i jej przepisy dotyczące "obrony cywilnej" i "ochrony ludności", nakładają na gminne przedsiębiorstwa transportowe obowiązek sprawnej ewakuacji mieszkańców. A z takim zadaniem - w warunkach klęsk żywiołowych czy np. konfliktów zbrojnych - autobusy elektryczne mogą sobie nie poradzić.
Elektryczne autobusy bezużyteczne w czasie ewakuacji?
Prezes IGKM przypomina, że aktualnie obowiązujące przepisy w praktyce nakazują operatorom transportu publicznego kupowanie wyłącznie zeroemisyjnych autobusów miejskich. Jak czytamy w liście skierowanym do premiera, "bezwzględny zakaz nabywania taboru innego niż zeroemisyjny" dotyczy w praktyce "blisko 40 miast zamieszkałych przez ponad 10 mln ludzi".
W sytuacjach kryzysowych i związanych z tym koniecznością ewakuacji i koniecznością podejmowania szybkich, awaryjnych działań, tabor zeroemisyjny może okazać się zawodny
Autorka listu dodaje, że "ewentualne braki w dostawie prądu skutecznie zablokują możliwość realizacji zadań związanych z transportem i ewakuacją pogłębiając sytuację kryzysową" np. poprzez "zablokowanie drożności dróg i lokalizacji strategicznych na skutek rozładowania" pojazdów.
Elektrycznym autobusem nie uciekniemy z miasta. Zagrożenie dla mieszkańców
Członkowie Izby nie negują sensu inwestowania w nowy, zeroemisyjny tabor. Prezes IGKM zwraca jednak uwagę, że wraz z powiększaniem się floty elektrycznych lub wodorowych autobusów:
"istnieje ryzyko związane z koniecznością zabezpieczenia na potrzeby ewakuacji floty pojazdów zeroemisyjnych, z powodu braku innego rodzaju pojazdów".
Uściślijmy - zgodnie z zapisami Ustawy o elektromobilności, w przypadku gmin liczących powyżej 100 tys. mieszkańców, każdy autobus zakupiony po 1 stycznia 2026 roku, który nie jest pojazdem zeroemisyjnym, może być wykorzystywany "wyłącznie w celu obsługi linii wykraczających poza granice miasta". Oznacza to, że wozy z napędem spalinowym kupione po tej dacie, nie powinny już obsługiwać linii miejskich.
Spalinowe autobusy muszą zniknąć z miast. Zagrożenie dla bezpieczeństwa
Z perspektywy dużych miast, jak np. Warszawa, Kraków czy Wrocław, inwestowanie w spalinowy tabor, który nie może już być wykorzystywany na liniach wewnętrznych, przestaje mieć ekonomiczne uzasadnienie. To z kolei rodzi ryzyko, że w razie zaistnienia konieczności ewakuacji, miejskie przedsiębiorstwa transportowe nie będą w stanie podstawić mieszkańcom innego taboru, niż elektryczny.
"Nabywanie autobusów wyłącznie elektrycznych lub wodorowych, przy aktualnych uwarunkowaniach geopolitycznych oraz technologicznych, wiąże się z ryzykiem utraty kontroli operacyjnej w zakresie realizacji obowiązków podmiotu przeznaczonego do militaryzacji lub ochrony ludności" - czytamy w liście do premiera.
Przedstawiciele Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej apelują więc do premiera Donalda Tuska o zmiany w Ustawie o elektoromobilności. Ich propozycje zakładają zwolnienie z obowiązku zakupu wyłącznie autobusów zeroemisyjnych przewoźników, objętych tzw. "obowiązkiem militaryzacyjnym" lub uznanych za "podmioty ochrony ludności" w rozumieniu przepisów o obronie cywilnej.
Elektryczne autobusy można unieruchomić zdalnie?
Temat potencjalnych zagrożeń dla mieszkańców wynikających z przesiadania przewoźników miejskich na pojazdy zeroemisyjne rozgrzewał pojawił się ostatnio w październiku 2025 roku, po serii testów bezpieczeństwa przeprowadzonych w Norwegii. Operator transportu publicznego w Oslo - firma Ruter - zorganizowała własne testy mające sprawdzić, czy wykorzystywane przez nią pojazdy są odporne na cyberzagrożenia. Okazało się, że chińskie autobusy elektryczne marki Youton, które biją ostatnio rekordy popularności również w Polsce, wyposażone są w służący aktualizacji oprogramowania modem sim, który - potencjalnie - stwarza realne zagrożenie ich zdalnego unieruchomienia.
W świetle przeprowadzonych badań przedstawiciele Rutera uznali, że wykorzystywana przez nich setka wozów Yutonga zostanie "odcięta od sieci", a wszystkie aktualizacje oprogramowania będą się odbywać wyłącznie "po kablu", pod nadzorem firmowych techników.
Warto dodać, że w swoim liście do Prezesa Rady Ministrów przedstawiciele Izby Gospodarczej Komunikacji Miejskiej zwracają również uwagę na - szeroko rozumiane - "uwarunkowania technologiczne".










