Reklama

Dramat 32-latka: nie pokazał prawa jazdy, zabrali mu Lamborghini

Holenderski milioner musiał pożegnać się ze swoim Lamborghini Huracan, po tym, gdy policja zatrzymała go za jazdę z prędkością 250 km/h po jednej z lokalnych autostrad. Powód - twierdził, że nie posiada przy sobie prawa jazdy.

Chodzi o zdarzenie, które miało miejsce kilka dni temu na autostradzie A28 pomiędzy Asen a Beilen. Kierowca złotego Lamborghini zatrzymany został przez patrol drogówki po tym, gdy rozpędził swój pojazd do ponad 250 km/h. Zgodnie z holenderskim prawem przekroczenie prędkości o ponad 30 km/h w obszarze zabudowanym i więcej niż 50 km/h poza nim skutkuje obligatoryjnym zatrzymaniem prawa jazdy przez drogówkę. Dokument trafia wówczas do prokuratury, która decyduje o ostatecznym wymiarze kary.

Kierowca pożegnał się z Lamborghini. Policja wzięła auto "na zakładnika"

W czasie kontroli zatrzymany 32 latek stwierdził, że nie posiada przy sobie prawa jazdy, co - w efekcie - uniemożliwiło fizyczne zatrzymanie dokumentu. Policjanci znaleźli jednak sposób, by wyeliminować mężczyznę z ruchu. Zamiast prawa jazdy zatrzymali po prostu jego auto. Policja nie tłumaczy motywów swojego działania, można jednak przypuszczać, że 32-letni kierowca Lamborghini - Chahid Charrak (policja podała jego personalia) - podróżował sam.

Reklama

Mając więc na uwadze - prawdopodobną - utratę uprawnień, policjanci zdecydowali o czasowym zarekwirowaniu pojazdu. Warte ponad milion złotych auto trafiło więc na lawetę, która zawiozła je na parking depozytowy. Oczywiście nie ma tu mowy o przepadku samochodu. Złote Lamborghini pełni raczej rolę zakładnika. Kierowca nie odzyska swojej własności do czasu, gdy nie stawi się na komendzie z prawem jazdy. Będzie też musiał pokryć koszty odholowania i parkowania pojazdu. Ostatecznie próba "wykiwania" policjantów może go więc słono kosztować. Pamiętajmy, że o dalszym losie kierowcy zadecyduje sąd, a ten weźmie na pewno pod uwagę zamieszanie z lawetą i Huracanem w roli głównej.

W Polsce nie jest aż tak źle?

Warto przypomnieć, że od 4 grudnia 2020 roku polscy kierowcy nie mają już obowiązku wożenia ze sobą prawa jazdy. Dzięki terminalom zamontowanym w każdym radiowozie, policjanci są w stanie sprawdzić uprawnienia bezpośrednio w Centralnej Ewidencji Pojazdów i Kierowców. Wystarczy, że wylegitymujemy się np. dowodem osobistym.

Nad Wisłą nie można też stracić prawa jazdy za przekroczenie prędkości poza obszarem zabudowanym. Czasowe zawieszenie uprawnień (na okres trzech miesięcy) stosowane jest wyłącznie w przypadku rażącego przekroczenia prędkości - o ponad 50 km/h - w obszarze zabudowanym. Zgodnie z nowym taryfikatorem mandatów, za przekroczenie prędkości o ponad 71 km/h kierowca karany jest w Polsce mandatem w wysokości 2500 zł (5000 zł w przypadku recydywy) i 15 punktami karnymi 

***

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: mandat

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy