To koniec spontanicznych zlotów? Nowe przepisy uderzą w pasjonatów
22 grudnia 2025 roku prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację przepisów drogowych. Zmiany przewidują m.in. surowe sankcje za drift oraz uczestnictwo w nielegalnych wyścigach, ale także - w sposób budzący kontrowersje - regulują kwestie związane ze zlotami samochodowymi. Miłośnicy motoryzacji alarmują, że nowe regulacje uderzają w ich pasję i w praktyce uniemożliwiają spontaniczne spotkania właścicieli aut.

Prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację przepisów mających na celu poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Zmiany przewidują m.in. kary pozbawienia wolności za rażące przekroczenie prędkości, mają pomagać w eliminowaniu z ruchu kierowców z wielokrotnymi zakazami prowadzenia pojazdów oraz ograniczyć tzw. nielegalne wyścigi na drogach publicznych. Nowe regulacje wprowadzają także sankcje za drift bez zezwolenia oraz za jazdę motocyklem na jednym kole.
Zmiany w przepisach narzucają obowiązek zgłaszania zlotów
Największe emocje wśród entuzjastów motoryzacji budzi jednak przepis, który uzależnia organizację zlotów i spotkań samochodowych od przepisów ustawy o prawie do zgromadzeń. W projekcie znalazł się bowiem taki zapis:
Spotkanie właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów samochodowych na otwartej lub ogólnodostępnej przestrzeni, którego celem jest prezentacja pojazdów samochodowych w liczbie większej niż 10, w szczególności wprowadzonych w nich modyfikacji, wymaga wcześniejszego zawiadomienia organu gminy.
W dużym skrócie, nowa regulacja przewiduje obowiązek wcześniejszego poinformowania gminy o spotkaniach właścicieli, posiadaczy lub użytkowników pojazdów samochodowych, w których weźmie udział 10 lub więcej samochodów. Naruszenie tego wymogu będzie skutkować nałożeniem na organizatora i uczestników grzywny w wysokości nie niższej niż 2 tys. zł.
Ustawodawcy chcą ograniczyć patologię. Uderzają jednak w pasjonatów
Nietrudno się domyślić, że ustawodawcy zakładają, iż tego rodzaju spotkania są organizowane wyłącznie przez fanów szybkich samochodów i miłośników "palenia gumy". Tymczasem grono pasjonatów motoryzacji jest znacznie szersze. Wiele z takich spontanicznych spotkań organizują właściciele pojazdów tych samych marek, którzy po prostu wymieniają się doświadczeniami z ich eksploatacji, a także entuzjaści samochodów zabytkowych i youngtimerów.
O komentarz w sprawie poprosiliśmy Grzegorza Pszonkę - członka zarządu Fundacji Krakowskie Klasyki i organizatora wydarzeń związanych z klasyczną motoryzacją. Jak podkreśla - "społeczność pasjonatów motoryzacyjnych jest załamana treścią nowelizacji". Jego zdaniem ustawa w obecnej formie jest źle skonstruowana i pełna sprzeczności.
"Doprowadzamy do sytuacji, w której penalizuje się organizację każdego spotkania, zakładając, że wyeliminuje to wydarzenia naruszające przepisy. Tymczasem osoby spotykające się z zamiarem ich łamania nie zostaną odstraszone kolejnym zakazem. W efekcie prawo uderza wyłącznie w tych, którzy działają legalnie." - zauważa Grzegorz Pszonka.
Zapisy ustawy są niejasne. Więcej pytań niż odpowiedzi
Grzegorz Pszonka podkreśla, że także treść zapisu jest niejasna. Trudno bowiem określić, czym jest teren otwarty i ogólnodostępny. Nie wiadomo co to znaczy "co najmniej dziesięć samochodów". Czy to jest dziesięć samochodów na raz, czy w danym odstępie czasu? W jakiej odległości od siebie pojazdy są kategoryzowane w ramach brania udziału w zlocie? Niejasne są także zasady dotyczące obecności świadków takiego zdarzenia.
"Jest jeszcze jedna istotna uwaga techniczna. Robimy, powiedzmy, wycieczkę. Umawiamy się w piętnastu kolegów, że jedziemy motocyklami, czyli pojazdami samochodowymi przez teren kraju. Czy mamy zgłaszać się w każdej gminie?" - pyta Grzegorz Pszonka.
Nowe przepisy o spotach mogą być martwym prawem?
Podobne zdanie przedstawia cytowany przez PAP Adam Stanek - prezes Fundacji Youngtimer Warsaw, zajmującej się organizacją spotkań właścicieli samochodów zabytkowych. Jego zdaniem nowe przepisy trafiają rykoszetem w organizatorów spontanicznych zlotów i miłośników różnych marek.
"Z perspektywy organizatora dużych spotkań klasycznej motoryzacji, jakim jest fundacja, którą prowadzę, nie dostrzegamy wielkiego problemu pod kątem operacyjnym. Aczkolwiek nowe przepisy zabijają spontaniczność, jeśli chodzi na przykład o spotkania miłośników danej marki, zrzeszonych w różnych forach" - Adam Stanek, prezes Fundacji Youngtimer Warsaw
Jednocześnie jednak Stanek zwraca uwagę, że organom kontrolnym może być trudno zweryfikować naturę spotkań, które wymagają zgłoszenia, więc wprowadzony przepis może być w jakimś stopniu martwy. Kluczem do uniknięcia kary może być również spotkanie, którego celem jest po prostu rozmowa czy wymiana doświadczeń, a nie "prezentacja pojazdów samochodowych", jak to zapisano w przepisach.
Trybunał Konstytucyjny sprawdzi nowe przepisy
To, czy nowe przepisy mające na celu poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach na stałe zagoszczą w polskim prawie, rozstrzygnie w najbliższym czasie Trybunał Konstytucyjny. Mimo że prezydent Karol Nawrocki podpisał nowelizację kodeksu drogowego, podjął także decyzję o skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie tzw. kontroli następczej.
W komunikacie zamieszczonym na stronach Kancelarii Prezydenta czytamy, że zastrzeżenia głowy państwa wzbudziły zwłaszcza dwa kontrowersyjne przepisy dotyczące niejasnej definicji "nielegalnego wyścigu" oraz penalizacja uczestników i widzów zlotów. Niestety w praktyce oznacza to, że przepisy regulujące samą organizację takich wydarzeń mogą pozostać już w obecnym kształcie.












