Dodge postawił na elektryfikację. Sprzedaż spadła o 49 procent
Marka Dodge, będąca częścią Stellantis, doświadcza obecnie największego kryzysu sprzedażowego w swojej historii. W ciągu zaledwie pół roku sprzedaż na rynku amerykańskim spadła prawie o połowę. Eksperci nie mają wątpliwości, że to efekt wycofania z oferty spalinowych wersji modeli Charger i Challenger.

W skrócie
- Marka Dodge zanotowała największy spadek sprzedaży w USA wśród grupy Stellantis, osiągając aż 49 proc. mniej sprzedanych aut w pierwszym półroczu 2025 roku.
- Przyczyną kryzysu było zakończenie produkcji spalinowych modeli Charger i Challenger oraz wprowadzenie elektrycznego Chargera Daytona, który nie zdołał przyciągnąć klientów.
- Pomimo problemów Dodge, inne marki grupy Stellantis, takie jak Ram i Fiat, odnotowały wzrost sprzedaży na amerykańskim rynku.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
W ostatnich miesiącach wielu producentów na rynku amerykańskim zarejestrowało wzrost sprzedaży, jednak marki należące do koncernu Stellantis miały mniej powodów do zadowolenia. Sprzedaż grupy spadła o 11 proc. w pierwszych sześciu miesiącach 2025 roku oraz o 10 proc. w drugim kwartale. Największy udział w tym spadku miały Dodge, Alfa Romeo i Chrysler.
Dodge postawił na elektryfikację. Spadki sprzedaży sięgają 49 proc.
Szczególnie niepokojące są wyniki Dodge'a. W pierwszym kwartale 2025 roku sprzedano tylko 47 481 pojazdów tej marki, co oznacza spadek aż o 49 proc. w porównaniu do 92 735 sprzedanych aut w pierwszej połowie 2024 roku.
Drugi kwartał również przyniósł słabe wyniki - sprzedaż zmalała o 48 proc., z 49 787 do zaledwie 25 747 egzemplarzy.

Według ekspertów rynkowych, spadek sprzedaży Dodge'a wynika przede wszystkim z decyzji o wycofaniu klasycznych modeli Charger i Challenger z silnikami spalinowymi. W pierwszym półroczu 2024 roku sprzedano 26 876 egzemplarzy Chargera i 21 217 Challengera. W roku 2025 liczby te zmalały do zaledwie 1630 i 1501 sztuk - dotyczy to modeli, które nadal znajdują się w ofercie dealerów w USA.
Elektryczny Charger Daytona nie okazał się sukcesem
Dodge zdecydował się uzupełnić ofertę elektrycznym Chargerem Daytona, lecz zamiast wzmocnić pozycję marki, strategia ta zaszkodziła jej wizerunkowi. Zamiast najpierw zaoferować silniki spalinowe, które przyciągnęłyby stałych fanów, marka postawiła na wariant elektryczny, co spowodowało odejście części lojalnej klienteli.
W efekcie Dodge zraził do siebie wieloletnich entuzjastów muscle carów. Amerykańskie media informują, że wielu dealerów otrzymało nawet od fanów prośby o jak najszybsze przywrócenie kultowych silników V8.
W rezultacie sprzedaż nowego Chargera wyniosła zaledwie 4299 sztuk w pierwszej połowie roku - wynik ten był zdecydowanie niewystarczający, by zrekompensować utratę sprzedaży po wycofaniu modeli Charger i Challenger z silnikami spalinowymi.
Nie wszystkie marki Stellantis przynoszą straty
Z kolei dobre wieści dla Stellantis płyną z wyników marek Jeep, RAMi Fiat. W Stanach Zjednoczonych sprzedaż RAM-a wzrosła o 2 proc. w pierwszym półroczu, sięgając 203 984 samochodów. Fiat odnotował imponujący, 95 proc. wzrost sprzedaży, napędzany rosnącym zainteresowaniem modelem 500.
Jeep co prawda zanotował 5 proc. spadek do 289 398 pojazdów w pierwszych sześciu miesiącach, lecz w drugim kwartale odwrócił tendencję i sprzedaż wzrosła o 1 proc. do 148 832 egzemplarzy.










