Priusem "zgonił" motocyklistę z toru. Na Nurburgringu!

Jeszcze do niedawna określenie "sportowa hybryda" wywoływało uśmiech politowania na twarzach fanów motoryzacji. Kres położył temu dopiero debiut takich modeli, jak chociażby McLaren P1, Ferrari LaFerrari i Porsche 918 Spyder.

Mimo tego, niektórych samochodów - po prostu - nie spodziewamy się zobaczyć na torze wyścigowym. Do tej grupy należy np. Toyota Prius...

Właśnie ten model posłużył niejakiemu Paulowi Thomasowi, jako baza do stworzenia samochodu wyścigowego. Thomas startuje w wyścigach Toyota Sprint Series od początku ich istnienia, tj. od 2007 roku. Do udziału w zawodach służyły mu prawie wszystkie samochody, jakie posiadał. Próbował różnych modeli i sposobów tuningu, by uzyskiwać jak największe prędkości. Przetestował niemal wszystkie konfiguracje, pozwalające startować w niedrogich wyścigach samochodem, którym na co dzień jeździ się po ulicach.

Reklama

Paul Thomas jeździ obecnie Priusem 4. generacji. Jest to pierwszy Prius w jego karierze kierowcy amatora, ale druga hybryda Toyoty. W roku 2013 zamienił GT86 na hybrydowego Yarisa, bo - tu cytat - "potrzebował auta do przewożenia łodzi na dachu". W ten sposób Paul zdobył doświadczenie w modyfikacjach samochodów hybrydowych. Postanowił bowiem dostosować swojego hybrydowego Yarisa do jazdy po torze. Efekt przerósł jego oczekiwania. Po zainstalowaniu zmodyfikowanego zawieszenia, szerszych felg i torowych opon, Yaris Hybrid osiągał niemal takie same czasy okrążeń, jak podobnie zmodyfikowany Yaris T Sport. To duży wyczyn, trzeba bowiem pamiętać, że ze względu na elementy układu hybrydowego wersja hybrydowa jest zdecydowanie cięższa.

Po zmianie samochodu Paul wpadł na pomysł usportowienia swojego Priusa IV generacji. Zmiany ograniczyły się do podwozia i obejmują sportowe drążki stabilizujące Cusco, szersze i większe felgi ze stopów lekkich (Team Dynamics) oraz opony Yokohama o zwiększonej przyczepności. Nowe stabilizatory Cusco mają większą średnicę (26 mm z przodu, 24 mm z tyłu), co daje lepszą odporność na skręcanie. Modyfikacja nie wpływa na zachowanie się samochodu na prostej, ale ogranicza przechylanie się nadwozia na zakrętach, zapewniając większą stabilność i lepszy kontakt z nawierzchnią.

Felgi ze stopów lekkich Team Dynamics Pro Race 1.2 mają rozmiar 7×16″ - większy, niż oryginalne - a tzw. "offset" (ET38) pozwala lepiej wypełnić nadkola. Dzięki ultralekkiej konstrukcji obręczy, ich wykorzystanie zmniejszyło masę samochodu. Zamontowane na nich opony to dopuszczone do jazdy po drogach Yokohama AdvanNeova AD08R, w których zastosowano torowy bieżnik i mieszankę o zwiększonej przyczepności. Choć mają one nieco większe opory toczenia i są trochę cięższe od standardowego ogumienia Priusa, przy rozmiarze 205/55 R16 nie zmieniają wskazań prędkościomierza.

Choć - na pierwszy rzut oka - szanse Priusa w starciu chociażby z Porsche 911 wydają się niewielkie, hybrydowa Toyota po tuningu dr Paula Thomasa dowodzi czegoś przeciwnego. Zmodyfikowany Prius z seryjnym(!) napędem hybrydowym pokonuje okrążenie słynnej pętli Nordschleife w czasie poniżej 10 minut!

Jak zapewnia Paul Thomas, uzyskanie dobrych czasów hybrydą wymaga pewnych trików, które nie są znane kierowcom samochodów z napędem konwencjonalnym. Po pierwsze, na starcie trzeba mieć w pełni naładowany akumulator trakcyjny. Po drugie, startować w trybie Power, a potem przełączyć lewarek biegów w pozycję B. To przekłada się na więcej hamowania silnikiem i wyższe obroty, dzięki czemu silnik szybciej reaguje na dodanie gazu.

"Na torze, zwłaszcza na Nürburgring, mam włączone wszystkie funkcje Toyota SafetySense, również radarowy system ochrony przedzderzeniowej PCS. Każdy, kto jeździł na Ringu wie, że za każdym zakrętem może na środku drogi stać zepsuty czy rozbity samochód. W takiej sytuacji elektronika może bardzo pomóc. Przekonałem się, że elektronika Priusa podczas normalnej jazdy na torze w ogóle nie przeszkadza. PCS nigdy nie utrudniał mi wyprzedzania, a system EnhancedVehicleStability Control nie przeszkadzał w sportowym korzystaniu z hamulców  - dodał Paul Thomas.

Przejazd okrążenia Nordschleife w 10 minut oznacza średnią prędkość ponad 123 km/h. W trakcie niedawnych testów na torze Nurburgring prędkościomierz doszedł do 186 km/h i Paulowi udało się wyprzedzić dwa naprawdę wyczynowe samochody.

"Był jeszcze jeden ciekawy moment na eskach przed Pflanzgarten II, gdzie dogoniłem sportowy motocykl. Kierowca obejrzał się i musiał być zaskoczony, kiedy zobaczył Priusa - tam jest płaska prosta, więc przed strefą hamowania pewnie mieliśmy ponad 160 km/h. Ktokolwiek to był, zachował się miło, bo zjechał na bok i przepuścił mnie" - opowiada kierowca.

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy