Reklama

Nic się nie zmienia. Do Polski masowo jadą stare auta

W pierwszych 11 miesiącach tego roku do Polski sprowadzono prawie 865 tys. używanych samochodów osobowych, czyli o 6,9 proc. rdr więcej - podał Europejski Fundusz Leasingowy (EFL) w raporcie. Dodano, że 54 proc. sprowadzonych aut ma ponad 10 lat.

Jak podano w raporcie "Nowy czy używany? Jakie samochody kupują Polacy", z "danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) wynika, że w ciągu pierwszych 11 miesięcy tego roku do Polski zostało sprowadzonych prawie 865 tys. używanych samochodów osobowych (tj. wzrost o 6,9 proc. r/r) i niemal tyle samo, ile w całym 2017 roku. Co więcej, 54 proc. sprowadzonych aut ma ponad 10 lat".

Reklama

"W tym samym czasie Polacy kupili niespełna 486,5 tys. nowych osobówek, o 11 proc. więcej niż rok temu. Choć dynamika sprzedaży aut z salonu jest dużo wyższa niż aut importowanych, to jednak wolumenowo, Polacy zdecydowanie częściej decydują się na kilku lub kilkunastoletnie auta" - czytamy w dokumencie.

W opinii prezesa EFL Radosława Kuczyńskiego niższe niż w Europie Zachodniej zarobki i wrodzona chęć do tego, by mieć więcej za mniej, przyniosły niebywałą popularność w naszym kraju samochodów używanych, która utrzymuje się od końca lat 90-tych. "Obecnie jednak sytuacja się cywilizuje. Po pierwsze, klienci są coraz bardziej świadomi i zdają sobie sprawę, że cena to nie wszystko. Po drugie, nowe regulacje prawne dają nadzieję na ukrócenie procedur zaniżania przebiegu importowanych aut" - podkreślił cytowany w raporcie Kuczyński.

Eksperci EFL wskazują, że "podstawowy powód tego, to wciąż niskie zarobki, przez które nabycie osobówki z salonu za gotówkę przekracza możliwości finansowe większości mieszkańców naszego kraju. "Wystarczy porównać sytuację Polaka z obywatelem Niemiec. Na przykładowego Volkswagena Golfa statystyczny Polak musi pracować aż 19 miesięcy, podczas gdy Niemiec tylko 8" - podano.

"Drugim powodem, który zniechęca Polaków do wizyt w salonie, jest duża utrata wartości nowych aut. W przypadku popularnych marek miejskich wynosi ona ok. 50 proc. po 3 latach użytkowania - np. kupując nową Skodę Octavię za 100 tys. zł, po 3 latach stracimy na niej aż 50 tys. zł. Jeszcze gorzej sytuacja wygląda w przypadku marek luksusowych, gdzie spadek wartości może wynieść nawet 65 proc." - podkreślono w raporcie.

Eksperci EFL wskazuję, że "kołem zamachowym rynku nowych samochodów osobowych pozostają firmy. Z danych PZPM wynika, że od stycznia do listopada br. do firm rejestrujących na regon dostarczono blisko 351 tys. sztuk". "To ponad 72 proc. udziałów w rynku. Tylko 28 proc. nabywców to klienci indywidualni" - dodano.


PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje