Reklama

Przerażające testy zderzeniowe kamperów

Fani karawaningu dzielą się na zwolenników kamperów i przyczep kempingowych. Ci ostatni zyskali właśnie poważny argument w dyskusji, która do tej pory przypominała spory o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą...

Burzę na forach karawaningowych wywołały testy zderzeniowe, których wyniki opublikował kilka dni temu szwedzki Inspektorat Transportu Drogowego. To część ambitnego planu Vision Zero, który zakłada, że w 2020 roku na szwedzkich drogach uda się całkowicie ograniczyć zjawisko wypadków śmiertelnych.

Reklama

Szwedzi nie przez przypadek wzięli pod lupę "domy na kółkach". Obecnie po lokalnych drogach porusza się już ponad 80 tys. tych pojazdów. Kampery biją też ostatnio rekordy popularności w Niemczech, gdzie w pierwszym kwartale zarejestrowano po raz pierwszy blisko 32 tys. tego typu pojazdów.

Testy przeprowadzone przez Szwedzki ITD wzorowano na próbach zderzeniowych Euro NCAP. Te - przynajmniej w zakresie zderzenia czołowego - odbywają się przy prędkości 64 km/h, gdy samochód uderza 40 proc. powierzchni czołowej w odkształcalną przeszkodę. W przypadku uderzenia całą powierzchnią przodu w przeszkodę nieodkształcalną prędkość wynosi 50 km/h.

Szwedzi zdecydowali się na pierwszy scenariusz (zderzenie z tzw. "offsetem" w odkształcalną przeszkodę). Auta uderzały w odkształcalną przeszkodę (o podobnej masie!) z prędkością 64 km/h. Takie uderzenie odpowiada staranowaniu przeciętnego auta osobowego (niższa masa) przy prędkości 90 km/h, czyli np. uderzeniu w zaparkowaną na pasie awaryjnym autostrady "osobówkę".

Próbom poddano dwa popularne modele kamperów - oba zbudowane w oparciu o podwozie bliźniaczych: Fiata Ducato, Peugeota Boxera lub Citroena Jumpera. Jeden to samochód z fabryczną kabiną zabudowany przez producenta kamperów. Drugi - tzw. "integra", czyli auto z nadwoziem w całości zabudowanym przez producenta "domów na kołach" w oparciu o podwozie pojazdu użytkowego.

Wynik testów śmiało nazwać można dramatycznymi. W każdym z testowanych modeli kierowca i pasażer przedniego fotela praktycznie nie mieli szans na przeżycie. Niewiele lepiej było w przypadku osób podróżujących w przestrzeni mieszkalnej (na miejscach z pasami bezpieczeństwa). Nie dość, że nie mogą one liczy na żadne airbagi, to jeszcze narażone są na dodatkowe obrażenia powstałe w wyniku kontaktu z przemieszczającym się przy uderzeniu wyposażeniem pokroju blatów kuchennych, frontów szafek czy chociażby talerzy i kubków.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że większość kamperów prowadzona jest przez osoby z prawem jazdy kategorii B, a to ogranicza masę pojazdu do 3,5 tony. Z tego względu - dla redukcji masy - w konstrukcji tego typu pojazdów (oraz przyczep kempingowych) powszechnie stosuje się drewno czy inne lekkie materiały. Dla nikogo nie powinno więc być zaskoczeniem, że uderzenie w przeszkodę "domkiem" ze sklejki i dykty przy prędkości blisko 65 km/h będzie miało opłakane skutki.

Po opublikowaniu nagrań w Szwecji wybuchła zażarta dyskusja dotycząca bezpieczeństwa w karawaningu. Duża część komentujących proponuje np. ograniczenie prędkość dla tego typu pojazdów do 80 km/h.

Sama sprawa może mieć jeszcze drugie dno, którego - do tej pory - nikt zdaje się nie zauważać. Wyniki testów zderzeniowych każą zastanowić się nie tylko nad poziomem bezpieczeństwa oferowanym przez kampery, ale również przez same pojazdy użytkowe. Do tej pory Euro NCAP nie testowało jeszcze samochodów o stricte użytkowym przeznaczeniu. Największymi z "dostawczaków" Fiata czy PSA sprawdzonymi przez specjalistów od bezpieczeństwa były bliźniacze: Citroen Jumpy, Peugeot Expert i Fiat Scudo w odmianach osobowych. Większe modele pokroju Ducato, Jumpera i Boxera, do tej pory nie leżały w sferze zainteresowań Euro NCAP.

Paweł Rygas

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy