Reklama

Liczba śmiertelnych wypadków w Warszawie wzrosła!

W 2020 roku na stołecznych drogach zginęły 44 osoby. To o dziewięć osób więcej niż w 2019 roku - przekazało Miasto Jest Nasze powołując się na dane Komendy Stołecznej Policji. "Największego wpływu na bezpieczeństwo w ruchu drogowym nie mają policja, ITD czy samorządy, ale każdy z jego uczestników" - powiedział PAP rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak.

W środę przed siedzibą Komendy Stołecznej Policji odbyła się konferencja prasowa Stowarzyszenia Miasto Jest Nasze dotycząca wypadków drogowych w Warszawie. "Jak podaje Komenda Stołeczna Policji (KSP) w 2020 roku na stołecznych drogach zginęły 44 osoby (dane na 12.01 2021). To o 9 osób więcej niż w 2019 roku. Ten wzrost szokuje, zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę wiosenny lockdown spowodowany pandemią koronawirusa" - informuje MJN.

Reklama

"Dlaczego w całej Polsce spadła liczba ofiar śmiertelnych wypadków, a w Warszawie wzrosła? Odpowiedzią jest prędkość" - zapytało i odpowiedziało sobie stowarzyszenie, sugerując w ten sposób, że całej Polsce ludzie jeżdżą wolniej. Jednocześnie stowarzyszenie pominęło dość istotne szczegóły. Faktycznie w Warszawie zginęły w wypadkach 44 osoby. 21 z nich to piesi, czyli stanowią oni mniejszość wśród ofiar. Co więcej osiem osób zginęło pod pojazdami komunikacji miejskiej, które to pojazdy raczej nie rozwijają nadmiernej prędkości.

Miasto Jest Nasze zarzuciło warszawskim policjantom, że "przyczyniają się do setek tragedii w naszym mieście". "Założenie, że piesi i kierowcy to równoważni użytkownicy ruchu drogowego nie tylko jest nieprawdziwe, ale i szkodliwe. Pora, aby policja odwróciła proporcje i z takim zaangażowaniem, z jakim ściga pieszych przechodzących na czerwonym świetle, ścigała bandytów drogowych, którzy są realnym zagrożeniem dla życia mieszkańców i mieszkanek Warszawy. Czas na wyciągnięcie wniosków z własnych statystyk" - czytamy w przesłanym do PAP komunikacie MJN. Jednym słowem stowarzyszenie domaga się od policjantów tolerowania łamania przepisów drogowych!

PAP poprosiła o komentarz KSP. "Największego wpływu na bezpieczeństwo w ruchu drogowym nie ma Policja, ITD czy samorządy, ale każdy z jego uczestników. Bez względu na to, jak doskonałe będą przepisy ruchu drogowego, jak fantastyczna będzie infrastruktura, zabezpieczenia pojazdu, czy warunki pogody, to nie będą miały one znaczenia, gdy będą lekceważone przepisy" - powiedział rzecznik KSP nadkom. Sylwester Marczak.

Wskazał, że w Wydziale Ruchu Drogowego stołecznej policji pracuje ponad pół tysiąca policjantów. "Wykonują oni swoje zadania 24 h/dobę przez 365 dni w roku. Twierdzenie, że brakuje kontroli prędkości, może świadczyć tylko i wyłącznie o braku wiedzy na temat naszych działań" - zaznaczył policjant.

Poinformował również, że w 2020 r. w Warszawie policjanci ujawnili 123 796 wykroczeń kierujących pojazdami. Funkcjonariusze nałożyli ponad 106 000 mandatów karnych. "Warto zaznaczyć, że liczba ta pomimo mniejszego natężenia ruchu jest większe niż w roku 2019. Co więcej, wzrost odnotowano także w ilości zatrzymanych uprawnień o 330. Oznacza to, że w 2020 roku policjanci zatrzymali ponad 6500 tysiąca uprawnień tylko za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h" - tłumaczył.

Przekazał także dane dotyczące statystyk na drogach. "Na terenie całego garnizonu (Warszawa i powiaty ościenne - PAP), za którego bezpieczeństwo odpowiadamy, rok 2020 to spadki we wszystkich kategoriach" - powiedział nadkom. Marczak.

"Spadła liczba wypadków o 340, zabitych o 25 i rannych o 419. W przypadku Warszawy również spadła liczba wypadków o 247 i liczba rannych o 305. Niestety zginęło 9 osób więcej. Ktoś powie, że w sumie to spadki niemalże we wszystkich kategoriach. Odpowiem, że dla nas jest tylko jedna liczba, przy której możemy mówić o satysfakcji w kontekście bezpieczeństwa w ruchu drogowym. To liczba +0+ we wszystkich kategoriach" - podkreślił rzecznik KSP.

"Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze zachęcam do tego, by skupić się na najsłabszym ogniwie bezpieczeństwa w ruchu drogowym, tym zawsze będzie człowiek, który podejmując decyzje o złamaniu prawa, naraża na niebezpieczeństwo siebie i innych uczestników ruchu drogowego. Dla nas każdy, kto działa na rzecz bezpieczeństwa w ruchu drogowym, jest także naszym partnerem" - dodał rzecznik KSP. 

PAP/INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje