Reklama

Jak narkotyki działają na kierowców?

​Substancje psychoaktywne, do których zaliczają się m.in. narkotyki i tzw. dopalacze wpływają na ośrodkowy układ nerwowy zakłócając jego prawidłową ocenę sytuacji drogowej - zaznaczył w rozmowie z PAP dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego (ITS) prof. Marcin Ślęzak.

Szef ITS, zapytany przez PAP o wpływ narkotyków na prowadzenie pojazdów podkreślił, że substancje psychoaktywne, zarówno legalne - jak alkohol i niektóre leki - oraz nielegalne, jak narkotyki i tzw. dopalacze, wpływają na ośrodkowy układ nerwowy i zakłócają jego prawidłową ocenę sytuacji drogowej. Dodał, że zmieniają one również postrzeganie kierowcy, ingerując w jego świadomość i nastrój.

Reklama

"Zdarza się także, że np. silne leki lub narkotyki łączone są z alkoholem, co bardzo wyraźnie zwiększa ryzyko uwikłania się w niebezpieczne zdarzenia na drodze" - powiedział Ślęzak.

Ekspert podkreślił, że z danych Instytutu Transportu Samochodowego (ITS) oraz Europejskiej Rady Bezpieczeństwa Transportu (ETSC) jednoznacznie wynika, że prowadzenie pojazdów pod wpływem substancji psychoaktywnych jest istotnym problemem bezpieczeństwa ruchu drogowego w krajach UE. Dodał, że z każdym rokiem rośnie liczba ujawnianych kierujących pod wpływem narkotyków.

"O tym, że problem istnieje Instytut Transportu Samochodowego informował od wielu lat. Wyniki unijnego projektu DRUID (2010), w którym ITS brał udział, pozwoliły dokładnie określić skalę zjawiska obecności substancji psychoaktywnych w ruchu drogowym" - zaznaczył.

Jak dodał, analiza ta wykazała, że w tamtym okresie po polskich drogach poruszało się ok. 330 tys. kierowców po zażyciu nielegalnych substancji psychoaktywnych.

Najpopularniejszymi z tych substancji były marihuana i haszysz, występujące w lekach uspokajających benzodiazepiny i nielegalne opiaty, jak np. heroina.

"Już w 2015 roku w badaniach opinii społecznych ESRA wykazano, że w Polsce ok. 500 tys. kierowców w ostatnim roku prowadziło pojazd po zażyciu narkotyków. Tendencje były więc niekorzystne. Pamiętać też należy, że w tamtym okresie szerzej zaczęliśmy też zwracać większą uwagę na problem syntetycznych substancji psychoaktywnych, czyli na tzw. dopalacze" - zaznaczył Ślęzak.

Szef ITS - powołując się na dane europejskie - zaznaczył również, że 8 proc. kierowców, którzy zginęli w wypadkach drogowych, prowadziło pojazd po zażyciu nielegalnych substancji psychoaktywnych. "W Polsce ten wskaźnik jest na razie niższy, ale to nie oznacza, że powinniśmy go lekceważyć" - ocenił.

Ekspert zauważył ponadto, że problemem dla bezpieczeństwa w ruchu drogowym są także legalne substancje psychoaktywne, jak alkohol, czy niektóre leki.

"Silne leki są stosowane w całej Europie, a badania pokazują, że spośród 88 mln dorosłych obywateli UE, nieco ponad jedna czwarta osób w wieku 15-64 lat zażywało takie środki" - podkreślił.

Zaznaczył również, że Instytut Transportu Samochodowego już od wielu lat postuluje wdrożenie nowej polityki prewencyjnej, ukierunkowanej na wyeliminowanie z ruchu drogowego alkoholu, narkotyków - tradycyjnych i syntetycznych - a także objęcie lepszą kontrolą tych leków, które mogą wpływać na stan kierowcy.

PAP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje