Reklama

Czy czekanie na czerwonym świetle, gdy ulica jest pusta ma sens?

Już ponad 6 tysięcy osób poparło opublikowaną w Internecie petycję "Żądamy depenalizacji przechodzenia przez ulicę na czerwonym świetle". Depenalizacji, czyli uznania, że wspomniany czyn nie jest wykroczeniem i w związku z tym nie powinien być karany.

Skierowany do Sejmu wniosek został przygotowany przez kogoś, kto podpisuje się jako "Stefan T." Nie wiadomo, czy to prowokacja, żart czy postulat całkowicie serio. Jeżeli założymy, że mamy do czynienia z poważną inicjatywą, warto przyjrzeć się jej z bliska i przeanalizować, punkt po punkcie, towarzyszące petycji obszerne uzasadnienie.

"1. Polska to jeden z nielicznych krajów w Europie, gdzie przejście przez ulicę w nieoznaczonym miejscu jest praktycznie zabronione i gdzie przechodzenie na czerwonym świetle lub pod złym kątem jest karane mandatem."

Reklama

Sformułowanie" "to jeden z nielicznych" jest równie sensowne jak określenie: "na całym świecie". Wypadałoby podać konkrety - gdzie jest inaczej i jakie przepisy obowiązują w tych rzekomo bardziej liberalnych od naszego krajach. W Polsce zasady zachowania się pieszych na jezdniach regulują artykuły 13. i 14. ustawy Prawo o ruchu drogowym. Czytamy w nich m.in.: 

"Pieszy, przechodząc przez jezdnię lub torowisko, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność oraz, z zastrzeżeniem ust. 2 i 3 [chodzi o ruch kolumn pieszych], korzystać z przejścia dla pieszych." (art. 13.1);

"Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych jest dozwolone, gdy odległość od przejścia przekracza 100 m. Jeżeli jednak skrzyżowanie znajduje się w odległości mniejszej niż 100 m od wyznaczonego przejścia, przechodzenie jest dozwolone również na tym skrzyżowaniu." (art. 13.2);

"Przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych (...) jest dozwolone tylko pod warunkiem, że nie spowoduje zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub utrudnienia ruchu pojazdów. Pieszy jest obowiązany ustąpić pierwszeństwa pojazdom i do przeciwległej krawędzi jezdni iść drogą najkrótszą, prostopadle do osi jezdni. (art 13.3);

Art.14. zabrania wchodzenia na jezdnię bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych, spoza pojazdu lub innej przeszkody ograniczającej widoczność drogi; przechodzenia przez jezdnię w miejscu o ograniczonej widoczności drogi; zwalniania kroku lub zatrzymywania się bez uzasadnionej potrzeby podczas przechodzenia przez jezdnię lub torowisko; przebiegania przez jezdnię itp.

Czy to są jakieś wyjątkowo restrykcyjne obostrzenia? Wróćmy jednak do petycji...

"2. Czekanie na czerwonym świetle, gdy ulica jest pusta i przejście nie stanowiłoby żadnego zagrożenia jest marnotrawstwem czasu. Ile godzin marnują codziennie Polacy? Czas to pieniądz!"

To prawda, ale pomyślmy ile czasu marnują kierowcy przestrzegając ograniczeń prędkości. A zatem: "Żądamy depenalizacji zbyt szybkiej jazdy pojazdami mechanicznymi"!

"3. To prawo jest marnotrawstwem czasu policyjnego: policja powinna ścigać prawdziwych przestępców, a nie obywateli, którzy według absurdalnego prawa rzekomo nierozsądnie przechodzą przez ulicę."

Znany chwyt - przeciwstawienie "przestępców" prawym "obywatelom", którym owszem, zdarza się  jakiś drobny grzeszek, ale tylko wskutek nieżyciowości przepisów. W rzeczywistości są niewinni jak stado jagniątek. A zaniepokojenie marnotrawieniem czasu przez policjantów? Zapewniamy, że istnieje mnóstwo innych powodów, dla których nie zajmują się oni tym, czym powinni. Ściganie pieszych z pewnością nie znajduje się w czołówce tej listy.

"4. Zakaz przejścia na czerwonym świetle jest ogłupiającym prawem, które uczy Polaków ślepego posłuszeństwa, a nie bezpiecznego przechodzenia przez ulicę. Każdy powinien mieć prawo do użycia zdrowego rozsądku, aby zadecydować kiedy, gdzie i jak chce przejść przez ulicę. Pora, żeby rząd zaczął traktować Polaków jak rozsądnych obywateli."

Fakt, każdy ma prawo do użycia zdrowego rozsądku, w różnych dziedzinach życia, tylko dlaczego tak rzadko z niego korzysta? A zarzut uczenia "ślepego posłuszeństwa"? Słusznie, tylko dlaczego piesi mieliby być traktowani inaczej niż kierowcy? Przecież to niezgodne z konstytucją. Dlatego proponujemy rozszerzenie petycji o punkt: "Zakaz przejazdu na czerwonym świetle jest ogłupiającym prawem, które uczy Polaków ślepego posłuszeństwa, a nie bezpiecznego przejazdu przez skrzyżowanie. Każdy powinien mieć prawo do użycia zdrowego rozsądku, aby zadecydować kiedy, gdzie i jak chce przejechać przez skrzyżowanie". Wtedy dopiero byłaby zabawa!     

"5. Prawo to i tak jest regularnie łamane przez obywateli: depenalizacja doprowadzi do tego, że Ci którzy przechodzą bezpiecznie, nie czekając na zielone światło będą to robili bez ryzyka mandatu."

Hm... Wyobraźmy sobie kraj, którego mieszkańcy mają wyjątkowo lepkie ręce i nagminnie dochodzi tam do kradzieży. Idąc tokiem myślenia autora petycji, ze względu na powszechność kradzieży należałoby uznać, że nie jest ona niczym nagannym i zdepenalizować złodziejstwo. 

"6. W wielu miejscach nie ma świateł - np. na Placu Zbawiciela w Warszawie - jednak piesi potrafią tam przejść bezpiecznie."

Ano potrafią, i co z tego? Nie przy każdym przejściu dla pieszych instaluje się sygnalizację świetlną, bo nie ma takiej potrzeby, lecz nie należy z tego wyciągać zbyt uogólniających wniosków. Są niestrzeżone kąpieliska, na których ludzie się nie topią, ale czy to znaczy, że powinno się wycofać ratowników ze wszystkich plaż w kraju?   

"7. W wielu miejscach samochody mają prawo skrętu, wtedy kiedy piesi mają zielone światło; dlaczego kierowcom ufa się, że nie rozjadą pieszych w takiej sytuacji, a pieszym nie ufa się, że bezpiecznie przejdą przez ulicę?"

Kierowca musi bezwzględnie zatrzymać się i upewnić, czy skręcając nie powoduje zagrożenia. Ale zgoda, można zastanowić się nad wprowadzeniem zielonych strzałek na sygnalizatorach dla pieszych...

"8. Mimo przepisów i mandatów Polska i tak ma więcej ofiar wśród pieszych niż większość krajów Unii Europejskiej."

Aha, czyli nie ma się czym przejmować. Najwyżej ofiar będzie trochę więcej. 500 w tę, 500 w tamtą, jaka to różnica. Zresztą po pewnym czasie doszłoby do naturalnej selekcji pieszych. A i kierowcy zaczęliby jeździć wolniej i ostrożniej, nigdy nie mając pewności czy przed maską ich samochodu nagle nie pojawi się osobnik w swoisty dla siebie sposób korzystający z "prawa do użycia zdrowego rozsądku". Zielone światło na skrzyżowaniu czy przed "zebrą" nie dawałoby już takiej gwarancji (nawiasem mówiąc teraz też nie daje).

"Proponujemy zmianę ustawy, która pozwalałaby pieszym bez ryzyka

przejść na czerwonym świetle na własną odpowiedzialność o ile nie istniałoby ryzyko, że czyn ten spowoduje zagrożenia na drodze.

Przechodzenie przez ulicę dotyczy wszystkich! Czy dostałeś/aś kiedyś mandat za przejście przez pustą ulicę?" - pyta autor petycji.

No właśnie - czy zostałeś kiedyś za coś takiego ukarany? Warto przypomnieć zresztą, że pieszym za łamanie przepisów ruchu drogowego grożą mandaty w wysokości 50-100 zł. Trudno uznać je za przesadnie restrykcyjne.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy