Reklama

Zniszczone lampy? Nie musisz ich wymieniać!

Od kiedy w ramach oszczędności i redukcji masy, klasyczne - wykonane z grubego szkła - klosze samochodowych reflektorów zastąpione zostały przez plastik, kierowcom przybyło kolejne zmartwienie.

Jeszcze w początku lat dziewięćdziesiątych, w większości pojazdów rozbite szkła reflektorów wymieniało się bez konieczności inwestowania w nową lampę. Dziś wymieniać trzeba cały podzespół - najczęściej oznacza to wydatek 300-500 zł.

Reklama

Co więcej, wykonane z plastiku klosze są bardzo podatne na zarysowania i różnego rodzaju "drogową" chemię - częste korzystanie z automatycznych myjni skutkuje szybkim ich zmatowieniem. Niestety, nie jest to jedynie problem natury estetycznej. Zmatowiony klosz ma zdecydowanie mniejszą przejrzystość, co w znaczny sposób wpływa na parametry świetlne reflektora.

Na szczęście, nawet mocno zmatowione reflektory niekoniecznie kwalifikują się do wymiany. Z problemem można bowiem poradzić sobie we własnym zakresie. Wystarczy, że zdecydujemy się na polerowanie lamp...

Usługa, którą oferuje większość firm zajmujących się cardetailingiem to wydatek około 150-200 zł. Przy zastosowaniu profesjonalnych past polerskich efekt może przerosnąć najśmielsze oczekiwania - po prawidłowo przeprowadzonej polerce reflektor wygląda jak nowy.

Co jednak zrobić mają właściciele starszych aut, dla których jednorazowy wydatek 200 zł może nadszarpnąć budżet? W takim przypadku, możecie zdecydować się na wypolerowanie lamp we własnym zakresie. Jak to zrobić?

Do przeprowadzenia operacji potrzebować będziemy kilku narzędzi. Jeśli nie dysponujemy mechaniczną polerką, zaopatrzymy się w polerski krążek do wiertarki, jaki kupić możemy w każdym markecie budowlanym. Ze sklepu potrzebować też będziemy wodnego papieru ściernego. Gradacja papieru uzależniona jest od stopnia zmatowienia reflektorów. Przeważnie wystarczają po dwa arkusze papieru 1500 i 2000. W przypadku bardzo zniszczonych lamp niezbędny okazać się może nawet papier gradacji 800. Zanim udacie się do kasy nie zapomnijcie też o taśmie malarskiej, którą okleić trzeba okolice reflektorów.

Do samego polerowania niezbędna będzie pasta polerska. Najlepszy efekt dają preparaty przeznaczone specjalnie do plastików, jakie kupić można chociażby w Internecie. Całkiem nieźle sprawdza się też ulubiona przez handlarzy pasta polerska G3 - w ostateczności użyć można popularnej, lekkościernej pasty do karoserii Tempo.

Przed przystąpieniem do pracy upewnijcie się, że lampy są czyste i dokładnie oklejcie zderzak i błotniki, by mieć pewność, że w czasie polerowania nie uszkodzicie lakieru. Gdy macie to już za sobą, można przystąpić do zmatowienia kloszy. W tym celu używamy zakupionego wcześniej wodnego(!) papieru ściernego zaczynając od arkuszy o najniższej gradacji.

Pamiętajmy, że po spryskaniu lampy wodą należy unikać kolistych ruchów - reflektory matujemy przesuwając papier w poziomie lub w pionie. Niestety, proces nie jest ani szybki, ani czysty. Dokładne usunięcie z jednego klosza wszelkich rys, utlenień czy odprysków od kamieni zająć może nawet godzinę. Zwróćmy uwagę, by robić to równo, nie zapominając o krawędziach. Pamiętajmy, by - co jakiś czas - spłukać reflektor wodą (po wytarciu będzie można sprawdzić czy efekt jest zadowalający). Stopniowo przechodzić trzeba na mniejszy papier kończąc na arkuszu 2000 lub 2500.

Po dokładnie wykonanym zmatowieniu efekt pracy może nieco przerazić - reflektor zupełnie straci przejrzystość. Na szczęście, nie ma się czego bać. To chwilowe.

Pamiętajmy, by sprawdzić, czy zakupiona przez nas pasta nie wymaga polerowania na mokro. W przeciwnym wypadku, od zbyt szybkich obrotów polerki, można uszkodzić klosz. Pastę polerską najlepiej nanosić bezpośrednio na reflektor równomiernie ją rozprowadzając. Następnie, za pośrednictwem krążka polerskiego (najlepiej jeśli wykonany jest z filcu lub gąbki) i urządzeń mechanicznych (polerka/wiertarka) można przystąpić do polerowania. Instrukcje, w jaki sposób to robić, bez problemu znajdziecie w sieci. Ważne, by nie dociskać urządzenia zbyt mocno i unikać długotrwałego polerowania w jednym miejscu. Co jakiś czas trzeba zrobić przerwę (by powierzchnia reflektora zdążyła się wychłodzić) i powtórzyć polerowanie nanosząc nową pastę. Na koniec wystarczy dokładnie wyczyścić reflektor bawełnianą szmatką (lub np. ściereczką z mikrofibry) i cieszyć się z uzyskanego efektu.

Trzeba jednak pamiętać, że polerowanie rozwiązuje problem tylko na jakiś czas. By chronić klosz przed działaniem promieni UV i środków chemicznych można zabezpieczyć jego powierzchnię chociażby samochodowym woskiem. Tak przeprowadzona "regeneracja" przedłuży żywot lampy o kilkanaście miesięcy. Po tym czasie, całą operację najpewniej, trzeba będzie powtórzyć.

Trzeba też zdawać sobie sprawę, że regeneracja klosza na niewiele się zda, jeśli wypaleniu uległy odbłyśniki reflektora. Ich samodzielna naprawa jest w zasadzie niewykonalna - w tym przypadku musimy się zdać na zawodowców, którzy - w zależności od odbłyśnika - stosują różne metody (np. anodowanie). Wypada też wiedzieć, że z czasem powłoka odbłyśnika zaczyna się utleniać, wówczas próba jego wyczyszczenia może się skończyć jej całkowitym starciem!

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: reflektory

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje