Taniej dieslem czy na LPG?

Światowy kryzys finansowy wywrócił do góry nogami rynek paliw.

Kierowcy, którzy początkowo z drżeniem serca podjeżdżali na stacje benzynowe, obserwując coraz częściej pojawiającą się cyfrę 5 w cennikach, po wakacjach odetchnęli z ulgą.

Reklama

Ceny ropy spadły o dwie z trzecie. Szybowanie ze 150 dolarów za baryłkę zakończyło na poziomie poniżej 50 dolarów. Co więcej, od kilku miesięcy cena ta podlega tylko niewielkim wahaniom, co zdecydowanie jest dobrą wiadomością dla kierowców.

Wkrótce potem, chociaż z ociąganiem, zareagowały rafinerie i stacje benzynowe. Ceny gotowych paliw zaczęły spadać, pod koniec roku paliwa były o ponad złotówkę tańsze niż w lipcu. Niestety, potem zaczął się atak amerykańskich banków (m.in. Goldman Sachs) na polską walutę, co zaowocowało drastycznym osłabieniem złotówki, a ceny znów zaczęły rosnąć.

Co ciekawe, stale najbardziej poszkodowani byli właściciele aut z silnikami benzynowymi. W okresie największych spadków, gdy hurtowe ceny benzyny w rafineriach były niższe niż oleju napędowego, na stacjach ceny były równe lub wręcz benzyna była droższa.

Również późniejszy wzrost cen bardziej dotknął benzynę, która obecnie (również w hurcie) kosztuje o 30 gr więcej niż olej napędowy.

Benzyna pozostaje więc paliwem najdroższym. Ale czy kupując samochód lepiej zdecydować się na diesla, czy też wybrać silnik benzynowy, ale przerobić go na LPG?

Obecnie - wg danych Polskiej Izby Paliw Płynnych - średnia cena oleju napędowego wynosi 3,54 zł/l. To oznacza, że koszt przejazdu 100 km popularnym używanym samochodem niemieckim z przeciętnym silnikiem (przy założeniu średniego zużycia paliwa na poziomie 7 l/100 km) wynosi niespełna 25 zł. To znacząco mniej niż na benzynie. W wypadku tego paliwa (spalanie 10 l/100 km) przejechanie 100 km kosztuje bowiem 38 zł.

A jak wygląda sytuacja w wypadku LPG? Zakładając 20-procentowy wzrost spalania w stosunku do benzyny, przejechanie 100 km będzie kosztowało 20 zł. To właśnie gaz jest więc w tym momencie najtańszym paliwem.

A koszty zakupu? Używane auto z silnikiem wysokoprężnym jest nieco droższe niż z benzyną. Różnicę można więc zainwestować w montaż instalacji. Nieco inaczej ma się sprawa w wypadku aut nowych, tutaj różnica w cenie może sięgać 10 tys. zł.

Oczywiście oba rozwiązania mają pewne minusy. Ryzyko przy zakupie używanego samochodu z dieslem jest spore, bo jak mówi popularne przysłowie, w Niemczech "diesla zapala się po zakupie i gasi przed sprzedażą", co oznacza, że realne przebiegi nawet kilkuletnich aut mogą wynosić 200-300 tysięcy km. Samochody z silnikami benzynowymi mają przebiegi dużo mniejsze, ale montaż LPG również oznacza niedogodności - znika bagażnik, więcej kosztują przeglądy i części eksploatacyjne (częstsza wymiana świec, przewodów niż podczas jazdy na benzynie).

Z kolei w wypadku diesli standardowe czynności eksploatacyjne można w zasadzie ograniczyć do wymiany oleju, ale jeśli już dojdzie do awarii jednostki napędowej, to zwykle jest ona poważna i kosztuje poważne pieniądze. Szczególnie może to być bolesne w nowszych autach z wysokociśnieniowym wtryskiem.

A jak kształtuje się liczba samochodów z poszczególnymi źródłami zasilania? W Polsce zarejestrowanych jest obecnie niemal 15 mln samochodów, około 3 mln z nich jeździ na LPG. W 2007 roku w stosunku do 2006 roku rejestrowano o 1/3 więcej - diesli i 1/5 - samochodów z LPG. Wzrost rejestracji aut benzynowych był natomiast śladowy. W 2007 roku ponad 40 procent nowych pojazdów miało pod maską diesla. Widać więc przewagę samochodów z jednostkami wysokoprężnymi, warto jednak dodać, że ich sprzedaż podbijały głównie firmy, dla których każdy przestój związany z serwisem auta oznacza dodatkową stratę.

Dowiedz się więcej na temat: paliwa | kryzys gospodarczy | LPG

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje