Reklama

Odśnieżasz auto na włączonym silniku? Dostaniesz mandat!

Źle odśnieżone auto, postój z włączonym silnikiem - okres zimowy obfituje w złe nawyki kierowców, za które często grozi mandat!

Z lenistwa lub pośpiechu wielu zmotoryzowanych Polaków jeździ zimą metodą "na czołgistę": w przedniej szybie wyskrobany na wysokości wzroku kierowcy niewielki wizjer, pobieżnie oczyszczone rękawiczką tablice rejestracyjne włączone reflektory i... w drogę.

Reklama

Tymczasem Prawo o ruchu drogowym wyraźnie nakazuje (w art. 66), że pojazd ma być utrzymany tak, aby korzystanie z niego "nie zagrażało bezpieczeństwu osób nim jadących lub innych uczestników ruchu", a także "zapewniało dostateczne pole widzenia kierowcy". Oznacza to m.in. obowiązek usunięcia z dachu śnieżnej czapy, która może przecież podczas jazdy zsunąć się na szybę, jak również pilnowania czystości lusterek.

Według m.in. "Gazety Prawnej", na karę naraża się również ten, kto najpierw włączy silnik, a dopiero potem zacznie odśnieżać auto, bowiem łamie wówczas aż dwa przepisy: zakazujący pozostawiania na terenie zabudowanym samochodu z pracującym silnikiem (mandat 100 zł) i używania auta, jeśli praca silnika powoduje nadmierną emisję hałasu lub spalin (300 zł).

Rzeczywiście, w art. 60, Prawa o ruchu drogowym, czytamy, że "zabrania się kierującemu: oddalania się od pojazdu, gdy silnik jest w ruchu, używania pojazdu w sposób powodujący uciążliwości związane z nadmierną emisją spalin do środowiska lub nadmiernym hałasem, pozostawiania pracującego silnika podczas postoju na obszarze zabudowanym".

Niby zatem wszystko się zgadza, ale tylko "niby". Co oznacza na przykład termin "oddalenie się od pojazdu"? Na specjalistycznych forach prawnych można znaleźć opinie, że ktoś, kto wyszedł z samochodu przy włączonym silniku, lecz cały czas przy nim pozostaje (bo na przykład usuwa lód z szyb) wcale nie narusza wyżej wymienionego przepisu. O oddaleniu można bowiem mówić, gdy pozostawiamy pojazd bez nadzoru. Uruchomiłeś silnik, ale wracasz na chwilę do domu po portfel z dokumentami... Podjechałeś pod sklep i nie przekręcając kluczyka w stacyjce idziesz kupować bułki... O takie sytuacje właśnie chodzi.

Podobnie dyskusyjna jest kwestia nadmiernej emisji spalin i nadmiernego hałasu. Zbyt rozciągliwe interpretowanie tego przepisu spowodowałoby, że przy każdym postoju w oczekiwaniu zmiany świateł na skrzyżowaniu musielibyśmy wyłączać silnik w samochodzie, tak jak to czynią systemy start/stop w niektórych nowych pojazdach. Tak nie jest, gdyż owszem, każde stojące z włączonym silnikiem auto niepotrzebnie hałasuje i emituje spaliny, ale nie oznacza to przecież emisji "nadmiernej", którą określają odrębne przepisy.

Wątpliwości nie budzi jedynie zakaz "pozostawiania pracującego silnika podczas postoju na obszarze zabudowanym". I tu jednak nie mają racji ci, którzy wskazują, że przepis ten nagminnie jest łamany przez policyjne radiowozy czy samochody Inspekcji Transportu Drogowego. Ich kierowcy zawsze mogą przecież wskazać na fragment kodeksu stanowiący, iż wspomniany zakaz nie dotyczy pojazdu wykonującego czynności na drodze".

Nawiasem mówiąc, wszyscy specjaliści odradzają rozgrzewanie silników na postoju. W ruchu osiągną one właściwą temperaturę szybciej i równomiernej. A zatem: najpierw starannie odśnieżamy i odladzamy samochód, potem włączamy silnik i natychmiast ruszamy w drogę. Wtedy nie musimy przejmować się jakimikolwiek zawiłościami prawnymi i mandatami.

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje