Reklama

Letnie zimą czy zimówki latem? Jak myślisz, co jest bezpieczniejsze?

Koniec lata to dobry moment by przyjrzeć się ogumieniu swojego auta. Zbliżająca się jesień stanowi dla opon prawdziwe wyzwanie. Wbrew pozorom, to również dobry czas na zakup nowego kompletu. Mowa oczywiście o oponach.... letnich!

Zdziwieni? Nie - wcale nie chodzi nam o "posezonowe" promocje pozwalające na zakup tego typu ogumienia w atrakcyjnych cenach. Jesień oznacza z reguły okres intensywnych opadów atmosferycznych, czyli - de facto - najintensywniejszej pracy samochodowego ogumienia. To czas, gdy tzw. aquaplaning zbiera często śmiertelne żniwo!

Reklama

Mało który kierowca zdaje sobie sprawę z faktu, że o klasie danej opony świadczy głównie to, jak radzi sobie na mokrej nawierzchni. To absolutnie podstawowy parametr, jakim powinniśmy kierować się wybierając konkretny model ogumienia. Na suchym asfalcie różnice w drodze hamowania czy prędkości pokonywania zakrętów dla różnych typów opon są stosunkowo niewielkie. Prawdziwa przepaść dotyczy właśnie zachowania się opon na mokrym asfalcie.

Warto pamiętać, że całkowita powierzchnia styku naszego auta z nawierzchnią odpowiada - mniej więcej - kartce formatu A4! Od tak znikomej powierzchni zależy, czy bezpiecznie pokonamy dany zakręt i czy uda nam się zatrzymać przed przeszkodą.

Jadąc "po mokrym", by uzyskać odpowiedni poziom przyczepności, opony odprowadzać muszą setki litrów wody. W takich warunkach większość opon radzi sobie raczej kiepsko, co sprawia, że nasze auto staje się bardzo podatne na aquaplaning i - w konsekwencji - poślizg. Na szczęście są wyjątki. Należą do nich chociażby prezentowane na zdjęciach opony Nokian Wetproof ("wodoodporne").  W tym przypadku przyczepność na mokrej nawierzchni (mierzona długością hamowania) to - najwyższa z możliwych - klasa A. Biorąc pod uwagę ten parametr imponująco wygląda też ocena oporów toczenia. Nowość Nokiana w testach homologacyjnych uzyskała ocenę B (druga z najwyższych), co traktować trzeba w kategorii zaskoczenia. Z reguły opony, które zapewniające dobrą trakcję generują duże opory (E lub nawet G - najniższa z możliwych ocen).

Kwestia zachowania "na mokrym" zyskała na znaczeniu w ostatnich latach, gdy zimy stały się zdecydowanie łagodniejsze i częściej - zamiast śniegu - raczyły nas opadami deszczu. Oczywiście, z uwagi na inny skład mieszanki (m.in. zawartość krzemionki), w czasie mrozu żadna opona letnia nie może się równać z zimową, ale w dodatnich temperaturach, na mokrej nawierzchni, sprawa nie jest wcale taka oczywista! Opony o "deszczowym" bieżniku radzą sobie z odprowadzaniem wody zdecydowanie lepiej niż najlepsze nawet zimówki! Te ostatnie projektowane są bowiem głównie z myślą o warunkach "arktycznych" i radzeniem sobie nie tyle z wodą, co błotem pośniegowym.

Właśnie z tego względu wśród ekspertów coraz częściej usłyszeć można, że - za sprawą gorszego odprowadzania wody - jazda na "zimówkach" w lecie, gdy podróżujemy przeważnie z wyższymi prędkościami, może być potencjalnie bardziej niebezpieczna niż używanie opon letnich zimą!

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje