Reklama

Check engine. Nikt nie chce tego zobaczyć, bo nikt nie wie, co to oznacza

Kontrolka check engine nie powinna powodować paniki, choć zdecydowanie nie należy do tych kontrolek, które można bagatelizować. Tak naprawdę po jej zaświeceniu kierowca dowiaduje się, że coś z samochodem się dzieje. Nie wiadomo tylko, co dokładnie.

Od początku istnienia układy wtryskowe były konstruowane tak, aby zapewnić możliwość pracy silnika nawet wtedy, gdy pojawi się usterka wtrysku. Postanowiono jednak, że kierowca musi być informowany o awarii, aby jej nie przeoczyć. Stąd na desce rozdzielczej pojawiła się kontrolka check engine, oznaczająca awarię silnika.

W rzeczywistości jednak jest to lampka mówiąca o wykryciu niezgodności elektrycznej przez sterownik silnika, mającej wpływ na poziom emisji spalin oraz osiągi. Mimo rewolucji, jaką przeszły układy zasilania, funkcja kontrolki nie uległa zmianie.

Reklama

Check engine - co oznacza ta kontrolka?

System samodiagnostyki pokładowej nie jest w stanie wykryć uszkodzeń mechanicznych silnika, o ile nie wpłyną one na sygnały z czujników układu wtryskowo-zapłonowego. System reaguje na każdą niezgodność sygnału elektrycznego, ale nie za każdym razem prowadzi to do zaświecenia się kontrolki awarii silnika.

Jeżeli usterka jest uznana za mało istotną, to pozostaje ona jedynie w pamięci i dopiero po kilkakrotnym jej wystąpieniu pojawia się komunikat check engine. Natomiast w przypadku usterki istotnej, a więc na przykład mającej duży wpływ na skład spalin, zapalana jest kontrolka awarii silnika.

Co zrobić, gdy włączy się kontrolka check engine?

Układy, których awaria wyklucza dalszą jazdę, z zasady mają kontrolki ostrzegawcze koloru czerwonego. Brak ciśnienia oleju czy przegrzanie rzeczywiście wymagają wyłączenia silnika. Tymczasem pomarańczowe kontrolki to ostrzeżenie, że gdzieś pojawił się stan wymagający interwencji, ale niekoniecznie natychmiastowego zatrzymania.

Dokładnie tak jest z kontrolką check engine, która jedynie informuje kierowcę o problemie. Jeżeli jej zaświeceniu nie towarzyszy raptowny spadek osiągów, to zwykle bez większych obaw można dokończyć podróż. Nie należy na pewno jeździć długo bez sprawdzenia, co jest powodem usterki.

Zdarza się, że włączeniu się kontrolki awarii towarzyszy także duży spadek osiągów. Przejście w tak zwany tryb awaryjny zdarza się szczególnie w turbodieslach ze zmienną geometrią turbo, gdy dojdzie do zablokowania geometrii i przekroczenia granicznego ciśnienia doładowania. Wtedy wręcz warto zatrzymać się w bezpiecznym miejscu, wyłączyć silnik i uruchomić go ponownie. Jeżeli przekroczenie miało charakter chwilowy, to jest duża szansa, że po ponownym uruchomieniu silnik będzie pracował normalnie.

Przyczyny włączania się kontrolki check engine

Aby włączyła się kontrolka awarii silnika, sterownik musi odnotować pojawienie się poważnego błędu w pracy albo kilkakrotne powtórzenie się defektu mniej istotnego. System autodiagnostyczny reaguje tylko na te awarie, które są w stanie wykryć czujniki pracujące na silniku i jego osprzęcie. Jakie są najczęstsze przyczyny pojawienia się kontrolki chceck engine?

  • Zużyty katalizator. Druga sonda lambda kontroluje pracę katalizatora. Wykryje ona spadek jego wydajności.
  • Defekt sondy lambda. Niepoprawny sygnał z sondy lambda to jeden z częstszych błędów w silnikach benzynowych.
  • Przepalenie cewki zapłonowej. Typowa awaria wielu benzyniaków jest wykrywana po sygnale prędkości obrotowej silnika.
  • Zablokowanie zmiennej geometrii turbo. Przeładowanie w turbodieslach często powodowane jest zapieczeniem kierownicy turbo.

Podsumowując, zapalenie się kontrolki check engine to wprawdzie znak, że wystąpiły zakłócenia w pracy silnika, ale jednocześnie nic, co by kazało natychmiast przerywać jazdę. Koniecznie należy sprawdzić, co jest powodem usterki, ale można to spokojnie zrobić po zakończeniu podróży. Jazda z zasygnalizowaną usterką przez dłuższy czas może być szkodliwa np. dla katalizatora.Tekst: Marcin Klonowski, zdjęcia: Paweł Tyszko

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy