Suzuki Swift Sport. Dwa w jednym

Suzuki Swift odgrywa drugoplanową rolę na naszym rynku, a sprzedaż wersji Sport będzie zapewne marginalna. Ale jeśli należysz do wąskiego grona entuzjastów motoryzacji, powinieneś zwrócić uwagę na ten model. Na drodze potrafi utrzeć nosa znacznie droższym rywalom.

Sportowy charakter opisywanego modelu zdradzają wyłącznie dwie potężne rury wydechowe umieszczone po obu stronach zderzaka. Na pierwszy rzut oka to tylko zwykły, 5-drzwiowy maluch. Po wejściu do środka uwagę zwracają świetnie wyprofilowane fotele i spłaszczona na dole kierownica. Prawdziwa natura Swifta Sport ujawnia się dopiero po uruchomieniu silnika i przejechaniu kilkunastu kilometrów...

Reklama

Pod maską tej wyjątkowo lekkiej konstrukcji (975 kg) kryje się benzynowy, silnik o pojemności 1400 cm3 i mocy 140 KM. Dzięki turbodoładowaniu nie trzeba go wcale wysoko kręcić, żeby ujawnił swój potencjał. W efekcie jednakowo dobrze nadaje się do spokojnego i oszczędnego podróżowania jak też do jazdy dynamicznej. Na palcach jednej ręki można policzyć współczesne samochody z silnikiem benzynowym, które osiągają setkę w niespełna 8 sekund a jednocześnie, w razie potrzeby umożliwiają przejechanie 100 km na 6 litrach paliwa. A Suzuki Swift Sport taki właśnie jest i nie wymaga od kierowcy doktoratu w zakresie techniki jazdy aby uzyskać wartości deklarowane przez producenta. W dzisiejszych czasach warto jeszcze podkreślić, że jednostka Swifta ma 4 cylindry, a nie trzy, jak coraz większa liczba rywali.

Łagodnie obchodzisz się z pedałem gazu, rozwijasz prędkości rzędu 50-90 km/h Swift Sport pali od 5,5 do 6,5 l benzyny na setkę. Lubisz przycisnąć - jak najbardziej się da, spalanie wzrośnie do ok. 9,5 l/100 km. Do tego dochodzą wydajne hamulce i całkiem sensowny układ kierowniczy. Zawieszenie zgrabnie wybiera nierówności a jednocześnie pozwala na pewne pokonywanie zakrętów. Sprzęgło pracuje bardzo lekko (co nie jest takie oczywiste w samochodach sportowych) a na precyzję zmiany biegów mogą narzekać tylko rozkapryszeni malkontenci.

Duża porcja praktyczności

Od małego hot hatcha nikt nie wymaga przesadnej funkcjonalności, ale Swit Sport zapewnia ją tak czy inaczej. Płasko poprowadzona linia dachu sprawia, że miejsca na głowy jest pod dostatkiem zarówno z przodu jak też z tyłu. Jeśli ktoś siądzie na kanapie, będzie pozytywnie zaskoczony miejscem na nogi. Swift nie należy przecież do największych aut w swoim segmencie, ale dla rodziny 2+1 czy nawet 2+2 może w ostateczności wystarczyć.

Wnętrze wykończono w staro-japońskim stylu. Dominują twarde plastiki, które zostały solidnie zmontowane. Wszystko działa tak jak powinno, dopóki nie włączy się nawigacji. Ta niestety dysponuje mapami z przyszłości i próbuje prowadzić nas drogami, których jeszcze nie wybudowano, np. obwodnicą Częstochowy. To chyba jedyny poważny mankament tego oryginalnego auta.

Osoby, które przesiądą się na nowego Sporta ze starszych generacji Swifta będą zapewne zaskoczone ilością elektronicznych systemów wspomagających jazdę - asystent pasa ruchu, asystent hamowania, aktywny tempomat, alarm o zbliżającej się przeszkodzie itp. 

Podsumowanie

Coraz mniej producentów ma w ofercie szybkie, samochody, które kosztują mniej niż mieszkanie. Można się zatem spierać, czy 79 990 zł za Suzuki Swift Sport to dużo czy mało. Ale każdy kto przejdzie się tym oryginalnym maluchem powinien przynajmniej docenić dojrzałość japońskiej konstrukcji.

Tekst i zdjęcia: Jacek Ambrozik

Jacek Ambrozik

Silnik: benzynowy, czterocylindrowy, turbodoładowany o pojemności 1373 ccm

Osiągi:

0-100 km/h: 7,9 s

Vmax: 210 km/h

Spalanie w teście: 5,5-9,5 l/100 km

Moc max. 140 KM

Max mom.obr.: 230 Nm


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje