Reklama

Suzuki Baleno 1.2 DualJet - zbyt "gadżeciarskie"?

Nowe Suzuki Baleno powstało z myślą o rynku indyjskim, ale nie pozostaje bez szans także w Europie. Producent promuje go jako reprezentanta segmentu B, który pod względem wymiarów wnętrza zbliżył się do klasy kompaktowej.

O gustach się ponoć nie dyskutuje, więc w tym wypadku taktownie skorzystamy z tej zasady. Auto widać bardzo dobrze na zdjęciach i każdy we własnym zakresie może ocenić pracę stylistów. 

Reklama

Obiektywnie możemy natomiast ocenić wnętrze. Okazuje się bardzo przestronne - zwłaszcza w obrębie tylnej kanapy. Usiądą tam bez problemu dwie osoby dorosłe. Ilość miejsca na nogi wręcz zaskakuje. Jakość wykończenia to już niestety inny, niższy poziom.

Precyzja montażu nie jest zła, ale jakość tworzyw sztucznych i tapicerek przypomina o  tym, że jest to samochód budżetowy. Negatywne wrażenie potęgują niskiej jakości głośniki. Zestaw audio w zasadzie nie nadaje się do słuchania muzyki, choć rozbudowane menu ustawień dostępne na dużym wyświetlaczu LCD zdaje się mówić co innego.

Auto brało już udział w testach EuroNCAP, ale zdobyło tam tylko cztery gwiazdki (wersja z systemem Radar Brake Support).

Nikomu niepotrzebne?

Niedostatki wykończeniowe producent stara się nadrobić obfitością elektroniki. Niestety, niektóre rozwiązania na kilometr pachną tanim gadżeciarstwem.

Po wybraniu odpowiedniego trybu na ekranie między zegarami pojawia się zarys samochodu (widok z góry) oraz punkt, która w zależności od kierunku oddziaływania sił przesuwa się w przód, w tył lub na boki. Po zatrzymaniu auta wyświetla się podsumowanie. Wszystko to fajne, tylko po co?

Nie wiemy także do czego służą wskaźniki mocy i momentu. Pół biedy, gdyby pokazywały faktyczne wartości. Ale one odwzorowują... zapotrzebowanie kierowcy. Prosty przykład: prędkość 20 km/h, drugi bieg, wciskamy pedał gazu do podłogi. Na liczniku 1500 obr./min, wskaźnik momentu gwałtownie skacze w górę i pokazuje wartość maksymalną. Bzdura. Testowana wersja 1.2 Dualjet osiąga maksymalną wartość momentu 120 Nm dopiero przy 4400 obr./min. Równie dezinformujący jest także wskaźnik aktualnej mocy.

Wisienką na tym przelukrowanym torcie są słupkowe wykresy przyspieszania oraz hamowania. Podczas przyspieszania informują o przyspieszaniu, a podczas hamowania - o hamowaniu. Po zatrzymaniu samochodu widać statystyki. Urocze.

Konsternację wywołały też oryginalne dywaniki z otworami na kołki mocujące. Problem w tym, że wykładzina podłogowa Baleno nie ma owych kołków, więc dywaniki i tak leżą luźno.

To jest interesujące

Wersja Premium Plus (trzecia od dołu) jest wyposażona w Radar Brake Support, czyli system wspomagania hamowania awaryjnego z czujnikiem radarowym co niewątpliwie wyróżnia Baleno w swojej klasie. Auto ma także tempomat adaptacyjny z ogranicznikiem prędkości. Niestety - testy w mieście pokazują, że czujnik ostrzegający przed zbyt małym dystansem od poprzedzającego samochodu działa trochę nadgorliwie (dostępne są dwa tryby pracy, ale oba generują masę alarmów na wyrost).   

Tradycyjny, mocny punkt

Suzuki słynie z produkcji solidnych, mocnych silników małolitrażowych, a jednostka 1.2 Dualjet zastosowana w nowym Baleno jest kolejną konstrukcją, która umacnia nas w tym przekonaniu. Pracuje z przyjemnym dla ucha dźwiękiem, ochoczo wkręca się na obroty i jest bardzo oszczędna.

Cechą szczególną tej jednostki jest system wtrysku paliwa z podwójnymi wtryskiwaczami na każdy cylinder. Silnik opracowało Suzuki, a system wtrysku - firma Bosch. Auto z kierowcą na pokładzie z łatwością uzyskuje katalogowe wartości przyspieszeń (realnie jest to ok. 11 s do setki, a więc lepiej, niż dane fabryczne), a zużycie paliwa w cyklu miejskim oscyluje w okolicach 6,5 l/100 km.

Do pełni szczęścia brakuje tylko szóstego biegu. Po przekroczeniu 120 km/h Baleno staje się nieco zbyt głośne.

Precyzję układu kierowniczego i zestrojenie zawieszenia można określić jako przeciętne. Więcej przyjemności daje jazda Swiftem, ale i Baleno można zaakceptować. Przyjmijmy, że jest po prostu od Swifta bardziej komfortowe.

Podsumowując

Naszym zdaniem nowe Baleno może budzić niewielkie kontrowersje, ale i tak ma znacznie większy rynkowy potencjał niż luksusowy model Kizashi, produkowany w latach 2009-2014. Najważniejszym rywalem Baleno jest koreański Hyundai i20 - na niektórych rynkach nowe Suzuki zdołało go już wyprzedzić w statystykach sprzedaży.

Jak będzie w Polsce - przekonamy się niebawem. Po stronie atutów należy wymienić bogate wyposażenie, niezły silnik i akceptowalną przestronność. Nie każdemu przypadnie do gustu stylizacja i "plastikowe" wykończenie.

Tekst i zdjęcia: Jacek Ambrozik

Cena modelu bazowego: 43 900 zł

Cena wersji 1.2 DualJet Premium Plus z aktywnym tempomatem:
48 900 zł

Silnik: benzynowy, czterocylindrowy o pojemności  1242 ccm

Osiągi:

0-100 km/h: 12,3 s

Vmax: 180 km/h

Spalanie w teście: 6-6,5 l/100 km

Moc max.: 90 KM

Max mom. obr.: 120 Nm


INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Suzuki Baleno | test

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama