Reklama

Skoda Superb iV L&K - hybryda z nutką luksusu

Face lifting nie zmienił w sposób znaczący Superba, ale wprowadził do niego kilka nowych technologii. Najważniejszą z nich jest pierwszy w historii Skody hybrydowy napęd, który napędzał testowany przez nas egzemplarz.

Jak rozpoznać Skodę Superb po modernizacji? Wymaga to trochę spostrzegawczości, ale nie jest aż takie trudne. Najprościej zwrócić uwagę na zmienione tylne reflektory połączone chromowaną listwą oraz na rzucające się w oczy nowe wzory alufelg (w testowanym egzemplarzu opcjonalne, 19-calowe). Nowe są także zderzaki, grill oraz przednie reflektory (teraz wyposażone w matrycowe LEDy), ale do rozróżnienia ich potrzeba prawdziwego znawcy modelu. Charakterystyczne są jedynie diodowe światła do jazdy dziennej w postaci charakterystycznych LEDowych pasków w zderzaku, otoczone srebrnymi listwami.

Reklama

We wnętrzu nowości jest jeszcze mniej. Elegancko wyglądający, lekko wystający ekran centralny pojawił się już przed modernizacją, podobnie jak opcjonalne wirtualne zegary z kilkoma sposobami wyświetlania wskazań oraz szerokimi możliwościami personalizowania ich. Prawdziwą zmianą jest tu jedynie nowe oprogramowanie systemu multimedialnego.

Zdecydowanie najciekawszy w testowanym modelu jest hybrydowy układ napędowy. Korzysta on z jednostki 1.4 TSI o mocy 150 KM i generującej 250 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Współpracuje z nią motor elektryczny, dzięki któremu systemowo kierowca ma do dyspozycji 218 KM oraz 400 Nm. Pozwala to na sprint do 100 km/h w 7,7 s.

Innymi słowy Superb iV pod względem mocy ustępuje tylko topowej odmianie benzynowej (272 KM), a moment obrotowy jest taki sam jak w najmocniejszym dieslu (i większy niż we wspomnianej "benzynie"). Przyspieszenie do 100 km/h jest przy tym takie samo jak w wersji 2.0 TSI 190 KM. Warto przy tym dodać, że nie grozi nam sytuacja, w której bateria się wyczerpie i pozostaniemy jedynie z możliwościami silnika benzynowego. Auto przez cały czas utrzymuje około 1 procenta naładowania akumulatorów, dzięki czemu nawet podczas przyspieszania z gazem w podłodze od zatrzymania do prędkości autostradowej, cały czas samochód będzie korzystał z pełni możliwości obydwu silników.

Duży plus należy się Skodzie również za cały sposób działania układu hybrydowego, kiedy nie korzystamy z możliwości ładowania auta z gniazdka. Superb iV wyposażony jest w sześciobiegową przekładnię DSG, która niezauważalnie zmienia przełożenia i stara się utrzymywać silnik na niskich obrotach. Podczas jazdy po mieście jednostka spalinowa często gaśnie, a samochód pozwala od czasu do czasu na krótką jazdę na samym prądzie, na przykład gdy stoimy w korku. Zużycie paliwa w mieście wyniosło nam 6,6 l/100 km, a na trasie można zobaczyć nawet 5,4 l/100 km. Jazda autostradowa to z kolei około 7 l/100 km.

W sytuacji idealnej te wartości zobaczymy jednak bardzo rzadko, ponieważ korzystać będziemy wyłącznie z napędu elektrycznego. Skoda Superb iV wykorzystuje baterię litowo-jonową o pojemności 13 kWh. Według producenta wystarcza to na przejechanie od 47 do 62 km na samym prądzie. Niestety nam, po naładowaniu auta "do pełna" przy temperaturze 5 st. C, komputer pokazał zasięg tylko 37 km. Na szczęście jest to wartość realna do osiągnięcia, choć wymaga ostrożnego obchodzenia się z gazem. Ogólnie jednak jazda w trybie elektrycznym jest zaskakująco przyjemna - auto chętnie się rozpędza i naprawdę trudno wyobrazić sobie sytuację w ruchu miejskim, w której musielibyśmy wymusić działanie również jednostki spalinowej. Czemu trudno się dziwić, zważywszy, że silnik elektryczny generuje 116 KM, a przede wszystkim 330 Nm.

Elektryczny napęd Superba iV można uznać za w pełni wystarczający do codziennej eksploatacji w mieście. Jest jednak kilka rzeczy, o których musimy pamiętać. Po pierwsze konieczny jest swobodny dostęp do gniazdka - w domu lub w pracy. Trudno sobie wyobrazić, żeby ktoś codziennie jeździł do stacji ładowania, żeby móc poruszać się bezemisyjnie. Szczególnie że z domowego gniazdka baterię naładujemy w 5,5 h, natomiast ze "słupka" w 3,5 h, więc nie ma tu mowy o szybkim doładowywaniu się "na mieście". Musimy także pogodzić się z kilkoma ograniczeniami, spowodowanymi obecnością baterii. Pojemność bagażnika została zmniejszona z przepastnych 625 l do przeciętnych 485 l. Mniejszy jest także bak, który zamiast 66 l, ma teraz 50 l. Na szczęście auto jest dość oszczędne, więc zasięg pozostał na poziomie wersji benzynowych.

Wadą hybrydowego Superba jest też cena, która wynosi 151 850 zł za egzemplarz z wyposażeniem Ambition, obejmujący między innymi nawigację z 8-calowym ekranem, matrycowe reflektory, adaptacyjne zawieszenie, automatyczną klimatyzację oraz 17-calowe alufelgi. Kwota spora, a do tego wyższa o 11 tys. zł od ceny diesla 2.0 TDI 190 KM i o 21 tys. większa, niż 2.0 TSI 190 KM. Nadal więc trudno polecać zakup hybrydy plug-in ze względów finansowych, ale z drugiej strony różnice nie są aż tak duże, aby odstraszały osoby zainteresowane autem z takim napędem. Podobnie jak cena testowanego egzemplarza, wynosząca 204 tys. zł. Testowaliśmy już Superby (i Kodiaki) o podobnej wartości.

Lifting Skody Superb można uznać za subtelny, ale udany. Auto zyskało nieco na atrakcyjności i oferuje bardziej nowoczesne rozwiązania. Wersja iV to bardzo ciekawy dodatek do gamy, a jeździ się nim przyjemnie zarówno w trybie elektrycznym, jak i hybrydowym. Widać, że to bardzo dopracowany układ napędowy. Auto jest nieco mniej praktyczne, niż pozostałe Superby, ale nadal oferuje bezkonkurencyjną ilość miejsca w kabinie, a w testowanej wersji Laurin&Klement z jasną skórzaną tapicerką i masażem fotela kierowcy, daje poczucie podróżowania autem zapewniającym namiastkę luksusu.

Michał Domański

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje