Land Rover Discovery – "Disco" XXI wieku

Samonośne nadwozie, fantazyjna stylistyka i luksusowe wnętrze – nowy Discovery zdaje się zdecydowanie odcinać od wizerunku poprzednika. Wbrew pozorom jednak wcale nie porzuca jego dziedzictwa.

Land Rover Discovery zawsze był prawdziwym offroaderem wśród SUVów. Budowany na ramie (a później na swoistej konstrukcji, będącej ramą zintegrowaną z nadwoziem), nie bojący się nawet trudnego terenu i oferujący mnóstwo miejsca w środku, dzięki wielkiemu i bardzo wysokiemu nadwoziu (zdarzało się, że wysokość była większa, niż szerokość!). Z biegiem lat auto stawało się coraz bardziej komfortowe, ale pozostawało wierne swej tradycji.

Reklama

Najnowsza, piąta generacja zdaje się jednak z nią zrywać. Owszem, auto jest nadal wielkie, ale jego nadwozie zyskało teraz obłości, a stylistyka jest bardzo nowoczesna, co nie pasuje do image’u poprzednich Discovery. Co więcej, nie ma już śladu po ramowej konstrukcji - samochód korzysta z samonośnego, aluminiowego nadwozia. Czy to oznacza, że "prawdziwy" Land Rover Discovery przeszedł już do historii?

Bez zbędnej dramaturgii od razu odpowiemy, że nie. To nadal pełnokrwiste "Disco". Zatwardziali fani modelu co prawda kręcą nosem na obłości, ale według nas samochód wygląda naprawdę dobrze. Nadal budzi respekt swoimi imponującymi rozmiarami i nadal siedzimy w nim wysoko, górując nad większością użytkowników dróg, a kompletna zmiana stylistyki jest czymś naturalnym. Ukłonem w stronę poprzednich generacji Discovery jest tu jedynie przesunięta w lewo tablica rejestracyjna z tyłu.

W środku wita nas deska rozdzielcza znana już z modelu Discovery Sport, ale... to tylko pierwsze wrażenie. Takie same są zegary, panel klimatyzacji oraz ekran systemu multimedialnego. Kierownica z kolei pochodzi już z Range Rovera, podobnie jak panel na tunelu środkowym do obsługi systemu Terrain Response i sterowania zawieszeniem (o tym za chwilę). Skojarzenia z Range Roverem przywodzi także poziom wykończenia wnętrza. W testowanej, premierowej odmianie First Edition, znalazła się wysokiej jakości skóra, którą obszyto także boczki drzwi oraz elementy deski rozdzielczej.

Tym, co zaskakuje, jest tutaj jednak ilość miejsca. W pierwszym i drugim rzędzie siedzeń jest go całe mnóstwo, ale wszak mówimy o aucie mającym 497 cm długości. Discovery imponuje jednak również, kiedy zajmiemy miejsca nr 6 i 7. Właściwie wszystkie siedmioosobowe SUVy oraz minivany pozwalają na przewiezienie tam jedynie niezbyt wysokich osób. "Disco" natomiast oferuje dość przestrzeni nawet dla wysokich pasażerów.

Drugą, zaskakującą rzeczą jest to, jak bardzo Land Rover zadbał o komfort podróży wszystkich jadących nim osób. Przykładowo, w przednim podłokietniku ukryto lodówkę, obok panelu sterowania na konsoli środkowej wygospodarowano miejsce na 4 tablety, a kolejny schowek ukryto pod... otwieranym panelem klimatyzacji. Z kolei osoby podróżujące na tylnej kanapie mają własny panel klimatyzacji (4-strefowa), a zewnętrzne miejsca są nie tylko ogrzewane, ale także wentylowane, niczym w luksusowej limuzynie! Dla trzeciego rzędu siedzeń przewidziano z kolei osobne nawiewy, ogrzewanie foteli oraz schowki na podszybiu z łączami USB do ładowania urządzeń mobilnych.

Właśnie - urządzenia mobilne. Nowy Land Rover Discovery ma oczywiście funkcję hotspota, który zapewni dostęp do internetu nawet 8 urządzeniom. Nie powinno być też problemów z prądem, ponieważ auto dysponuje 6 gniazdkami 12V oraz 9 portami USB.

Na koniec pozostaje kwestia bagażnika, do którego mamy dostęp poprzez dzieloną tylną klapę z niewielką jej częścią opuszczaną w dół (wszystko oczywiście odbywa się elektrycznie). Czy można na niej usiąść? Land Rover chwal się, że ma ona nośność wynoszącą 300 kg! Sam bagażnik ma imponującą pojemność 1137 l (w konfiguracji 5-osobowej), a ładowność samochodu to aż 947 kg. Co więcej, Discovery daje nam możliwość elektrycznego sterowania fotelami drugiego i trzeciego rzędu siedzeń! W bagażniku znajdziemy panel, za pomocą którego decydujemy które miejsca mają być rozłożone, a które złożone (może robić to także kierowca wybierając odpowiednią opcję w menu). Robi to spore wrażenie, szczególnie, że sterowanie fotelami nie jest "bezmyślne" - podczas składania trzeciego rzędu, drugi pochyla się do przodu, aby ich oparcia sobie nie przeszkadzały (podobnie jest z rzędem drugim i pierwszym).

A czy wnętrze Discovery ma jakieś wady? Siedziska tylnej kanapy są za krótkie, a pasażerowie w trzecim rzędzie siedzeń nie mają podłokietników, ani uchwytów na napoje (te drugie znajdziemy w większości aut 7-osobowych). Hojna ilość miejsca dla podróżnych odbiła się też na wielkości bagażnika przy komplecie pasażerów - wynosi ona jedynie 258 l.

Na początku wspomnieliśmy, że nowy Discovery ma aluminiowe, samonośne nadwozie. Powód zastosowania takiego rozwiązania jest prosty - mniejsza masa własna. W porównaniu do poprzednika "Disco" schudło aż o 480 kg! Nie oznacza to jednak, że jest lekkie... testowana wersja z 3-litrowym dieslem waży 2298 kg. Wpłynęło to pozytywnie na prowadzenie samochodu, ale i tak pozostał on przede wszystkim wyjątkowo komfortowym, relaksującym środkiem transportu. Na zakrętach zachowuje się stabilnie i nie ma tendencji do płużenia przodem, co cechowało jego poprzednika, ale na szybko pokonywanych łukach pochla się, zaś układ kierowniczy jest nie do końca precyzyjny.

Testowana odmiana 3.0 TD6 to topowy diesel w gamie Land Rovera Discovery. Rozwija 258 KM i 600 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Zapewnia to niezłe osiągi - sprint do 100 km/h trwa 8,1 s, a prędkość maksymalna wynosi 209 km/h. Auto zaskakująco ochoczo reaguje przy tym na dodanie gazu i sprawia wrażenie wręcz wyrywnego. Pracuje przy tym bardzo gładko i cicho, a spalanie w mieście na poziomie 11 l/100 km jest niezłym wynikiem (choć producent obiecuje 8,3 l/100 km).

Na koniec pozostało to, co zawsze cechowało Discovery, czyli dzielność w terenie. Tak jak wspomnieliśmy wcześniej, samochód ma system Terrain Response, który możemy pozostawić w trybie Auto (wtedy sam dostosowuje się do panujących warunków), albo wybrać ręcznie tryb jazdy. Dostępny jest Ogólny (codzienna jazda); Trawa żwir śnieg; Błoto koleiny; Piasek oraz Głazy (w poprzedniku nieobecny). Mamy także możliwość zwiększenia prześwitu do 283 mm, a także skorzystania z reduktora, blokady centralnego mechanizmu różnicowego oraz kontroli zjazdu. Wrażenie robi głębokość brodzenia wynosząca 90 cm (o 20 cm więcej od poprzednika), co zresztą możemy śledzić na ekranie systemu multimedialnego, dzięki sonarowi.

Nowy Land Rover Discovery to niezwykle kompletny i kompetentny rodzinny SUV. Trudno znaleźć na rynku samochód oferujący tak dużo przestrzeni i wygód dla siedmiu osób, a także luksusowe auto tak dobrze radzące sobie w terenie. Ta uniwersalność ma jednak swoją cenę, a jest nią... cena. Testowana odmiana 3.0 TD6 First Edition kosztuje 445 900 zł. Natomiast cennik otwiera kwota 229 900 za bazową odmianę S ze 180-konnym dieslem. Z kolei najbardziej rozsądnym wyborem jest 2-litrowy, podwójnie doładowany silnik wysokoprężny o mocy 240 KM z bogatym wyposażeniem HSE - takie auto kosztuje 305 400 zł. Osoby, które nie robią dużych przebiegów mogą wybrać odmianę 2.0 Si4 o mocy 300 KM, która w tej konfiguracji kosztuje 291 900 zł.

Michał Domański

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje