Reklama

Ford Focus ST: moc emocji

Usportowiona wersja Focusa zawsze była jedną z najciekawszych propozycji w segmencie mocnych kompaktów, ale jej najnowsza odsłona zdaje się szczególnie wyróżniać na tle konkurencji.

Reklama

Stworzenie dobrego hot hatcha to, wbrew pozorom, dość trudne zadanie. Pojazd taki ma bowiem łączyć nie tylko cechy praktycznego i łatwego w codziennym użytkowaniu samochodu, ale również zapewniać sportowe emocje podczas jazdy. Pytanie tylko jak połączyć te sprzeczności?

Reklama

Za protoplastę segmentu hot hatchy, zwykło uważać się Volkswagena Golfa GTI i każdą jego kolejną inkarnację traktuje się zwykle jako wzór, do którego wszyscy konkurenci powinni aspirować. Wsiadając do najnowszej, siódmej generacji tego modelu, natychmiast czujemy dlaczego tak jest. Samochód jest przestronny, wygodny i łatwy w prowadzeniu. Możemy zamówić go z automatyczną skrzynią biegów i spokojnie poruszać się w gęstym ruchu miejskim, zupełnie nie odczuwając negatywnych skutków "usportowienia" samochodu. Kiedy jednak pojawi się taka potrzeba, możemy liczyć na naprawdę dobre przyspieszenie - sprint do 100 km/h zajmuje mu 6,4 s (wersja Performance).

Volkswagen Golf GTI jest tak wyważony i dopracowany, że jadąc nim spokojnie, możemy zapomnieć, że to hot hatch... Ale zaraz! Czy o to właśnie chodzi w takim aucie? O spokojną, zrelaksowaną jazdę i świetne osiągi, z których w mieście skorzystamy raczej sporadycznie? Chyba nie do końca...

Tego typu problemy nie dotyczą Forda Focusa ST - wystarczy wsiąść do niego, aby poczuć dlaczego o takich samochodach mówi się "gorące hatchbacki". Pierwsze zaskoczenie to fotele - nie dają się pomylić z tymi stosowanymi w zwykłych wersjach. Są masywne, mają wysokie boczki, ciemnożółte wstawki (dobrane pod rewelacyjnie wyglądający lakier Electric Orange), a do tego zaprojektowane zostały przez Recaro. To czuć po zajęciu miejsca za kierownicą - jeśli nie siedzi w nich osoba określająca się jako "bardzo szczupła", potrafią one obejmować naprawdę mocno.

Wrażenie obcowania z autem sportowym pogłębia się natychmiast po ruszeniu. Silnik przy uruchomieniu wydaje z siebie obiecująco brzmiący dźwięk, a już delikatne puszczenie sprzęgła spotyka się z reakcją samochodu, podobnie jak muśnięcie gazu. Słowem, nawet ruszając spokojnie czujemy, że nie siedzimy w zwykłym Focusie. Wrażenie to dopełnia układ kierowniczy z nieco słabszym wspomaganiem oraz przyjemnie pracująca dźwignia zmiany biegów.

Kiedy natomiast nieco mocniej wciśniemy gaz, silnik reaguje błyskawicznie, chętnie wkręcając się na obroty, a samochód zaczyna żywiołowo przyspieszać, czemu towarzyszy bardzo przyjemny dźwięk. 2-litrowa jednostka EcoBoost generuje 250 KM i 345 Nm, co pozwala na sprint do 100 km/h w 6,5 s. Równie ważne, co przyspieszenie, są wrażenia, jakie mu towarzyszą - silnik rasowo powarkuje, a przednie koła myszkują w poszukiwaniu przyczepności. W tym samochodzie przed mocniejszym dodaniem gazu trzeba pewnie złapać kierownicę obiema rękami i upewnić się, że droga przed nami jest prosta i równa.

Kiedy zaś pojawią się na niej zakręty, zabawa jeszcze się rozkręca. Nie bez powodu, już od pierwszej generacji, Focus uważany jest za wzór, jeśli chodzi o prowadzenie. Bardzo precyzyjny układ kierowniczy pozwala pewnie umieszczać "nos" w zakręcie, a tył ochoczo za nim podąża. Jeśli natomiast zbyt ostro zaczniemy pokonywać łuk, kompaktowy Ford, w przeciwieństwie do większości aut, nie zacznie płużyć przodem, tylko zarzuci tyłem, niczym sportowy samochód. Wymaga to od kierującego więcej wprawy, ale jest źródłem znacznie większej przyjemności z jazdy.

Obecnie samochody, nawet o sportowych osiągach, są przesadnie ugrzeczniane, aby nawet niedoświadczony kierowca mógł do woli i bez konsekwencji "deptać" pedał gazu. Hot hatch Forda prowadzi się pewnie i w sposób przewidywalny, ale nie sprawia wrażenia, że konstruowali go nadopiekuńczy inżynierowie, którzy ani odrobinę nie wierzą w umiejętności kierowcy.

Wszystko to nie sprawiło jednak, że Focus ST jest wyłącznie "hot", a zapomniał o wymogach stawianych hatchbackowi. Narowista charakterystyka sprzęgła i reakcja silnika na dodanie gazu nie przeszkadzają podczas codziennej jazdy, a jedynie przypominają, że siedzimy za kierownicą wyjątkowej wersji. Również fotele, choć mocno obejmujące, nie męczą nawet na dłuższych dystansach.

Musimy pogodzić się jedynie z utwardzonym zawieszeniem, które w połączeniu z seryjnymi, 18-calowymi kołami, zapewnia ograniczony komfort resorowania. Ford nie przewiduje możliwości zamówienia adaptacyjnego zawieszenia, ale na szczęście nie ma ono przesadnie twardych nastawów.

Ford Focus ST jest też, jak na hot hatcha przystało, samochodem praktycznym. Jego pięciodrzwiowe nadwozie nie wyróżnia się co prawda przestronnością na tle innych kompaktów, ale nie ma się czego wstydzić. Jeśli natomiast ktoś potrzebuje auta rodzinnego, dostępna jest też wersja kombi z 490-litrowym bagażnikiem.

Chętni na Focusa ST muszą przygotować przynajmniej 116 tys. zł (wersja kombi droższa o 3000 zł), w której to cenie otrzymają dość bogate wyposażenie. Seryjne są między innymi 18-calowe alufelgi, fotele Recaro z półskórzaną tapicerką, dwustrefowa klimatyzacja automatyczna, bezkluczykowe otwieranie i uruchamianie samochodu, czujnik deszczu i światła oraz radio z CD/MP3. Dopłacając 9000 zł otrzymamy bogatszą odmianę ST2, która oferuje dodatkowo skórzaną tapicerkę, elektrycznie sterowane i podgrzewane fotele, biksenony, LEDowe oświetlenie z tyłu oraz kanapę Recaro.

Ostateczna cena, jaką zapłacimy w salonie Forda, może być jednak znacznie wyższa. Opcjonalne wyposażenie Focusa ST obejmuje między innymi szereg elektronicznych asystentów wspomagających kierowcę i system multimedialny SYNC2 z nawigacją oraz kamerą cofania. Słono trzeba dopłacić też do rewelacyjnie prezentującego się lakieru Electric Orange, którym pokryty był testowany egzemplarz (5000 zł).

Zmodernizowany Ford Focus ST wydaje się mieć wszystkie cechy wzorowego hot hatcha - jest praktyczny i łatwy w codziennym użytkowaniu, ale nawet podczas porannego dojazdu do pracy potrafi sprawić sporo frajdy. Nie bez znaczenia jest też długa lista wyposażenia - wszak tego typu samochód nie powinien wymagać od nas wyrzeczeń.

Focus ST zapewnia znacznie więcej frajdy z jazdy od Golfa GTI, nie jest tak dziki i bezkompromisowy jak Honda Civic Type R, a także o wiele praktyczniejszy od Megane RS (dostępne tylko z 3-drzwiowym nadwoziem). Słowem, wydaje się łączyć wszystkie cechy usportowionego hatchbacka w wyjątkowo trafnie dobranych proporcjach. Czyżby Ford stworzył nowy wzór hot hatcha?

Michał Domański

INTERIA.PL

Reklama

Dowiedz się więcej na temat: Ford Focus | test

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje