Reklama

Cupra Ateca Limited Editon - zaskakująco uniwersalna

5,2 s do 100 km/h, 300 KM i prędkość maksymalna w okolicach 250 km/h. Takiego opisu nie powstydziłoby się sportowe coupe. Tym razem nie chodzi jednak o torowego ”wariata” ani nawet luksusowe grand turismo. Zamiast tego mamy do czynienia z kompaktowym crossoverem, który z powodzeniem pełnić może funkcję jedynego auta w rodzinie. Poznajcie się bliżej – przed wami Seat...

Otóż - nie. Żaden Seat! W 20 latach od debiutu sportowej linii hiszpańskiego producenta, od 1 stycznia 2019 roku na motoryzacyjnej mapie świata pojawiła się nowa marka - Cupra. Ateca to pierwszy modeli sygnowany tym "brandem".

Powołanie do życia nowej marki oficjalnie podyktowane jest chęcią uczczenia historycznego dorobku Cupry i ukłonem w stronę jej fanów. Opcja druga - mniej oficjalna - to korekta cenników. Samochód o takich osiągach wymaga dużych nakładów pracy, które muszą znaleźć odzwierciedlenie w cenie. Problem w tym, że konkretne marki mają też konkretne rynkowe konotacje. Seat, przynajmniej po części, kojarzy się wprawdzie ze sportem, ale mało kto zapłaciłby za niego ponad 200 tys. zł. Co innego za Cuprę, która jest przecież bezpośrednim konkurentem... No właśnie. Czego?

Reklama

Prezentowany egzemplarz należy do - limitowanej do 1999 sztuk (na rynek polski przeznaczono 25 z nich) - serii Cupra Ateca Limited Edition. Wyceniona na 222 700 zł odmiana ma kilka znaków szczególnych. Oprócz nietypowego malowania na kolor "Graphne Grey" należą do nich np.: lakierowane na czarno zaciski hamulcowe Brembo, 20-calowe obręcze kół ze stopów lekkich, wykonane z włókien węglowych tylny spoiler i nakładki na lusterka oraz układ wydechowy sygnowany przez firmę Akrapovic. Na ten ostatni składają się dwie "dwururki" wkomponowane w dyfuzor zderzaka. Co ważne nie są to żadne atrapy, lecz najprawdziwsze "kominy" o pełnym przepływie!

Nie zapomniano też o wnętrzu. W porównaniu ze standardową Cuprą znajdziemy tu np. kubełkowe fotele z nietypową tapicerką "Petrol Blue" z alcantary oraz system audio o mocy 340 watów ze wzmacniaczem, subwooferem i dziewięcioma głośnikami.

Minus? Oczywiście cena. W tej wersji to wspomniane 222 700 zł.  Rozumiecie już chyba, że klienci Seata mieliby problem z zaakceptowaniem takiej kwoty. Ale to przecież nie Seat...
Trzeba przyznać, że Hiszpanie rzeczywiście się napracowali, by ukryć pokrewieństwo z mniej wyszukanym modelem z Martorell. Za wyjątkiem reflektorów, na których wewnętrznej części doszukać się można napisu Seat, na całym aucie nie znajdziemy żadnej charakterystycznej dla pierwotnej marki "eSki". Zamiast tego mamy nietypowe logo w kolorze miedzi. Jedni doszukują się w nim kleszcza, inni widzą raczej nożyczki, a jeszcze inni... "twarz" kapitana Davy’ego Jonesa z "Piratów z Karaibów". Niezależnie jednak od tego komu i z czym się ono kojarzy - stylistom udało się osiągnąć pożądany efekt. Znaczek wzbudza ciekawość i prowokuje do dyskusji.

W przypadku Cupry bardziej niż wygląd liczą się jednak osiągi. Pod maskę trafił wół roboczy usportowionych modeli Grupy Volkswagena - benzynowy, doładowany 2.0 TSI. W tym modelu jednostka rozwija 300 KM i równe 400 Nm. Na układ napędowy składają się też: siedmiostopniowa, dwusprzęgłowa skrzynia DSG i napęd 4Drive. Pod tą nazwą kryje się wielotarczowe hydrauliczne sprzęgło Haldex 5. generacji. W większości sytuacji napęd trafia na koła przedniej osi. Gdy elektronika wykryje jej uślizg, automatycznie - w czasie milisekund - dołącza napęd osi tylnej. Wierzcie lub nie, ale posiłkując się pokrętłem wyboru trybu jazdy kierowca może np. czasowo "zblokować" tylną oś, zdecydując się na tryb... "offroad"! Całkiem odważnie biorąc pod uwagę 20-calowe obręcze z serii Cupra Limited Edition (miedziano czarne) z oponami o profilu niższym niż pudełko zapałek!

Jak jeździ się pierwszym modelem marki Cupra? Pierwsze wrażenie jest dość irracjonalne. Przywykliśmy raczej do tego, że w autach "robiących setkę" w około 5 s. kierowca siedzi raczej na wysokości tego z Porsche 911, a nie Fiata Ducato. Pomijając jednak poziom, z jakiego kierowca patrzy na drogę, o Cuprze Ateca powiedzieć można wiele dobrego. Mimo wysokiej pozycji za kierownicą, auto zachowuje się w zakrętach jak typowy hot hatch. Wyprowadzenie go z równowagi nie jest łatwe, w sytuacjach "podbramkowych" daje o sobie znać lekka podsterowność, co wynika oczywiście z chęci zapewnienia bezpieczeństwa. Układ kierowniczy radzi sobie zupełnie dobrze, nie sposób narzekać też na hamulce Brembo. Początkowo mogą się wydawać nieco zbyt słabe, ale to złudzenie. Chcąc naprawdę wykorzystać ich potencjał, niczym w prawdziwej rajdówce, trzeba po prostu przyłożyć do środkowego pedału odpowiednią siłę. Ich prawdziwa wartość ujawnia się właśnie w jeździe "torowej", gdy - przez zaskakująco długi czas (jak na auto typowo drogowe) opierają się przegrzaniu.

Amatorzy szybkiej jazdy będą zachwyceni działaniem wydechu. Zdjęcie nogi z gazu często skutkuje basowym "strzałem z rury", co gwarantuje uśmiech na twarzy każdego fana motoryzacji. Co ważne - dzięki pokrętłu wyboru trybów jazdy - działanie wydechu może zostać ucywilizowane (np. tryb komfort), co sprawia, że Cupra dobrze sprawdzi się też na dalszych, wakacyjnych trasach.

Nie wszystkim spodoba się za to działanie dwusprzęgłowej przekładni DSG. W normalnej jeździe radzi sobie świetnie, ale mocny kick-down na autostradzie wywołuje pewne szarpnięcie potęgowane odczuwalną zwłoką w działaniu. Nie ma się jednak czemu dziwić - przeniesienie na asfalt 400 Nm dostępnych w tak szerokim zakresie obrotów (2000-5200 obr./min.) sprawia, że sprzęgła naprawdę nie mają tutaj łatwego życia.

Osiągi są oczywiście świetne. Wielu kierowców, którzy mieli możliwość sprawdzenia Cupry Ateca zachwyca się w tej kwestii systemem launch control, dzięki któremu auto jest w stanie przyspieszyć do setki szybciej, niż w katalogowe 5,2 s. Nam zdecydowanie bardzie imponuje elastyczność układu napędowego. Osiągi silnika i zestopniowanie przełożeń sprawiają, że kierowca nie ma najmniejszych problemów z wyprzedzaniem czy ofensywną jazdą po zakrętach.

A praktyczność? W przypadku odmiany Limited Edition kompromis to jedynie... brak koła zapasowego! W jego miejscu w bagażniku znajdziemy subwoofer systemu audio. Poza tym uważać też trzeba na obręcze kół i... to w zasadzie tyle. Wnętrze jest nadzwyczaj przestronne i oferuje sporo miejsca również w drugim rzędzie siedzeń. Bagażnik o pojemności 510 l gwarantuje bezstresowy dobór wakacyjnego ekwipunku. 

Szukając (nieco na siłę) minusów wspomnieć można jedynie o nie najlepszym wrażeniu, jakie robi dotykowy ekran (8 cali) na konsoli środkowej. Sam system info-rozrywki działa całkiem sprawnie, ale wyświetlacz sprawia wrażenie jednego z tych tańszych.

Podsumowując - Cupra Ateca to zaskakująco uniwersalny pojazd, który potrafi dać sporo frajdy z jazdy na obiektach zamkniętych, ale z powodzeniem wywiąże się też z roli jedynego auta w rodzinie. Warto zainteresować się tym modelem, o ile oczywiście nie przeszkadza nam cena, łatka Seata i...  spoglądająca z grilla twarz kapitana Davy’ego Jonesa.

PR

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje