Clic z Nysy!

Jak Feniks z popiołów ma szansę powstać polska motoryzacja, a to za sprawą Wacława Stevnerta i jego rewolucyjnego projektu małego, miejskiego pojazdu o nazwie Clic.

Niebawem, na majowym salonie samochodowym w Poznaniu, trzy odmiany Clica będą miały swoją oficjalną premierę. Jednak w fabryce Nysa-Motor już powstało kilka prototypów, które testowane są na ulicach Nysy.

Reklama

Wczoraj zamieściliśmy list naszego Czytelnika, w którym przedstawia on swój pomysł na wyprowadzenie z kryzysu polskiego przemysłu samochodowego. Sądząc po Waszych licznych komantarzach do tego tekstu jest to strzał w dziesiątkę. Dzisiaj jednak chcemy przedstawić Wam inny pomysł na prawdziwie polski samochód, a co więcej nie jest to tylko czcze gadanie, a projekt, który już wchodzi w życie.

Clic to malutki samochód przeznaczony na zatłoczone ulice miast, nawiązujący nieco pomysłem do popularnego w Europie smarta. Polska konstrukcja będzie jednak znacznie tańsza od swojego zagranicznego rywala i właśnie w tym upatruje sukces Clica twórca całego przedsięwzięcia i prezes firmy Clic Car Corporation, Wacław Stevnert. - Nasza firma mniej mówi, a więcej robi. Dosyć już w Polsce osób z cudownymi pomysłami, które po piętnastu minutach spełzają na niczym. Clic jest już prawie gotów do seryjnej produkcji. Trwa proces przyznania homologacji, który powinien zakończyć się w czerwcu tego roku. Zaraz po tym ruszamy z produkcją modelu Clic Mini - zapowiada Wacław Stevnert w rozmowie z INTERIA.PL

Nowy samochód w swojej znacznej części będzie czysto polskim produktem. Jego elementy wytwarza ponad 40 podwykonawców w całym kraju, jedynie silnik i skrzynia biegów będą produkcji zagranicznej. 2-cylindrowa jednostka, o pojemności 500 ccm, dysponująca mocą 20,5 KM i maksymalnym momentem obrotowym 38 Nm, pochodzi z włoskiego koncernu Lombardini. Współpracować ona będzie z nowoczesną przekładnią automatyczną typu Variomatic o dwóch przełożeniach (do przodu i bieg wsteczny). Taki układ napędowy pozwoli rozpędzić małego Clica do 105 km/h, a zużycie paliwa wyniesie 3-3,5 l/100 km. Początkowo w produkcji znajdzie się tylko wersja zasilana benzyną, jednak w późniejszym okresie prezes Stevnert zapowiada równoległą produkcję odmiany LPG.

W pierwszej fazie na rynek trafią trzy odmiany małego Clica - dwuosobowy Mini oraz dostawcze Cargo i Pick-up. Przewidziane są też wersje "chłodnia" (oparta na pick-upie) oraz Cabrio - najtańszy kabriolet na świecie. Konstrukcja wszystkich tych pojazdów została oparta na stalowej ramie, do której przytwierdzone zostanie nadwozie z poliestru. Wszystko wskazuje na to, że miejscem, w którym powstawać będzie Clic staną się zakłady upadłej fabryki Nysa-Motor. Już dziś firma Clic Car Corporation dzierżawi na tym terenie prototypownię oraz narzędziownie, a także trwają rozmowy z syndykiem masy upadłościowej w kwestii przejęcia kolejnych obszarów fabryki. Jak szacuje Wacław Stevnert przy tworzeniu Clica pracę znajdzie około 150 osób. Jeśli rynek odpowie pozytywnie na debiut nowego auta, to liczba zatrudnienia z pewnością wzrośnie.

Sztandarowym modelem firmy będzie jednak pojazd, który pojawi się w produkcji w późniejszym okresie. Jest to już nieco większa i droższa konstrukcja (patrz zdjęcie), mieszcząca na swoim pokładzie 3 osoby (kierowca siedzi centralnie z przodu, a z tyłu po bokach znajdują się dwa miejsca pasażerskie) wykonana z aluminium i plastiku. Moment jej debiutu zależny jest jednak od sposobu przyjęcia przez rynek trzech odmian modelu Mini.

Clic Mini kosztować będzie paręnaście tysięcy złotych. Za odmiany Cargo i Pick-up zapłacimy o tysiąc złotych więcej. 3-osobowy Clic to wydatek mieszczący się w granicach 20 tysięcy złotych. Wygląda wiec na to, że "polska kieszeń" polubi ten mały, ciekawy samochód. Plany sprzedaży obejmują jednak nie tylko Polskę. - Chciałbym, żeby ten samochód kupowany był w całej Europie. Udowodnimy tym samym, że polska motoryzacja wcale nie jest taka zła i nie daliśmy się zgnieść zachodnim koncernom. Będzie to początek nowej ery w naszej gospodarce - mówi Wacław Stevnert w rozmowie z INTERIA.PL. - Od dziecka jestem wielkim miłośnikiem motoryzacji i bardzo ubolewam nad tym, że nie możemy się pochwalić naszymi rodzimymi samochodami. Mamy przecież doskonałych techników, projektantów i robotników, co udowodnimy produkcją Clica. W ten sposób zrealizuję swoje marzenie - dodaje.

Z niecierpliwością czekamy na rynkowy debiut Clica. O dalszych losach polskiego smarta informować będziemy na bieżąco.

TUTAJ galeria zdjęć różnych wersji nadwoziowych Clica.

Dowiedz się więcej na temat: NYSE | konstrukcja | motoryzacja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje